wtorek, 8 kwietnia 2014

Miłość na blogersko. Sezon 2 epizod 11.

Naburmuszona Tess siedziała na brudnej podłodze pociągu wiozącego ją i Adiego do Dębicy, wsparta o nieporęczny ale całkiem zgrabnie podrobiony kuferek LV. Była zła na Adiego, na panią w kasie na dworcu PKP i w ogóle na cały świat. Chłopak siedział na przeciwko niej i widać było, że cicho się do siebie śmieje. 
- I z czego się cieszysz! - wybuchnęła jego wybranka - to nie moja wina, że na tym dworcu taki plebs siedzi i nie rozpoznaje znanych osób! 
- Kochanie - parsknął śmiechem Adi, nie wytrzymując tej ciszy - naprawdę myślałaś, że PKP ufunduje Ci darmowy bilet bo jesteś blogerką?
- No mogliby, ostatecznie przecież napisałabym posta reklamowego, c'nie? Zrobiłoby się parę fot na insta hasztag wintydż, hasztag podróż, hasztag pekape… - rozmarzyła się dziewczyna - a tak! Mogą obejść się eeee… tym, no… schabem. Choćby mnie nawet potem prosili, nie będę ich reklamować, o nie!
- Taa, już widzę, jak PKP dobija się drzwiami i oknami - racjonalny przebłysk humoru u Adiego wyjątkowo nie podobał się jego dziewczynie. Wolała, gdy przynosił jej latte, mufiny i chodził odziany w miętę, nie stwarzając problemów, nad którymi musiałaby się zastanawiać. - Chodź Słonko, wysiadamy, to już Dębica! 
Na dworcu nie czekał nikt, chociaż Tess wciąż wypatrywała przynajmniej taksówkarza z karteczką z jej imieniem. Rozejrzała się również w poszukiwaniu Starbunia, lub chociaż KofiHewen, ale nie dostrzegła żadnej przyzwoitej kawiarni. Adi pociągnął rozczarowaną mało gwiazdorskim powitaniem dziewczynę w kierunku postoju taksówek i po chwili odjechali w kierunku posiadłości Lejdi V. 
Na progu starej willi powitała ich sama gospodyni, zapraszając serdecznie do środka.
- O tu będziecie spali, na tym łóżku, te ciuchy stąd przerzucę tylko na ten fotel, o tak i proszę! To tapczan jeszcze po moich rodzicach! A pod podłogą tłuką się myszy no ale chyba nie będą wam przeszkadzać!
Tess patrzyła z otwartymi ustami, jak Lejdi zgarnia niesamowite wręcz ilości ubrań z tapczanu na stojący obok fotel. 
- Vanila, ale to Ci się pogniecie! - zwróciła uwagę koleżance
- Mów mi Vi, kochana! Jak vivivi! Wiesz, jestem niemieckojęzyczna! A to? Oj tam, to raz zakładane do posta a potem idzie na allegro, nie muszę prasować! - zaśmiała się Lejdi. - No dobrze kochani, pewnie jesteście zmęczeni, więc miłej nocy! Jutro zabieram was w plener na sesję a wieczorem dzika impreza! Papa! - Vanila mrugnęła zachęcająco do Adiego, lubieżnie oblizując usta i zniknęła w czeluściach domu. Chłopak się wzdrygnął.
- I ja z nią kiedyś chodziłem! 
- Patrz lepiej na to! - krzyknęła Tess. Na wierzchu sterty fatałaszków mejd in czajna pysznił się czerwony gorsecik obszyty czarną koronką. - Ciekawe, czy to też założy do sesji zdjęciowej na bloga - roześmiała się blogerka - hitowa bielizna!
- No wiadomix! - zaśmiał się chłopak. 
Noc minęła spokojnie, chociaż para miała pewne obawy, nastraszona przez Vanilę myszami. Adi długo nie mógł zasnąć i Tess musiała trzymać go za rękę i uspokajać. Biedak, panicznie bał się myszy. Na szczęście szybko nastał ranek. Z parteru dobiegały odgłosy krzątania się, więc dziewczyna postanowiła zejść w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Niestety usłyszała tylko trzaśnięcie drzwi a po chwili dostrzegła na stole wiadomość. "Kochani, idę na sesję zdjęciową, tak słodko spaliście, że nawet myszy was nie obudziły! Przygotujcie się na party!". Tess westchnęła. Poczuła się opuszczona i zagubiona niczym w Zarze wśród nowej kolekcji, do której nie zdążyła przejrzeć lookbooka. Poszła na górę do Adiego podzielić się informacją, ale chłopak dostrzegł w tym szansę na spokojne uknucie, jak zabrać się do dzieła. Ustalili, że podczas imprezy Adi odwróci uwagę gospodyni skupiając się na wspomnieniach z niemodnej i wstydliwej przeszłości a Tess zajmie się zdjęciami. 
- Zadzwoń do Denisa, może on Ci podpowie jak najszybciej pozbyć się tych fotek z kompa Vanili?
- Dobry pomysł! … Halo, Denis! No to ja!… Jaka kocica94? To ja idioto, Twoja siostra! - hipsterski informatyk najwidoczniej ruszył na internetowy podryw i telefon od siostry był ostatnim jakiego się spodziewał, niemniej niezrażona Tess wypytywała dalej - to tylko szukać po zdjęciach czy jak?
- Tess, jak nie wiesz jak się nazywa plik to nie znajdziesz go łatwo. A żeby mieć pewność, że wszystkie dane zniknęły, musiałabyś sformatować dysk - Denis jeszcze się nie nauczył aby nie wspominać o broni ostatecznej w obecności siostry. Ta miała talent do rozumienia wszystkiego na opak. 
- To nie plik tylko zdjęcie, kretynie. A niby informatykę studiujesz a tępy jesteś jak szpilki z poprzedniego sezonu. Dobra, poradzę sobie, pa!
Wyczekiwany wieczór nadszedł szybko. Do ogródka zaczęły schodzić się lokalne osobistości blogosfery. Tess miała nadzieję na chociaż jedną znajomą twarz, ale niestety jak do tej pory, wszystkie dziewczyny były jej kompletnie nieznane. Lejdi Vi witała każdą serdecznym uściskiem i odbierała precjoza przyniesione w darach. 
- Adi! - szepnęła Tess - to Ty ją zagadaj, polej jej wódki a ja pójdę do tego komputera. 
- Robi się - odpowiedział Adi, oglądając się za znikającą za rogiem dziewczynę. - Zaraz, czy ona naprawdę nałożyła sobie pończochę na głowę? - pomyślał. 
Tymczasem Tess w swojej najlepszej pończosze skradała się po schodach na górę. Była dumna z kamuflażu. - no przecież nie wiem czy mnie kamerką nie nagrywa - usprawiedliwiała się w duchu - a tak mnie nie pozna. 
Szybko wbiegła do pokoju niczym do Zary po ostatnie łupy wyprzedaży i włączyła komputer. Na szczęście nie był zabezpieczony hasłem, więc bez skrupułów zaczęła przeglądać foldery ze zdjęciami i oczy jej rosły. Oprócz sesji dostępnych w internecie Lejdi miała całe katalogi tych niepublikowanych. Vanila w gorsecie i pończochach to nie było to czego szukała. 
A w ogródku impreza rozkręcała się na całego. Adi siedział na huśtawce ogrodowej tuż obok Lejdi i udawał, że nie dostrzega jak gospodyni bezceremonialnie pakuje dłoń na jego kolano. 
- Vanilo… - zaczął
- Kochany, Vi! Vi! Vi! Zapamiętaj! Vi jak Vanila! - zmysłowo szepnęła w jego kierunku powoli odpływająca blogerka. A przynajmniej tak jej się wydawało. W rzeczywistości była już nieźle wstawiona, gdyż gwoździem programu były trunki 40%+. - A gdzie jest Tesssss?
- yyy… eee… rozbolał ją żołądek - Adi desperacko próbował kryć swoją dziewczynę - może jeszcze wódeczki? - śmiejąc się histerycznie polewał i rozlewał dookoła trunek. 
Tess wybornie się bawiła oglądając galerię koleżanki po fachu… 



