środa, 31 grudnia 2014

Miłość na blogersko. Sezon 3 epizod 5.

Aromat świeżo zaparzonej kawy łaskotał nozdrza Tess i sprawił, że blogerka się obudziła. Przeciągnęła się, ziewnęła i rozejrzała dookoła. Adiego nie było, Coco też nie, bulgotanie ekspresu - fe, znów zwykła plebejska czarna! - wszystko to wskazywało, że narzeczony wstał już jakiś czas temu, przyrządził kawę i zabrał Coco na poranny spacer. Tess przez chwilę poczuła wyrzuty sumienia, że nie wstała wcześniej i że nie dała się Adiemu wyspać, zabierając psa na dwór więcej niż raz, ale ponieważ głębsze refleksje na własny temat były jej raczej obce, szybko zanurzyła się we wspomnieniach ze świąt. Tak, to były udane Krismesy - pomyślała - a teraz szykuje się jeszcze lepszy sylwester!
Wszyscy liczący się blogerzy i ci aspirujący do tego miana wiedzieli, że gdy Ojciec Blogosfery Grzejnik zaprasza na party, nie można odmawiać. Tak tez było i tym razem. Tess oczywiście nie zamierzała odrzucić zaproszenia, mimo że wiedziała, że wśród gości będzie Isabel. Ale topór wojenny między nimi został nieformalnie zakopany i obecnie obowiązywał równie nieformalny pakt o nieagresji, zwieńczony lodowatym milczeniem. Poza tym nie musiały wcale ze sobą rozmawiać, lista gości była naprawdę interesująca i w tym gronie znalazło się wiele osób z którymi Tess mogła znaleźć wspólny język. O dziwo, Samara najwyraźniej wróciła do łask, bo Grzejnik wspomniał mimochodem o tym, że jest zaproszona, razem ze Zdzichem. Blogerka uśmiechnęła się do siebie jakby opowiedziała wyśmienity dowcip, ponieważ udało jej się namówić Grzejnika aby zaprosił na wielki Bal Blogosfery również Lejdi Vanilę. Zresztą, organizator imprezy specjalnie nie oponował, być może miał jakiś ukryty plan, a może Venila stała się cennym nabytkiem w jego - jak to sam lubił określać - stajni blogerów. 
Nagły zgrzyt klucza w zamku obwieścił powrót Adiego i Coco. Tess szybko wstała z łóżka i pobiegła do przedpokoju by tam wycisnąć soczystego całusa na ustach narzeczonego i uścisnąć zmarzniętą psinę. 
- Dzwonił Grzejnik - powiedział Adi - mówił, że nie mógł się do ciebie dodzwonić, pewnie jeszcze spałaś...
- I co? Nie odwołał imprezy, mam nadzieję? - zaniepokoiła się dziewczyna
- Nie, nie. Potwierdzał tylko ze wszystkimi po kolei. Więc potwierdziłem, że będziemy. 
- Super! Nie mogę się doczekać! Och Adi to może być przełamany wieczór dla nas! Cały krem blogosfery w jednym miejscu! - pisnęła Tess. Adi z czułością popatrzył na swoją narzeczoną, jednocześnie wycierając łapy wijącej się dziko Coco. Tess się nigdy nie zmieni, jest urocza! - pomyślał.
Ostatni dzień tego roku minął niespodziewanie szybko. