piątek, 8 czerwca 2012

Koko Koko Moda Spoko


Jak być może wiecie - dziś rozpoczyna się EURO 2012. Wiemy, że mogłyście to przeoczyć, gdy skupiłyście się na okresie przejściowym między pastelami a fluomanią. Niemodne Polki już od kilku dni nie śpią po nocach wymyślając co ciekawsze ałtfity, natomiast za dnia buszują po sklepach i sklepikach w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego w naszych barwach narodowych. I tutaj chwila konsternacji – nawet nie wyobrażacie sobie, jak ciężko jest dostać czerwoną spódnicę z baskinką! To po prostu skandal! Na szczęście sklepów wszędzie co nie miara i udało nam się przygotować kilka przykładowych zestawów w sam raz odpowiednich na Euro2012. Z przykrością też stwierdzamy, że ŻADNA z szatniarek motywu Euro nie podchwyciła, więc, nie mogąc opierać się na naszych ulubionych inspiracjach, musiałyśmy wykorzystać własną wrodzoną kreatywność i feszyn umiejętności. 

Dlaczego szatniarki to robią? Cóż, ałtfit Polaka na Euro to przede wszystkim dwa kolory: biel i czerwień. O ile pastelowa i neonowa biel jeszcze jest w tym sezonie do zaakceptowania, o tyle czerwony nie wpisuje się w te ramy. Pamiętacie czasy, gdy niemal każda szatniarka udawała bociana chodząc w czerwonych rurkach? Pewnie tak. One niestety nie, gdyż z pewnością sprzedały już te spodnie na Allegro. Teraz nie mają się po prostu w co ubrać! Jak powszechnie wiadomo, w sklepach nic czerwonego w tym sezonie nie ma, zatem pójście na zakupy nie pomoże. Gdyby szatniarki wiedziały jak - same pofarbowałyby ubrania, ale niestety poradniki DIY skupiają się na wybielaniu rzeczy, a nie ich barwieniu i to w dodatku na czerwono.

Od dłuższego czasu jesteśmy zasypywani informacjami o pięknych stadionach z idealną murawą, znacznym wzroście ilości autostrad w naszym kraju, nowych dworcach, specjalnie zakupionych tramwajach i remontach torów kolejowych - żyć, nie umierać. Jednak czy to właśnie tworzy Euro? Czy to starczy? Naszym zdaniem nie. Potrzebni są jeszcze kibice - a jak kibice, to i ałtfity kibica!

Szatniarki nie stanęły na wysokości zadania, dlatego to MY musimy przygotować Was na Euro. Na początek kilka ałtfitów dla kibicującej Polki!

by redakcja przy użyciu looklet.com

Dodatkowo wyhaczyłyśmy w kilku sklepach masthewy na tę specjalną okazję! Nie wychodźcie dzisiaj z domu bez czegoś, co nawiązuje do naszych barw narodowych.



3 powyższe grafiki pochodzą z www.facebook.com/WezObrendujNaEuro

Jeśli zaś uważacie, że japonki z futbolówkami są dla Was zbyt plebejskie, weźcie przykład z pewnej blogerki, która dobrze wie, jak dopingować naszych nie tracąc przy tym kobiecego uroku...
fot. aluh.pl

...Ponieważ modne jest przeplatanie bloga szatniarskiego z lajfstalowym, chcemy Wam także udzielić kilku przydatnych porad związanych z doniosłymi wydarzeniami, jakie nas czekają. 

Tysiące wolnych kobiet wiąże z Euro2012 nadzieję na lepszą przyszłość. Oczywiście przyszłość u boku zagranicznego piłkarza lub kibica. Podryw piłkarza jest zadaniem dość skomplikowanym, ponieważ poza znajomością języka angielskiego co najmniej w stopniu komunikatywnym, wymaga także odrobiny samozaparcia i wykonaniu kilku istotnych czynności takich jak: witanie kadry danego kraju na lotnisku, jechanie za nimi wprost do hotelu, czatowanie pod hotelem all day, all night. Podryw Polaka-kibica nie jest już zadaniem tak trudnym, wystarczy jedynie ładnie się uśmiechnąć, zatrzepotać rzęsami i powiedzieć coś równie inteligentnego, jak chociażby: "Najlepszy piłkarz Messi będzie grał na polskich stadionach, czadowo, co nie?" 

Jednak ostrożnie - wraz z piłkarzami przyjeżdżają WAGs! Nie musisz się jednak ich obawiać, jeśli odpuścisz sobie podryw ich facetów. Pomijając fakt, iż pewnie wykupią połowę sklepów - śledź je i patrz, co kupują, by później być na bieżąco z trendami światowymi, niedocenianymi w zaściankowej Polsce!

