sobota, 21 lipca 2012

Blogerka w świecie bez internetu


Współczesna cywilizacja nierozłącznie związana jest z wieloma wynalazkami i odkryciami z bliższej lub dalszej przeszłości: telefonami, samochodami, samolotami, komputerami, czy internetem. Z pewnością niejeden z nas poczułby się nieswojo, gdyby został pozbawiony któregoś z wymienionych wcześniej dobrodziejstw. My skupmy się jednak na tym ostatnim, czyli na internecie. Mało tego: rozpatrzmy go w kontekście blogowania. Co zrobiłyby szatniarki w świecie bez internetu i jakie zachowania z sieci byłyby w stanie przenieść do rzeczywistości?

1. Za darmo
Internet
Jak nauczyło nas pewne forum zrzeszające elitę modnych Polek – blogi zakładamy po to, by na nich zarabiać lub przynajmniej dostać od czasu do czasu jakiś ciuch, czy kosmetyk w ramach podarunku. Niektórzy szczęśliwcy mogą liczyć nawet na roczny zapas pasty do butów w zamian za testowanie i reklamowanie tego produktu! Jak widać gra jest warta świeczki. Z tego względu każda szatniarka jeszcze przed ustawieniem ostatecznego wyglądu bloga i napisaniem pierwszej notki powinna mieć już zakładkę „współpraca”, a następnie wysłać kilkadziesiąt maili do każdego sklepu internetowego, jaki im się nawinie.
Bez internetu
Niestety – maili w świecie bez internetu pisać nie można. Można za to pisać listy – wiecie, takie zwykle ręcznie zapisane kartki w kopertach. Zapisane na maszynie to zazwyczaj nie listy, tylko rachunki i wezwania do zapłaty. Zyskać można podwójnie: sklep może coś odesłać, a i poczta może dać zniżkę na znaczki w ramach współpracy.
poczta-polska.pl
Jeśli ktoś czuje się na siłach i jest wystarczająco odważny, niechaj nie cacka się z listami, tylko po prostu niech pouczy kasjera-sprzedawcę, że powinien nabić zacnemu klientowi stosowny rabat, a jeszcze lepiej oddać towar zupełnie za nic. Oczywiście z wyjątkiem szerzenia trendów wśród plebsu poprzez prezentacje masthewów.

2. Lubię to!
facebook.com
Internet
Zachwycanie się kimś lub czymś jest tu niesłychanie proste. Na fejsie klikamy „lubię to”, a na blogu piszemy słitaśnego komcia z wyrazami mniej lub bardziej szczerego podziwu. Nie robimy tego bezinteresownie – w zamian oczekujemy reakcji będącej lustrzanym odbiciem naszego własnego zachowania.
Bez internetu
Podobno powiedzenie komuś czegoś miłego to „komplement”, jednak słuchający usłyszawszy go czerwieni się i protestuje, na co my mu nie pozwalamy i ostatecznie zmuszamy w ten sposób do podziękowań, pokazując naszą przewagę w tej potyczce słownej. Jednakże musimy pamiętać o tym, że celem jest uzyskanie komentarza zwrotnego w postaci komplementu dotyczącego nas samych, bowiem inaczej nasz wysiłek poszedł na marne. Nie zawsze się to udaje.
By uniknąć nieporozumień związanych z kwestią „też mam coś u niej pochwalić, czy nie?” wprowadzić można formuły przypominające te internetowe. Podbiegamy do napotkanego osobnika i krzyczymy „ładne skarpetki – lubię to!”, a on daje nam zupełnie jasną odpowiedź „fajna paczka chusteczek – lubię to!”.

