Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Helga Szmit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Helga Szmit. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 lipca 2012

Bon voyage!

Lato, a więc i sezon turystyczny w pełni! Niektórzy już od dobrych kilku miesięcy planują swoje wymarzone wakacje, inni decydują się na spontaniczne wyjazdy. Nieważne, do której grupy należysz. Ważne, jaki strój skomponujesz na tę podróż. 

źródło: papilot.pl

Na szczęście, tak jak w każdej równie trudnej sytuacji życiowej, można liczyć na pomoc naszych ulubionych szatniarek. Już niejednokrotnie dzięki ich radom wychodziłyśmy z opresji, więc i tym razem rzuciłyśmy się w wir poszukiwań odpowiedniej inspiracji, aby nie ośmieszyć się przed milionami innych podróżujących. Przede wszystkim liczy się wygoda stylówa. Nie można się przecież narazić na pogardliwe spojrzenia współpasażerów w samolocie...
Na pierwszy ogień idą największe sławy.

źródło: madamejulietta.blogspot.com 

Maffashion proponuje czarny total luk, który przywodzi na myśl nieco podrasowane wdzianko zakonnicy. Na szczęście, rozpoznawalna nawet z odległości pięciu kilometrów, walizka Tommiego Hilfigera sygnalizuje, że dziewczyna nie zmieniła zawodu z bloggerki na łowcę wampirów. Po odetchnięciu z ulgą możemy przejść dalej.

źródło: jemerced.com

Natrafiając na Jemerced, pierwsze o czym pomyślałam, to że właśnie wraca z treningu. Po chwili okazuje się, że ten żółty ręcznik to jednak jest szalik, a Jessy wybiera się do "Wielkiego Jabłka" (+10 do fajności). Mimo iż całość wygląda dość wygodnie, musimy odrzucić tę propozycję ze względu na panujące obecnie temperatury. chlip chlip.

źródło: facebook.com/itakapl

Ale nie rozpaczajmy zbyt długo, bo z odsieczą przybywa Charlize-Mystery wraz z Madame Edith wylatujące na Ejswenturę. Trudno nie zauważyć różnicy pomiędzy nimi. Charlize i Adi równie dobrze mogliby w tym momencie trzymać wielki transparent głoszący: "Lecimy na wakacje do pracy do ciepłych krajów!". Madame i jej chłopaka czepiać się nie będę, bo nie są z branży...
Warto zanotować, że kiedy już zrobi się trzy okrążenia wokół lotniska w celu zaprezentowania drogich walizek, trzeba je starannie zafoliować. Nie chcemy przecież żadnych rys na takich cudeńkach.

źródło: venilakostis.com

Venila Kostis chyba spotkała na lotnisku Maffashion i została oślepiona blaskiem jej sławy. Nie wiem jak inaczej wyjaśnić noszenie okularów przeciwsłonecznych wewnątrz budynku. (jeżeli macie jakieś pomysły, piszcie!) I przy okazji pożyczyła od niej ramoneskę. Zauważmy, że jeśli nie ma się wypaśnej walizki, tylko taką zwykłą, należy szybciutko pobiec do odprawy bagażowej i się jej natychmiast pozbyć. Może nikt nie zobaczy. Później już spokojnie można zrobić sobie małą sesję zdjęciową w poczekalni.

źródło: fashionelka.pl

Na sam koniec została Fashionelka. Ona jednak złamała wszelkie reguły. Nie dość, że w podróż wybrała się zupełnie zwyczajnym samochodem i punktem docelowym nie była żadna stolica mody, to jeszcze miała na sobie prawdziwie plebejskie białe skarpetki!
 
Czy jest to zapowiedź końca ery: "samolot jest ekskluzywny, więc muszę się ubrać jak do kościoła"? (ewentualnie tak, żeby nikt nie miał wątpliwości, że jesteś szatniarką) Czy nie będziemy już nigdy więcej zmuszeni oglądać wymiętych lnianych kostiumików lub paskudnych stóp pań zdejmujących swoje dwudziestocentymetrowe szpile na ogromnej platformie przed kontrolą?
Redakcja Niemodnych Polek trzyma rękę na pulsie. Pracujemy 24/7 i dysponujemy najlepszymi riserczerami, więc w takim wypadku na pewno Was powiadomimy! 

