czwartek, 30 stycznia 2014

Kocim Okiem czyli why so serious. Mocne początki nowego roku.

Witam wszystkie nasze czytelniczki i czytelników w nowym roku. Mróz dopisuje, pieroński śnieg pada, masa ważnych kocich rzeczy do zrobienia, w tym najświeższy pościk z ploteczkami czyli pierwsze Kocie Oko 2014. W styczniu blogosfera obdarzyła nas newsami i aferkami hojnie, tym bardziej, że co aferka tym goręcej. Niemodni hejterzy aż przebierają nóżkami, by jeszcze raz zanurzyć się w ploteczkach z początku roku. Zapraszam!

  • Nasze ulubione blogerki nie ustają w promowaniu siebie i wciskaniu własnej osoby dosłownie wszędzie. Blog to zaledwie początek. Potem przyszły fanpejdże fejsbuniowe, instagramy, tweetery, pintresty i inne takie, a wreszcie, po kilku wystąpieniach telewizyjnych, zaczął się również szał na własne kanały jutubowe. O ile z fashionelką już zdążyliśmy się oswoić - bo właściwie niczego nowego to nie wnosi - o tyle ciekawe byłyśmy jak to będzie w przypadku Jessiki. Do dnia dzisiejszego widzę całe DWA filmiki, a więc jak na dosyć bogaty dorobek blogerski, vlog wypada co najmniej miernie. Czy ktoś w ogóle to ogląda?
  • Wierni czytelnicy uprzejmie donoszą nam o kolejnych absurdach z blogerskiego podwórka. Glamourina, blogerka, która z jakiegoś powodu przewija się często, ale wciąż nie jest zbyt znana, znów dała do przysłowiowego pieca. Absurdalna BloGGers TV to jeszcze nic przy tym, co wyszło tutaj na światło dzienne. Glamourina zaprojektowała własną kolekcję bglam. Ceny takie przystępne, ubrania takie oryginalne, koszulki takie wystrzępione. No błagam, powiedzcie mi, że to jakiś żart z metką feszyn. Albo, że pies jej to porwał i nie wiedziała co z tym zrobić.
  • Dosyć dziwna wydaje się niektórym sprawa, dlaczego znane blogerki ofiarowały, za przeproszeniem, takie gówno na wośp. Kulki Mocy Szarlizy, znane także jako Cotton Ball Lights, to, jak podejrzewam, przedmiot zazdrości połowy młodocianych fanek Karoliny - bo w końcu każdy zauważył ich brak tam, taram tamtam tamtam. Karolina długo nie patrzyła na ich-brak-tam bo sponsor szybko wysłał nowe. 