3. Anonimy
Internet
Wylogowujemy się z własnego konta i piszemy komentarz jako anonim – proste, prawda? Niezupełnie. Niektóre blogerki to tajni szpiegowie, którzy bez problemu namierzą, jaki numer IP ma autor komentarza. Z tego względu szatniarki opuszczają domy i wyruszają w dalekie podróże, gdzie miejscowe IP nie ma z nimi żadnego związku. Niekiedy ma związek z inną blogerką, którą chcą wrobić. Ewentualnie jadą do centrum handlowego z darmowym wifi, gdzie szatniarek jest pod dostatkiem i namierzanie tej właściwej przypominałoby poszukiwania igły w stogu siana.
Bez internetu
Myślisz, że wystarczy się nie podpisać? Bzdura! Aczkolwiek na wszelki wypadek i tak przypominamy o tym, że wysyłając wiadomość anonimową podpisujemy się „życzliwy” lub wcale, a na kopercie nie podajemy danych nadawcy, czyli nas. Podajemy dane adresata, bo inaczej wiadomość do niego nie dotrze – chyba, że zaniesiemy ją osobiście. Tego „osobiście” nie należy brać zbyt dosłownie, bo rozchodzi się raczej o samodzielne wrzucenie listu do skrzynki odbiorcy, niż zapukanie do jego drzwi i poinformowanie z uśmiechem na ustach, że przyniosło się wiadomość anonimową. Wskazane jest niepozostawienie odcisków, zatem wiadomość tworzymy w rękawiczkach – ale takich z palcami, bo te bez, choć feszyn, nie będą wystarczająco dobre. Dzięki filmom i kreskówkom wiemy, że człowieka można rozpoznać po piśmie, dlatego możemy chwycić za nożyczki i wyciąć literki z gazet, by następnie przykleić je na kartkę, formując w ten sposób anonimową wiadomość.

4. Skandale
Internet
Metod na skandal w internecie jest wiele. Czy trzeba o nich szczegółowo pisać? O tym na blogu było już wiele razy. Przypomnijmy zatem, że wystarczy chociażby prowadzić międzyblogową wojnę z konkurencyjną szatniarką, czy nawet sklepem, a gawiedź zachwycona widowiskiem pisze komentarze i odświeża stronę co pół minuty.
Bez internetu
Wojna z szatniarką? Może być potyczką słowną, jednak realny świat daje o wiele więcej możliwości, niż internet i nie można wykluczyć rękoczynów.
catspictures.net
Konflikt ze sklepem? Ustawiamy się przed wejściem i głośno wykrzykujemy obelgi mające zniechęcić potencjalnych klientów do wejścia do środka. My nie wchodzimy, bo wyrzuci nas ochroniarz.
Notka jest lekka i prześmiewcza, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by poruszyć tu sprawę bardziej poważną. Wyrażamy nadzieję, że szatniarki wyśmiewające w internecie w celu uzyskania poklasku osoby niepełnosprawne mają przynajmniej więcej taktu w rzeczywistości.

5. Sesje zdjęciowe
Internet
Jak już wszyscy wiemy z telewizji śniadaniowych pisanie bloga to praca niezwykle czasochłonna – wiem, bo piszę tę notkę już prawie godzinę. A co mają powiedzieć biedne szatniarki, które muszą zrobić jeszcze zdjęcia? Chwała jednak tym, które po zakończonej sesji dokonują pożerającej czas selekcji i mieszczą się w ilości zdjęć do policzenia na palcach rąk. Wszystkim pozostałym proponujemy refleksję: czy naprawdę sądzicie, że kogoś aż tak wciągnie 25 zdjęć buta lewego, że odczuje niedosyt przy zaledwie 23 ujęciach buta prawego?
Bez internetu
Pytanie: czy cofamy się do czasów, gdzie aparaty cyfrowe jeszcze nikomu się nie śniły? Jeśli tak, to pozostaje zaproponować tworzenie albumów z odbitkami. Koszty wywoływania zdjęć i miejsce, jakie zajmą albumy, które trzeba gdzieś przechować, z pewnością ostudzą zapał do tysięcy identycznych fotek, których nikt (nie wyłączając autorów) nie będzie chciał oglądać. Gorzej, gdy uznamy, że wciąż są komputery, jednak i to nie problem. Wrzucając na bloga 150 zdjęć z jednych zakupów możesz się łudzić, że ktoś przegląda je z niesamowitym zainteresowaniem – wyświetlając je przez godzinę znajomym nie dasz rady przeoczyć ich znudzenia.