Dozwolone jest kibicowanie innym drużynom, niż Polska - szczególnie, gdy ta już odpadnie. Dlatego na wszelki wypadek umieszczamy ałtfity dla kibica każdej drużyny, w dodatku posortowane według grup! 

GRUPA A

GRUPA B

GRUPA C

GRUPA D
4 powyższe grafiki - by redakcja przy użyciu beta.przymierzaj.pl


Zapraszamy już wkrótce na kolejny post z cyklu szatniarka od kuchni, tym razem poświęcony narodowym potrawom miłośnika piłki nożnej, takim jak chociażby słynna kiełbasa kibica! 

Polska Gola!
Koko koko Moda jest spoko!

Pozdrawiamy, Niemodna Redakcja.

Hitowe kity z Allegro


Dla mnie idea platformy handlowej Allegro polega na tym, że można tam kupić taniej rzeczy, które w międzyczasie lub wcześniej można dostać w sklepach (najczęściej w Zarze). Jednak w polskiej blogosferze dało się zauważyć nieraz, że są szatniarki, które wychodzą z założenia - po co taniej, jak można drożej. Wiadomo, pewne rzeczy są warte swojej ceny (np. torba Louis Vuitton Speedy 35), jednak największe kontrowersje budzą używane ubrania i akcesoria, które są wystawiane za cenę wyższą niż za nówki sztuki. Doliczmy jeszcze ceny przesyłki, wówczas zaczyna się to robić żałosne. Dlaczego więc kupujący są aż tacy naiwni? Znane szatniarki nie są wyroczniami, dlatego kierowanie się tym, że wystawiona przez nie rzecz pochodzi z ich szafy, jest dziwna. Zapewne nie pozbywa się jej bez powodu. 

Pojawiają się kupcy, czyli przede wszystkim osoby, które mają bardzo daleko do Zary, albo nie posiadają kart kredytowych, by móc robić zakupy online (przede wszystkim to nastolatki). Zwykle ceny wywoławcze nie są wygórowane, ale młode fanki szatniarek windują je do tak bajońskich, że sama niejednokrotnie nie mogłam uwierzyć, że ktoś jest w stanie zapłacić za używane rzeczy takie pieniądze, kiedy kilka aukcji dalej można znaleźć identyczną rzecz, tylko z mniej atrakcyjnym zdjęciem nie zrobionym najnowszym reklamowanym Canonem, Nikonem czy Iphonem. I bez odpowiedniego zabiegu konsumenckiego czyli podpisu: Kasia Tusk (523 przedmioty), must have (9470 przedmioty), fashion, fluo, trendy, nude… Przypomnijmy może na chwilę hit z allegro, którym okazała się gumka do włosów znanej firmy H&M, sprzedawana w kilku ilościach za „skromne” 35zł + przesyłka 6zł. Dodam, że w sklepie stacjonarnym kosztowała zdecydowanie mniej…  Dzika satysfakcja na zarobkach ofiar mody.

Mnóstwo rzeczy pojawiających się na blogach jest prezentem od znanych firm, których opinie zawsze były, są i będą pozytywne, ponieważ to zwykła REKLAMA. Były założone raz, albo i więcej, a są sprzedawane jako nowe, z metką, więc od razu można się zreflektować, że taka rzecz jest zakładana po prostu tylko do zdjęcia. Ponadto często na aukcjach lądują ubrania używane, w których opisie widnieje hasło „założone tylko raz”. Większego kłamstwa sprzedać nie można. Sama jestem ofiarą aukcji bardzo znanej blogerki, od której kupiłam buty NIBY na nią za małe, ale bardzo wygodne.  Ogromnie żałowała, że musi się ich pozbyć (ciekawe dlaczego  później ich nie kupiła w większym rozmiarze). No tak, zrobiła w nich już parę zdjęć, wrzuciła na bloga, więc po co mają się u niej dalej kurzyć, jeśli można je odsprzedać czyli wcisnąć kit. Nie będę już się rozżalała nad tym, że buty okazały się na tyle niewygodne, że w nich nie chodzę i teraz u mnie  przewalają się w szafie. Smutne, ale prawdziwe. Mam nadzieję, że urzekła Was moja historia. Jeśli macie jakieś osobiste doświadczenia z zakupami u sprzedawców z blogosfery, to w komentarzach albo listach do redakcji możecie wylać swój jad.

Z poważaniem, LAFFASHION.


zdjęcie: kaskus.us buty, od lewej: wiocha.pl, sxc.hu, nelly.com, kakadu.tumblr, allechala.pinger.pl, sweetcolette12.pinger.pl