    Ale Kasia Tusk i "biały kruk", jedyne w swoim rodzaju pudełko Glossy Box z kilkoma marnymi próbkami na krzyż? Naprawdę? Hojność panny premierówny, autorki poczytnego podobno bloga, nie zna granic. Zwłaszcza, jeśli to były dary od serca. Śmiesznie wiedzieć, że Glossy Box to tak bliska rzecz sercu Kasi.
  • Ten news można jedynie zacytować oraz zalinkować: "Freestyle Voguing: "Słodki Jezu... Charlize-mystery!!!! "mężczyzna po lewej" to nie jakiś mężczyzna. To Hamish Bowles, znakomity dziennikarz o światowej renomie. Jeśli nie znasz kogoś, komu robisz zdjęcie, to zachowaj chociaż odrobinę godności i nie afiszuj się ze swoją ignorancją... I jak później ludzie mają nie mówić, że szafiarki posiadają ćwierć mózgu?" Tobiasz jak zwykle trafił w sedno, wypominając swojej ulubionej - oczywiście przyjmując odpowiednie kryteria - szafiarce niekompetencję, w dziedzinie, w której ona sama mianuje się guru. Z takimi brakami w podstawowej wiedzy who-is-who w tym światku Karolina na pewno zajdzie daleko, a droga na stanowisko naczelnej "Wołgi" stoi otworem! (Przy okazji chcemy się jeszcze raz podlizać Tobiaszowi i powiedzieć jak bardzo go kochamy za nazwanie nas gangiem sfrustrowanych i małostkowych zazdrośnic w swoim podsumowaniu <3 )
  • U pierwszej lejdi Podkarpacia też jest pięknie. Oprócz nowych stylizacji, właściwie nie odbiegających od raz przyjętej konwencji, pojawiają się tez fotki, które sugerują, że Kama ma instagrama zainstalowanego w ziemniaku a zdjęcia robi piekarnikiem. Dodatkowo prowadzi bogatą korespondencję. Jeśli nie chcecie przegapić najważniejszych fotek miesiąca - dostarczamy je wprost do waszych oczu: klik! Uwaga, link prowadzi do posta, więc upewnij się, że chcesz nabijać Kamie wejścia. Ona i tak Ci nie podziękuje :) jeszcze jednym newsem odnośnie naszej ulubienicy jest jej planowana podróż do UK. Czyżby robiła konkurencję swojej krajance z Podkarpacia vel Wuppertalu i zamierza sprowadzać pościel z Primarka, by potem opchnąć ją na allegro?
newlifewithfashion.blogspot.com
newlifewithfashion.blogspot.com
  • W blogosferze powolutku przekraczane są pewne granice intymności. Blogi z modowych przechodzą na lajfstajlowe, pewnie właśnie po to, by z mniejszym skrępowaniem dzielić się prywatnym życiem, na czym można jeszcze zarobić. Są tez inne blogi, na których prywatne szczegóły pojawiają się nie w celach zarobkowych, ale… no właśnie, czy ktoś wie PO CO wstawiać na bloga zdjęcie wanienki do której dziecko zrobiło kupę? Rozumiemy ekscytację dzieckiem. Ale czy dziecko za kilka lat będzie wdzięczne mamusi za wrzucanie takich fot do netu?
  • Czas na kolejny news, którym podzieliła się z nami czytelniczka. Otóż wyśledziła ona, że wpis na blogu Szarlizy (klik) jest bardzo mocno inspirowany tym artykułem: klik. Pszypadek? Nie sondze. Karolina Inspiracja Gliniecka - Czytelniczka Niemodnych 0:1. Ciekawe jak wygląda jej praca magisterska. 
  • W połowie stycznia blogosferą zatrzęsła sensacyjna wiadomość - Maff dostaje pogróżki. Opublikowała, nawiasem mówiąc, lekko przerażający filmik, który okazał się być częścią żałosnej kampanii reklamowej Danio. Mały Głód porwał blogerki - bo do Maff dołączyła też Cajmel i Honey. Szczerze - spodziewałyśmy się, że akurat te dziewczyny stać na więcej. Czyżby i one ostatecznie się sprzedały, po to by za kasę zabłysnąć na chwilę na ekranach naszych telewizorów?
  • Dobra nowina dla tych, dla których synonimem luksusu były niedopasowane garnitury Bossa i tabletkowe cukierki w kolorze Tyfany Blu. Od teraz luksus jest dostępny na raty! Blogerki, jeśli chcecie komukolwiek zaimponować, musicie się przerzucić na inne, jeszcze droższe marki - Tory Burch dla każdego!
  • Jak wszystkim wiadomo, NYC to miejsce kultowe. Zwłaszcza dla blogerów, którzy, nie wiemy dlaczego, czynią z niego argument do pokazania plebsowi, gdzie jego miejsce. Po tym jak Szarliza wciąż odgrzewała swojego ubiegłorocznego nowojorskiego kotleta (choć zdjęcia super, muszę przyznać), Jessy postanowiła to przebić i rzuciła newsem, że wyjechała do NYC bez biletu powrotnego. Oczywiście wszystko rozbiło się znów o feszyn łika, gdzie, podobno, Karolina również będzie. Wow, może tym razem uda jej się napisać poprawnie nazwiska projektantów. Ledwo skończyły się jedne relacje, zaraz zaczną się kolejne. NYC najbardziej przereklamowanym miejscem w blogosferze.
  • Gosia z MLE, psycholog sportowy, zalicza małe wpadki, przez które zaczynam myśleć, że ani ona psycholog ani sportowy. W poście pt. Morning Tricks możemy zobaczyć przewspaniały trick: śniadanie. A śniadanie wg osoby zainteresowanej sportem wygląda tak: kromka chleba i jajko. OK jest białko, trochę tłuszczu i węgle. Ale myślałam, że osobę, która powinna być ekspertem w dziedzinie, stać na coś lepszego.
    makelifeeasier.pl
  • Przedostatni duży news, który rozpamiętywany był kilka dni i przy którym powstała plota, że ktoś donosi Pudelkowi na Szarlizę to ten artykuł na wspomnianym właśnie portalu. Tak naprawdę to oczywiście robienie szumu o nic, bo Karolina sama wrzucała te zdjęcia do netu, a o operacji nosa powiedziała otwarcie. Idąc tą ścieżką i porównując zdjęcia, resztę wniosków można wyciągnąć samemu. Ludzie się zmieniają, to jasne. Naturalnie i za pomocą magicznych łapek chirurgów. Nie ma w tym nic złego, oczywiście jeśli się tego nie wstydzi i nie wciska bulszitów niczym Sablewska z dietą zmieniającą rysy twarzy. Wielką wrzawę przy okazji tematu natomiast zrobiła między innymi Alicepoint twierdząc, że Pudelek jedne blogerki złośliwie poniża a inne promuje. Przyznać się, kto płaci Pudlowi? 