Jakiż ten świat bez internetu byłby straszny... Miejmy jednak nadzieję, że związane z nim wizje pozostaną jedynie inspiracją dla twórców horrorów, a my dzielnie zniesiemy ewentualne tymczasowe awarie jeżdżąc na rowerze lub składając meble.

88 komentarzy:

  1. e nie cieszy mnie nowy artykuł, bo zjadłam plebejskie batony z biedry i mój wrodzony metabolizm tego nie przetrzyma...:(

    OdpowiedzUsuń
  2. 'Wyrażamy nadzieję, że szatniarki wyśmiewające w internecie w celu uzyskania poklasku osoby niepełnosprawne mają przynajmniej więcej taktu w rzeczywistości.' czyżby nawiązanie do Maff?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przed Maff była Jess Mercedres :-P

      Usuń
    2. jakieś szczegóły? :)

      Ju

      Usuń
    3. A po Maff była My Inspirationss Blog.

      Usuń
    4. Co zrobiła dżimersyd, bo nie pamiętam...?

      Usuń
    5. dajcie proszę jakieś namiary na archiwum, bo te wszystkie afery koperkowe są takie emocjonujące - powiedziałam ja dłubiąc zwykłą spinką w zębach ;)

      Usuń
  3. Ciekawa plota. Jakieś przybliżenie? :-) Artykuł spoko, gdyby komunikacja wymagała tyle wysiłku co kiedyś, szatniarki miałyby chyba więcej taktu w pozyskiwaniu sponsorów, włączaniu się do społeczności blogerskich, czy w dyskusjach.

    Koczilla.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fashion.elka w tym roku bierze ślub 14.09 :) na blogu napisała, może jakiś post z cyklu moda ślubna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś strasznie szybko, niedawno zaręczyny były...

      Usuń
    2. Ee, czemu szybko? W sumie na co czekać, jak się już decydujesz na ślub?

      Usuń
    3. no właśnie, albo zaręczyny były tak naprawdę wcześniej ale nie z pierścionkiem od T więc nie było czym się chwalić, albo może będziemy miały pierwsze bobo-szatniarkę ?! ;) W sumie na co czekać, może masz rację, ale ja na swój zdecydowałam się wcześniej niż ona o kilka miesięcy a co się musiałam nachodzić.. zespoły zarezerwowane na kilka lat do przodu, sale przynajmniej na dwa lata.. znaleźć suknię nie lada problem a już FESZYN suknię dla Faszion.elki to kilka miesięcy potrzeba ;-) Goście powinni mieć czas na nazbieranie kasy, bo dla faszion.elki dać dwie stówy to jakby wsadzić chusteczki higieniczne do koperty ;) więc w jej wypadku dziwi pośpiech.

      Usuń
    4. Moze zareczyny byly wczesiej a z drugiej strony jak sie kochaja i sa ze soba dlugo to na co czekac :) ciekawe kiedy szarliza dostanie pierscionek :P

      Usuń
    5. Wiesz, co kto lubi, nie wszyscy organizują weseliska z salą i zespołem.

      Usuń
    6. Da się zorganizować szybko ślub z całym dobrodziejstwem inwentarza, jeżeli nie wybiera się rozchwytywanych lokalizacji, ogólnie tempo nie powinno dziwić - jest kasa na organizację, jest deklaracja, na co czekać...

      Usuń
    7. a to nie jest jakiś żart z tą nagrodą wynoszącą 20 komentarzy? nic takiego na jej fb ani blogu nie znalazłam... widziałam, że wkleiłyście na fb cały tekst/notkę, który jest tak kuriozalny (zwłaszcza to o wsuwce), że aż nie wierzę, że ktoś mógł coś takiego serio napisać...

      Usuń
    8. ona to napisała, ale później edytowała notkę

      Usuń
    9. Bosh, może będzie livestream ze ślubu:D

      Usuń
    10. aaaaa dziewczyny znalazłyście już tajemnicze zdjęcie tajemniczego narzeczonego faszinelki???

      Usuń
    11. a o czym edytowała notkę o ślubie? datą by się nie chwaliła chyba ze chce sponosrow przyciagnac na slub.