Helga Szmit

środa, 6 czerwca 2012

Szatniarka od kuchni - Kisiel


zdjęcie pochodzi z littlebirdstyle.com


Każdy czasami ma gorszy dzień, wszyscy o tym wiemy.
Niektórzy martwią się egzaminami, inni są zmęczeni po dalekich podróżach lub ostrych melanżach. Bywa i tak, że akurat w sklepie zabraknie ulubionych lodów miętowych Grycana.
Są jednak większe problemy.
Kiedy szatniarka zorientuje się, że wszystkie elementy jej garderoby zostały już zaprezentowane na blogu (a niektóre nawet więcej niż raz!), może wpaść w panikę. Popada w większe tarapaty, jeśli niesprzyjająca wojażom aura uniemożliwia wyprawę do Centrum Handlowego w celu poratowania się zdjęciami z przymierzalni. 
Jak zapobiec katastrofie? W tak ekstremalnych warunkach szatniarka musi podjąć ogromny wysiłek, aby jej życie nie przypominało brazylijskiej telenoweli, pełnej dramatycznych wydarzeń. I wtedy niczym zbawienie spływa na nią pomysł - kulinarny post! 
Kuchenne wyczyny naszych idolek zapierają dech w piersiach. Wykazują się przy tym takim kunsztem i kreatywnością, że nawet Nigella Lawson nie jest godna rozpinać im sprzączki przy feszyn sandałkach.

Dziś również my zapragnęłyśmy poprowadzić Was w niezwykły świat pełen smaku. Dysponujemy recepturami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Przez wieki przepisy te były doskonalone. Zapamiętajcie ten dzień, ponieważ jest on wiekopomny.
Na otwarcie tego wyjątkowego cyklu mamy dla Was deser bogów, nie bez kozery zwany ambrozją - kisiel.

Kisiel jest idealny na zbliżające się upalne dni. Przygotowanie go jest nie lada sztuką, dlatego wszystko przedstawiamy krok po kroku. Na wszelki wypadek przeczytaj dokładnie instrukcje z opakowania, żeby chociaż tego deseru nie schrzanić. Producenci są złośliwi i by zniechęcić ludzi do zakupu produktów konkurencji wymyślają różne proporcje, by nikt z powodu lenistwa nie miał ochoty na opanowywanie ich od samego początku.

Potrzebne składniki:
  • feszyn fartuch w azteckie wzory (lub chociaż w kwiaty) z ogromną kokardą na plecach 
  • miętowy lakier na paznokciach 
  • aparat fotograficzny
  • kuchnia z katalogu Ikei
  • asystent wchodzący na stół w celu zrobienia zdjęć
  • stylowe naczynia Villeroy&Boch
  • woda
  • cukier
  • kisiel w proszku. 



Najpierw wyjmij garnek, nalej do niego pół litra wody i wsyp cukier. Uśmiech do obiektywu. 
Pamiętaj, że masz wrodzony metabolizm, o który musisz dbać, więc teraz to wylej i nalej czystej wody. Należy mieć na uwadze badania rosyjskiego uczonego Piecova Kaflenina Kominka o odpowiedniej konsystencji (kisiel się je, a nie pije!). Zagotuj. Popraw makijaż! Następnie w małej miseczce (oczywiście, że musi być pastelowa! To Ty w ogóle masz inne?) z zimną wodą rozmieszaj proszek. Jest to bardzo ważna czynność, więc skup się. Musisz ułożyć dłonie tak, aby lakier zaprezentował się jak najlepiej.
Kiedy woda w garnku zawrze, wlej do niej rozmieszany proszek i mieszaj przez minutę (sprawdzaj czas na ajfonie).
Gotowe!
Rozlej kisiel do stylowych miętowych miseczek i udawaj, że jesz. 
zdjęcie pochodzi z karenelinrestabateman.wordpress.com

Pamiętaj o dodaniu w Instagramie artystycznych efektów do fotorelacji! 

Helga

sobota, 26 maja 2012

Ju łona bi tap madl?

zdjęcie pochodzi z kissies.se
Więc trudno, stało się - założyłaś bloga. 
Spędziłaś wiele czasu starannie kopiując ałtfity z wystaw znanych sieciówek. 
Stworzyłaś fanpejdża na popularnym portalu społecznościowym. 
Zdobyłaś nawet dwóch wiernych obserwatorów, a mama i babcia codziennie nabijają Ci wejścia. 
Coś jednak jest nie tak. 
Coś zaburza tę sielankę. 
Coś spędza Ci sen z oczu i zmusza do siadania nocami na parapecie z kubkiem kakao. 
Coś sprawia, że nikt nie odwiedza zakładki Współpraca! 
I nagle objawia się przed Tobą przerażająca prawda. 