  • A tak wygląda dystans do siebie w wykonaniu znanej vlogerki: klik. Wizażanko - autorko, jesteś świetna :D
  • Gustu nie można kupić, ale można obkupić się w najtańsze markowe produkty, dodatkowo z wyprzedaży. Jak zwykle u faszionelki - po to by mieć coś markowego. Eliza jest z siebie dumna, że zaoszczędziła! Podpowiadamy: gdybyś nie kupiła tego w ogóle, zaoszczędziłabyś więcej! Hajs musi się zgadzać. 
  • I ostatnia bomba miesiąca - Mega Ważny I Okropnie Istotny Ranking Wpływowych Blogerów wg Kominka, z którego Freestyle Voguing jako "nadzieja" się wypisał i wyleciał z hukiem. W całym rankingu najbardziej dziwią mnie dwie rzeczy - kogo to w ogóle interesuje i dlaczego Mr Vintage, którego akurat uważałam za blogera z wyższej półki, cieszy się, że się tam znalazł? Komentowanie tego wszystkiego, to coś czym blogosfera żyła przez ostatnie dni i wiele zostało powiedziane, począwszy od tego co pan komin sobie myśli i za kogo się uważa, tak samo jak i FV, przez wyśmianie składu złotej dziesiątki, a skończywszy na tanim poklasku, zarówno dla autora jak i osób tam wymienionych. Chyba nie ma nic do dodania. 
  • Na koniec nasz własny nie-insta ale mix różnych screenów, składający się z dokładnie jednego obrazka:
I pomyśleć, że niektórzy dostają takie prezenty - a niektórzy muszą zaprzęgać mamę do roboty. Jaki lajf taki stajl.



Wasz Kot Chorodyński.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Miłość na blogersko. Sezon 2, epizod 6.