      Usuń
    12. Anonimowy 10:23
      Już dawno ;-) Nie będziemy jednak publikować. Fashionelka dobrze go ukrywa, ale ktoś z jej otoczenia już tak świetnie sobie z tym nie radzi.

      Usuń
    13. 20 komentarzy jako wygrana i wsuwka z przedprzedpremierowego pokazu VIP Martina Margieli for HM. Straciłam wiarę w ludzi...

      Usuń
    14. fishionelka ze wy znalazłyście to wiem :) ale czy szersze grono już wie co to za jegomość ;) no nie dajcie się prosić naprowadźcie nas :DDDD

      Usuń
    15. 20 komentarzy od F.? jako wygrana O.o serio? za kogo się uwaza...?

      Usuń
    16. Och, ile bym dała za 20 komci od feszynelki na temat moich chustek.

      Usuń
    17. cos mi tu nie pasuje... fragment wpisu ktory umiescilyscie na facebooku, w ogole nie znajduje sie na blogu faszionelki... piszecie, ze edytowala, ale to znaczy ze zmieniala caly wpis? kazde slowo? wklejalam w google rozne fragmenty i zaden nie znalazl odzwierciedlenia na blogu elizki.

      poza tym tam pisalo ze PRZYPOMINA o giveaway, wiec gdzie sie znajduje glowne giveaway?

      chyba cos krecicie...

      Usuń
    18. W 2013 ślub, nie umiecie czytać?! Na zawieszone lilou jest napisane

      Usuń
    19. Krecicie, śledzę fashionelka i nic o komentarzach nie widziałam

      Usuń
    20. ja tez w to nie wierzę, sciema totalna

      Usuń
  5. Hehe a moze slub bedzie tez sponsorowany jak u kim kardashian kasa na ślub i wszystko od sponsorów:) pewnie post bedzie tez mial niezłą oglądalność.

    OdpowiedzUsuń
  6. a co jeśli charlize kupuje ubrania tylko do zdjęć i potem ( dzięki chłopsakowi pracującemu w cudownej zarze) je oddaje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prędzej ona później wystawia na allegro te rzeczy, nie od dziś wiadomo, że rzeczy noszone przez nasze blogereczki przynoszą 4 krotny zysk...

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie ma męskie rysy twarzy, ale niestety nic z tym nie może zrobić.

      Usuń
    2. nigdy aż tak męsko nie wyglądała jak teraz:)

      Usuń
    3. mnie rozwalil komentarz we wczesniejszym wpisie, ze wyglada jak trans heh ma meskie rysy podobne do Kaji Śródki a jak na nią mowili wiadomo i oczywiście moglaby cos z tym zrobic wytarczyloby zeby WŁOSY PRZEFARBOWAŁA NA BLOND to rysy nie bylyby tak wyostrzone,zobaczcie sobie jej zdjecia w blond wygladala bardziej delikatnie i dziewczeco i ladnie! powinna wrocic do blondu moze kiedys....

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    5. A kto to jest adaś???

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    7. Alice nie ma takich męskich rysów i ich nie podkreśla, a właśnie nie adaś tylko adrian :P też uwazam ze lepiej char byloby w blond i gdyby mniej uzywala bronzera ale kolorowe usta lepiej jej pasuja niz jasne cieliste

      Usuń
    8. o kurwa, faktycznie adrian, a nie adaś, pomyliło mi się, bo ciągle na blogu jest PICS BY ADI i nie wiem czemu skojarzyło mi sie z adamem, a nie z adrianem SORRY LASKI

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    10. Ostanie posty szajslizy są bez krowich placków od bronzera, więc jest lekki progres. Mimo wszystko boję się jej, jest jakaś taka 'creepy'.

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    12. co to znaczy ze jest creepy?