Twoje zdjęcia ssą! 

Musi paść sakramentalne pytanie. Dlaczego?! 
Przecież już czułaś się jak Anja Rubik. Pozowałaś tak profesjonalnie, że nawet koleżanka, która robiła Ci zdjęcia powiedziała, że powinnaś zostać modelką. Oczami wyobraźni widziałaś swoje fotki na okładce Woga, albo chociaż Pani Domu. Znasz się na tym, w końcu oglądałaś Tap Madl na tvn. Ręka na bioderku, nóżka oparta o płotek i zniewalający uśmiech? A może seksowna poza na schodach? Temperatura ledwo przekracza zero absolutne, ale dla znanej blogerki o dość motoryzacyjnym imieniu gęsia skórka jest powodem do dumy. Pewnie cierpi dla sztuki. Panuje również moda na fryzurę w stylu Samary Morgan z Ringu.
Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Co ciekawe, osoby, które uważają się za wyrocznie mody, nie potrafią odróżnić dobrych zdjęć od żałosnych. Czy można więc mówić w takim przypadku o wyczuciu stylu? Odpowiedź nasuwa się sama. 
Żyjemy w czasach, w których każda małolata umiejąca zrobić haj feszyn pozę (najlepiej z dłońmi opartymi o talię i łokciami skierowanymi do przodu) nazywa siebie modelką, a każda z lustrzanką - fotografem. Tfu! co ja mówię ..photographerem. Te małolaty są równie bliskie prawdy, co pewna znana blogerka twierdząca, że psychologia pomaga jej znosić krytykę ;-)   

zdjęcia pochodzą z: americanostyle.blogspot.com, jemerced.com, newlifewithfashion.blogspot.com

Zatem czego nie robić? Oto lista największych przegięć: 
1. Przede wszystkim nie wrzucaj nieostrych zdjęć. Nie, nie będzie artystycznie. Po prostu nikt nie obejrzy dokładnie Twojej stylizacji.
2. Twój fotograf wpadł na niezwykle nowatorski pomysł robienia zdjęć pod kątem? Niestety, jedyne czego Twoi obserwatorzy będą mogli Ci zazdrościć po obejrzeniu tych dzieł, to niewykręconej szyi.
3. Nie wyglądasz ani pro, ani bardziej blogersko ze stopami i kolanami skierowanymi do środka.
4. Blog modowy = prezentacja ubrań. Legenda głosi, że ktoś kiedyś widział coś takiego jak żelazko.
5. Nie powinnam widzieć, że masz plomby w siódemkach, kiedy robisz "seksownie rozchylone usta".
6. Dziękuję, zobaczyłam metkę Tommiego Hilfigera za pierwszym razem, nie potrzebuję pięciu zbliżeń.
7. W podobnym klimacie, co punkt szósty: przewijanie pierdyliarda niemal identycznych zdjęć tej samej stylizacji jest bardzo irytujące.
8. "Artystyczne" różowe błyski z Instagramu naprawdę szału nie robią.
9. Myślałam, że skończyła się moda na duck face, a jednak..
10. Błagam, posprzątaj w pokoju, zanim zaczniesz robić tam słit sesyjkę.
11. Jeśli smutna rzeczywistość sprawiła, że nie zostałaś modelką, to nie musisz mieć na każdym zdjęciu miny pt. "gardzę światem".
12. Też zawsze chodzę w sandałkach i cienkim sweterku po śniegu.
13. Studenci medycyny dziękują za żywe modele układu kostnego!
14. Prześwietlone/ niedoświetlone/ z jakąś kupą w tle/ z niewyjściowym ryjkiem itd. Litości!
15. I pamiętaj! Pieniek w ogródku jest idealnym miejscem do pozowania.
   
zdjęcie pochodzi z warsawfashion.blogspot.com

Uprzedzając komentarze. Nie potrzebujesz wypaśnego sprzętu za kilkanaście, czy kilkadziesiąt tysięcy. Nawet kalkulatorem (pomijając jakość) da się zrobić interesujące zdjęcie. Amen.  


Helga