Jak poprzednio, na zakończenie sezonu ogłaszamy konkurs na kolejny odcinek MNB! Jeśli chcecie wziąć udział w konkursie, nadsyłajcie swoje prace na niemodna.polka@gmail.com. Nagrodą jest satysfakcja z wygranej, bo niestety nie stać nas na żadne rozdanie ani nie mamy sponsora ;)
Warunki:
- epizod musi zgrabnie kończyć akcję na imprezie i podsumowywać sezon, ewentualnie zdradzać co może pojawić się w następnym sezonie. Można wprowadzić nowego bohatera, ciekawe i przełomowe wydarzenie itp.
- post powinien być podobnej długości jak dotychczasowe
- prosimy nadsyłać emaile zatytułowane "MNB Odcinek konkursowy", podpisane pseudonimem lub imieniem pod jakim post ma być opublikowany - to dla nas ważne, bo łatwiej nam znaleźć wasze opowiadania :)
- jeśli nadeślecie w sumie więcej niż 5 epizodów, redakcja Niemodnych wybierze 5 najlepszych i to one staną do rywalizacji o finałowy odcinek MNB
- termin nadsyłania upływa w sobotę 19 kwietnia a dzień później opublikujemy konkursowe odcinki, wy wybierzecie zwycięski! 

sobota, 5 kwietnia 2014

Miss Outfitów Marca

Witamy i zapraszamy gorąco na podsumowanie marcowych ałtfitów. Większość z nich została wytypowana przez naszych wiernów czytelników i fanów (moc buziaczkÓÓfff). Kto tym razem zaliczył największą modową wpadkę? Do dzieła!


Autorka bloga Atelier Dolores to bardzo kreatywna postać. Jej blog to nie tylko lajfstajlowy ewenement, ale i modowy. Ta kreacja to niesamowite połączenie ostatnich trądów. Kratka, dżins, futro, czerń, nadruki, róż... Znajdziemy tu wszystko, prócz POCZUCIA GUSTU.




Wiktoria to zwykła kopia znanej, hamerykańskiej piosenkarki. Jej imienia i nazwiska nie trzeba wymieniać. Ponadto post za postem to reklamówka kolekcji Jeremiasza dla A. A mogłoby się wydawać, że polskie dziewczyny są oryginalne. Brakuje tylko wywieszonego języka, więc dodajemy go sami - :P.


Juliet Monroe atakuje gałkami ocznymi na spódnicy. Patrzą i płaczą. Rozumiemy, że współpraca z Romłe to marzenie każdej początkującej blogerki... ale spódnica w skrzydlate oczy? Oto przykład kolejnej blogerki, która kompletnie nie patrzy w lustro przed wyjściem na sesję zdjęciową.




Aschaaa to blogerka lubiąca eksplozję stylów i mieszanie kolorów. Jednak w tym przypadku wyszło jej to tandetnie. Nie pomogły jej nawet buty projektu Lanvin dla HareMu.




Misskitin kolejna blogerka, która atakuje nas gałką oczną, w wersji na  bogato - z cyrkoniami. Tym razem na floralowej bluzie - to wspaniały wiosenny akcent. Jednak przypominamy: za ciemne rajstopy do szortów dżinsowych już od dawna nie są feszyn!!!

ZAPRASZAMY DO GŁOSOWANIA