      Usuń
    13. że jest taka przerażająca

      Usuń
    14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  8. a czemu niemodnych jest teraz o jedną więcej? czyli 14? kto doszedł i dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie doszedł. Jedno konto (to czternaste) jest do zarządzania blogiem ;-)

      Usuń
  9. A może tak byście rozszerzyły tematykę bloga i komentowały też tragiczne stylizacje , niektórych celebrytek, bo o blogerkach to się tematy pomału będą kończyć a świetnie piszecie :-) post o modzie ślubnej typu ażurowe białe kozaczki i białe rękawiczki też by był śmieszny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że "niemodna Polka" to nie tylko "niemodna feszyn-blogerka", więc tematów nam dzięki temu nie zabraknie :-)
      Moda ślubna to tez jeden z tematów, o których poruszeniu ostatnio myślałyśmy ;-)

      Usuń
    2. Obczajcie forum "Ślub i wesele" na gazeta.pl. Niewyczerpane źrodło inspiracji satyrycznej. Zainteresujcie się użytkowniczką zia86.

      Usuń
    3. miętowa pantera właśnie dokładnie o to mi chodziło , że inne niemodne kwestie też powinnyście poruszać :) czekamy na modę ślubną :D albo post na temat legginsy bez bluzki albo legginsy ala rajstopy :P

      Usuń
    4. Albo o tym jak blogerki dbają o linię ;-) Jogging, stretching, itd.

      Usuń
  10. http://charlize-mystery.blogspot.com/search?updated-min=2008-01-01T00:00:00%2B01:00&updated-max=2009-01-01T00:00:00%2B01:00&max-results=34

    OdpowiedzUsuń
  11. http://www.insomnia.pl/Maffefka%2C_czyli_najlepsza_polska_blogerka-t670441.html

    OdpowiedzUsuń
  12. A może jakiś post poradnikowy o korzystaniu z fotoszopa? Trudno ostatnio bowiem patrzeć spokojnie, na toporny retusz Kamili H.

    OdpowiedzUsuń
  13. drogi ten znaczek z niezapominajką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo on jest na polecony priorytet.

      Usuń
  14. Czytam przepis Szarlizy i zgłupiałam. Czym jest tajemnicza kostka do pieczenia ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, od dziś zwykła margaryna kasia to dla szerlizy kostka do pieczenia :DDDD

      Usuń
    2. Przykro mi, my takich fajnych kapkejków nie zrobimy, bo nie mamy niemieckich składników ;((

      Usuń
    3. ale paznokcie szar ma brzydko umalowane :(

      Usuń
    4. Rany, gdzie ona podziała mózg?

      Usuń
  15. dlaczego nie wspominacie nic o deynn (ktora na codzien nosi trampki, ale w kazdym ałtficie ma szpile z deezee), ankyls(dodajacej 1033467 postów dziennie), daaja i angelikasplace (ktorych notki ograniczaja sie do pokazywania ałtfitów od stóp do głów sponsorowanych). Nie zauwazylam tez nic o nissiax83, ale jej raczej nie ma co zarzucac ani o mariannan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od mariannan to ty mi sie odczep ! :P a cała reszta? Oprócz nissiax83 - nuuuuda.

      Usuń
    2. wlasnie do mariannan nic nie mam, bo nie dodałam nawiasu ;) tylko zauwazylam, ze to dosc znana bloggerka, a tu o takich mowa :)

      Usuń
    3. dla mnie mariannan to nieco inna liga niż nasze blogerki, między innymi te, które wymieniłaś - daajaa i angelika. Szczególnie nie rozumiem fenomenu Angeliki - dla mnie to taka trochę łagodniejsza wersja Diamentici. :P

      Usuń
    4. takie blogi jak nissiax83, mariannan się fajnie czyta i w ogóle, ale sama nie rozumiem dlaczego dość znane są daajaa i angelika, ktorych notki polegają na wystrojeniu sie w ciuchy od sposnorow żeby je dostawać. i to oczywiste, że to inna liga :)