Koniec stycznia zbliżał się nieubłaganie, przynosząc ze sobą pierwszą sesję na studiach Tess, jak również końcówkę wyprzedaży. O ile to pierwsze niespecjalnie martwiło dziewczynę, drugie doprowadzało ją do szaleństwa, gdyż wciąż miała wrażenie, że nie kupiła wszystkiego co chciała i mogła. Niestety w Zarze zostały same duże rozmiary, a wiadomo, że dzięki wrodzonemu metabolizmowi żadna blogerka nie musi ubierać się w L. 
Tess znów na chwilę powróciła myślami do sesji. W poniedziałek miała pierwszy egzamin, w związku z czym wraz z Samarą postanowiły w końcu sprawdzić jak to jest pouczyć się w bibliotece, a nie tylko pstrykać tam selfie na tle poważnie wyglądających zbiorów książkowych. Dodatkowo sesja dała jej dobrą wymówkę do usprawiedliwienia się, dlaczego nie pojechała na NYFW. Tajemnicą poliszynela było to, że nikt jej oczywiście nie zaprosił, niemniej dziewczyna stwierdziła, że wejście w rolę pilnej studentki może zyskać jej sympatię nowych czytelniczek, a kto wie, może i sponsorów. Poza tym i tak nie chciałaby znów udawać, że wraz z zaproszonymi tam dziewczynami przyjaźnią się i uwielbiają. Przecież cała blogosfera ostrzy na siebie nawzajem zęby i czeka na potknięcia rywalek niczym bohaterki telenoweli argentyńskich. Jeśli wziąć jeszcze pod uwagę niektóre blogerskie pseudonimy, porównanie do telenowel wydało się jak najbardziej trafione. Niektóre z dziewczyn posuwały się nawet do donoszenia na inne Magielkowi, jak to chociażby zrobiły siostry Sparx, wysyłając tam kompromitujący filmik z Tess. Ale żeby nie pozostawać w tyle i Tess zaznaczyła swoją obecność w blogerskiej telenoweli, gdy imponująco pogrążyła Isabel, wyrywając jej sztuczny pukiel.
Nagle z oddali dobiegł głos Adiego, zaburzając Tess kontemplację zawartości szafy. 
- Kochanie - zawołał Adi - wyprowadziłabyś Coco na spacer? Ja już jestem spóźniony! Mam dziś testować nowe smaki kawy z managerką! A Coco już czeka. 
Tess spojrzała niemądrze w jego kierunku, gryząc Oreo i zastanawiając się o czym mowa. Na wszelki wypadek krzyknęła w kierunku Adiego:
- Tak Pieczarciu, ja też Cię kocham, pa! - ale odpowiedziało jej tylko trzaśnięcie drzwi. Blogerka szybko wróciła do wybierania outfitu. Emu wydały się być oczywistym wyborem, jest zimno, a one są modne niezależnie od warunków i temperatury. Tym razem przynajmniej nikt nie przyczepi się do wyczucia pogodowego. 
- Sweter z reniferem? Co to jeszcze robi w mojej szafie? - mruknęła do siebie - teraz raczej przydałoby się coś w serduszka, Walentynki nadchodzą. 
Tess wybiegła szybko z domu, ostatecznie ubrana w czerwony kardigan. Cały czas po głowie plątała się jej myśl, że o czymś zapomniała. Z oddali wypatrzyła czekającą na nią przyjaciółkę. Samara obróciła się i uśmiechnęła się do Tess kompletem śnieżnobiałych zębów. Ten niepokojąco biały uśmiech coś blogerce przypominał, ale nie mogła skojarzyć gdzie ostatnio go widziała. 
- Cześć piękna! - zaszczebiotała Samara - wiesz, może zanim będziemy się... eee... uczyć... możemy pogadać?
- Zwariowałaś? - roześmiała się Tess - chcesz się uczyć? Chodź, wchodzimy, nie będę tu marzła!
Samara uśmiechnęła się niepewnie i weszły razem do bilbioteki po to, by za chwilę natknąć się na czekającego tam Zdzicha z bukietem kwiatów. Zdzich uśmiechnął się szeroko kompletem śnieżnobiałych zębów. W Tess wszystko aż zawrzało. Zaczerwieniona po koniuszki wstydliwie odstających uszu rozpoczęła awanturę.
- Musisz za mną wszędzie łazić! - krzyknęła - Myślałam, że Adi wytłumaczył Ci już jak bardzo się kochamy! Nie chciałeś ubierać się w miętę, nudziły Cię wszystkie nasze lajfstajlowe imprezy, nie przepadałeś za nikim z mojego towarzystwa, w końcu zostawiłeś mnie dla tej krowy, a teraz śmiesz za mną chodzić! Ja mam sesję! Zdjęciową! Zabierasz mi mój cenny czas!
- Aaaallee.. Tess.. - Zdzich próbował przerwać blogerski słowotok, niestety na próżno - daj spokój...
- Ja mam dać spokój? Ja? Łazisz za mną wszędzie, ciągle do mnie dzwonisz... eeee.. - Tess na chwilę osłabła, gdyż właśnie sobie uprzytomniła, że Zdzich nie odzywał się od 2 tygodni, jedynie grzecznościowo komentował coś na jej profilu na facebooku. Za to wyjątkowo aktywny był u Samary. I jeszcze te dwa śnieżnobiałe komplety zębów. I Samarę rzucił chłopak... Tess zaczęła dodawać dwa do dwóch, wyszło jej jak zwykle pięć, więc zapytała wprost - właściwie to dlaczego mnie już nie śledzisz? 
- Tess, nie wiedziałam jak Ci to powiedzieć - tym razem odezwała się Sam - ale po tym jak odrzuciłaś Zdzicha a mnie rzucił tamten przygłup, zaczęliśmy się spotykać. I on tu jest i czeka tu na mnie - Samara również zaczerwieniła się, lecz dla odmiany, z radości.
- Zdradziłaś mnie! - wrzasnęła nasza drama queen - Zdradziliście mnie oboje! Nigdy mi tego nie wybaczycie...eee.. to znaczy nigdy wam tego nie wybaczę! - dziewczyna przełykając łzy i rozgoryczenie i niezdarnie śligzając się po ledwie zamarzniętym śniegu, wybiegła z biblioteki w kierunku Starbaksa licząc, że Adi ukoi jej cierpienie, a pyszna kawa będzie jak balsam na rany. Niestety, w Starbaksie była kolejka, jakby wszyscy warszawscy hipsterzy sprzysięgli się przeciwko blogerce i właśnie teraz postanowili zająć jej ukochanego robieniem najmodniejszego w tym sezonie Latte Valentine z obowiązkową pianką w kształcie serca. Adi pomachał jej z przepraszającą miną i powiedział, że porozmawiają w domu, jednocześnie pytając, czy Coco tęskniła za spacerem z tatusiem. Tess na chwilę stanęło serce. Jakby nie miała dość wrażeń na dziś, przypomniała sobie właśnie, że Coco nie była na porannym spacerze! Odmachała chłopakowi i pędem pobiegła do domu. Zdenerwowana szarpiąc się z kluczami, wpadła do mieszkania. Na środku salonu leżała Coco. Uwiła sobie gniazdko w lekko nadgryzionej i porządnie obsiusianej kreacji z Simple, którą, tym razem oryginalną, Tess kupiła sobie specjalnie na Walentynkową kolację z Adim. Dookoła leżały porozrzucane sweterki, bluzki i inne elementy garderoby, które Coco musiała wyciągnąć z niezamkniętej szafy i dokonać na nich aktu zemsty za brak porannego spaceru.
- Och Coco, Coco, co ty narobiłaś! - zapłakała blogerka, z żalu za zniszczonymi ubraniami.