      Usuń
  16. Nie rozumiem idei bloga. Każdy ma jedno życie. Ma prawo je przeżyć po swojemu. Odpowiecie, że nikomu niczego nie zabraniacie. Ale w takim razie po co debatować nad np. Zarą? Zastanawiać się jaki epitet dokleić do tej sieciówki, jaki eufemizm (tak bogato używany na tym blogu, element naprawdę słabego stylu). Każdy ma swoje upodobania i ubiera się tam, gdzie mu się podoba. Nie wiem czy tym, co warto robić ze swoim życiem jest prowadzenie tego typu bloga. Idąc tym tokiem myślenia autorzy powinni posunąć się dalej i zakładać kontrblogi stawiające pod znakiem zapytania inny sposób myślenia niż autorów na pozostałe aspekty życia. A może inne tematy nie są tak pociągające i autorzy nie fascynują się nimi w takim stopniu jak bloggerkami modowymi z których poczynaniami są swoją drogą na bieżąco.
    Szkoda patrzeć jak ludzie zamiast zająć się pracą nieustannie żyją wyborami innych. Cieszę się widząc osoby których outfity zostałyby tu uznane za "dziwne". Miło patrzeć na ludzi którzy uchronili się jakimś cudem od segregowania na "porządne i normalne". Satysfakcja którą niesie życie w zgodzie ze sobą jest niesamowita. Nie mówię tu o byciu niepowtarzalnym, alternatywnym czy jedynym w swoim rodzaju. Jeśli komuś podobają się ubrania z Zary - w porządku, jeśli komuś "ciuszki z ryneczku" - trudno, ktoś woli dżinsowe katany moczone w wybielaczu, też nie powinno być z tym problemu. Ta ciągła presja ze strony otoczenia i ocenianie jak porządny jest człowiek jest tak małe, tak polaczkowe. Tak, tu też zostanę porządnie wyśmiany. Ale tak jest, smutne osoby oceniające czy osoba widziana na ulicy jest ubrana "jak należy", czy nie jest "dziwna", czy ma w niedzielę koszulę z krótkim rękawem i dżinsy + pantofle. Dużo jeszcze brakuje, oj dużo temu narodowi.
    Jeśli ktoś lubi Starbucks to też źle? Bo podają tam lurę? A opinia autorów na ten temat jest jedyną właściwą, "porządną", prawda? Ludzie którzy stale bywają w tej sieci kawiarni nie zwracają uwagi czy muffin jest za 13,90 (rozbawił mnie ten szczegół w którymś z poprzednich wpisów), ale wyemancypowani i znający życie autorzy bloga owszem. Komiczne jest także samo zwracanie uwagi na Starbucks jako zjawisko, na Zarę jako drogą, podczas gdy nie jest to czymś niesamowitym, stanowi narzędzie a nie cel, tyle że nie w tej mentalnej części świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie rozumiem idei tego komentarza...

      Usuń
    2. Sama wartościujesz, a dziwisz się, że ktoś inny komentuje.
      Zresztą, bo pisać mi się nie chce, chyba nie załapałaś idei tego bloga.

      Usuń
    3. ∫f(x)dx mój post z 7:52 nie jest do skierowany do Ciebie. Myślałam, że to ( tzn. odpowiedź) się graficznie inaczej ułoży ;)

      Usuń
    4. Początkowo widząc, że we wpisach między kropką kończącą zdanie a dużą literą jest spacja i że autorzy używają polskich znaków, bałem się, że tego typu blog jest prowadzony przez osoby obyte w życiu, tyle, że ze specyficznym podejściem. Po poziomie komentarzy i nagromadzeniu eufemizmów czy zapisanych fonetycznie/z błędami wyrazach widzę, że na szczęście się myliłem.
      Szkoda, że nie mogę liczyć na debatę na wysokim poziomie, gdy pierwszy komentarz odwołuje się tylko do pierwszego zdania mojej wypowiedzi, drugi uświadamia (posługując się komicznym szykiem, może to element bycia w alternatywnie do przebrzydłej reszty) że "nie che mi się" podkreślając jak uważnie zapoznał się z tym co napisałem przypisując mi żeńską płeć, pomimo, że bez najmniejszego problemu można wyczytać, że jestem mężczyzną. Dosyć stereotypowe podejście.
      Nie wiem co oznacza to magiczne stwierdzenie, że wartościuję. Do czego się odnosi. Trudno, być może autor tego komentarza nie wartościuje nic w życiu, jest mu wszystko obojętne. W jakim celu atakuje więc Zarę? Uważam wartościowanie za całkowicie normalne zachowanie. Pisząc o ubraniach z Zary, "ryneczku" i katanach zaznaczyłem, że z żadnymi nie mam problemu. Wartościuję, bo jestem świadomym swoich upodobań konsumentem, i jest to absolutnie normalne zachowanie lecz nie wskazuję jedynego, słusznego postępowania. To duża różnica. A prowadzenie bloga wyśmiewającego decyzje innych ludzi uważam za zaściankowe. Początkowo byłem innego zdania ale widząc dziecięce przekomarzanie się, poradniki w rzekomo luźnym i ironicznym stylu "jak zrobić kawę" itp. widzę, że poważne osoby nie prowadzą tego bloga. Niestety stanu świadomości nie da się łatwo zakamuflować.
      Przykro widzieć jak Polacy stosują swoje ulubione "oj tam", "można taniej i się bardziej opłaca", "a po co to komu", "a ja tam wole se normalnie sie ubrać i nie wydziwiać". Chłopi pańszczyźniani też mieli swoją prawdę, zasady, wyśmiewali etykietę mieszczańską, ubierali się praktycznie, żeby nic im nie przeszkadzało i mieli wszyscy tyle samo. Tyle, że nie wszyscy mają takie priorytety i wymagają tak niewiele od życia. Szkoda, że proporcjonalnie do aspiracji zwiększa się poziom chamskiego szydzenia wywodzącego się z chłopskiej tradycji.
      Dziękuję też, za podkreślanie frustracji wywołanej muffinem za 13,90 i cenami w Zarze, przyznaję, dla tych elementów warto było natrafić na tego bloga.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Ooooch, wzniosłeś się na takie intelektualne wyżyny, że nie aż nie jestem w stanie cię dojrzeć w przestworzach niezgłębionej arcy-mądrości. Nic to. Idę sobie pocałkować. Pa... całuję eee... znaczy całkuję gorąco:*

      Usuń
    7. Jednakże, byś, szanowny Anonimie, nie uznał, że moje komentarze nie mają żadnej merytorycznej wartości, odpiszę Ci, że komentarz Anonima z 24 lipca 2012 z godziny 07:52 jest najzupełniej poprawny z punktu widzenia gramatyki języka polskiego (co zostało skonsultowane z doktorem filologii polskiej). Odpiszę Ci także, że, jako osoba, która sama jest średnio zaznajomiona z poprawną polszczyzną (o czym świadczą brakujące przecinki czy tak liczne wykolejenia stylistyczne w Twych postach), jawisz mi się jako hipokryta, gdy czynisz tego rodzaju uwagi. Uważam, że polemizowanie z Twoimi poglądami na temat autorek tego bloga (jak i jego czytelniczek) jest znacząco poniżej mojego poziomu. Sądzę, że osoba, która obrzuca mnie inwektywami typu "polaczek" czy "chłop pańszczyźniany", nie zasługuje zwyczajnie na moje głębsze zainteresowanie. Co się tyczy idei bloga, to przykro mi, że nie pojmujesz, że jest to ni mniej, ni więcej, ale zasłużona krytyka dla polskich blogerek. Dla ich marnych stylizacji i (w szczególności!) pretensjonalnego zachowania.

      Usuń
    8. Pseudointelektualny język nie podnosi wartości komentarza, wręcz przeciwnie. O zamiłowaniu do pseudonauki świadczy również szastanie tytułami bez podania nazwiska konkretnej osoby. Na podwórku podczas grania w piłkę argumenty "mój wujek jest policjantem" dzieci licytują "a mój strażakiem", nie chcę doprowadzić do analogicznej sytuacji. Trochę za dużo tych przecinków. Doktor nie oglądał tego komentarza? Ewentualnie sprawdza się prawda, że "doktor doktorowi nierówny".
      "Znacząco poniżej poziomu" jest pojęciem względnym, ale wśród miłośników pseudointelektualnego bełkotu zdecydowanie zdobędzie aprobatę - brawo. Jeśli uważasz, że nazywając kogoś chłopem pańszczyźnianym, obraziłem go - musisz wiedzieć, że była nimi większość przodków czytelników tego bloga. Inwektywa jak się patrzy.
      Trudno zreformować kogoś, kto jest głuchy na słowa krytyki. Często spotykane zachowanie na forach - "widzę, że nie zasługujesz na moje głębsze zainteresowanie" jako rzeczowy argument w dyskusji.
      Zasłużona krytyka, marne stylizacje - subiektywna opinia. Nie zauważyłem do tej pory stylizacji czytelniczek, więc jak mniemam uważają, że lepszy jest brak stylizacji. Godna odpowiedź na brak intelektualnego podłoża do bycia na tyle tolerancyjnym aby pozwolić innym żyć po swojemu. Przypomina to balkonowe towarzystwo spędzające popołudnia na nieustannej krytyce wszystkich przechodniów.
      Tak, zauważyłem, że w szczególności pretensjonalne zachowanie tak bardzo boli czytelniczki, dlatego uważam ten blog za nieprofesjonalne towarzystwo wzajemnej adoracji którego członkowie znaleźli prosty (nie mogło być inaczej, zabijmy kreatywność) sposób na zaistnienie w blogosferze. Komentowanie dokonań innych będąc panem/panią "nikt", zupełnie anonimowymi ludźmi.
      Smutne, bo widać, jak nie ma szans na zmianę mentalności ludzi, gdy takie blogi zdobywają rzeszę fanów.
      Z tak zażartą obroną bloga jak 3 komentarze w poszukiwaniu najlepszej odpowiedzi (ciężko to przychodzi, prawda?) odsyłam do najnowszej notki, coś o psychofankach?
      I kto tu mówi o hipokryzji.

      Usuń
    9. Ktoś tu jest bardzo sfrustrowany. Dla mnie to jest EOT. Całkuję:*

      Usuń
    10. Dziewczyny, możecie się czuć wyróżnione. Adi hejtuje waszego bloga;p

      Usuń
    11. Cieszę się, że ostatni komentarz dokumentuje poziom, o którym cały czas pisałem. I patrząc na komentarze autorów/czytelników też zauważyłem, że ktoś tu jest bardzo sfrustrowany. Przecież na tym bazuje ten blog.

      Usuń
  17. hehe, jeśli chodzi o kokieterię, to zjawisko zawsze mnie przerażało, kiedy słyszę komplement, mówię dziękuję i mam to gdzieś, że ta osoba czeka prawdopodobnie na rewanż(nie ze mną te numery, nie biorę udziału w przymusowo-dobrowolnym poprawianiu ludziom samooceny), broń Boże niczemu nie zaprzeczam z udawaną skromnością, ani nie dostaję rumieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawy artykuł, zastanawia mnie w jaką stronę mają ostatecznie zmierzać te wszystkie blogi(anty)modowe i czy naprawdę musimy być po którejś stronie barykady, a nie na przykład idealnie pośrodku promując prawdziwa modę oraz nasz doświadczenia uzyskane w kontakcie ze światem (nie tylko modowym) ?

    OdpowiedzUsuń
  19. Idea tego bloga jest prosta i uchwytna, jednakże tak płytka, że aż zastanawiam się czy Wam nie szkoda czasu na takie bzdety :) Już chyba by mi się przyjemniej patrzyło na te nastolatki przebierające się w urocze ciuszki i cieszące się z nowych kolczyków.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się z K. Nie jestem blogerką, nie mam bloga, nie mam już 15 lat, a hejterstwo w każdej postaci mnie brzydzi.

    Krytykujecie blogerki modowe, że niby tracą cenny czas na bzdety...a wy ? Naprawdę trzeba nie mieć żadnych zainteresowań, żeby uczynić z malkontenctwa i kryyki sposób na zycie.
    Trochę więcej dystansu do samych siebie, zanim zaczniecie jego brak wytykać innym.
    Maria Ulicz

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: komentarze chamów, prostaków i chętnych na darmową reklamę mogą pewnego dnia zniknąć. Pomyśl zatem, czy nie szkoda Ci ścierać na marne literek z klawiatury.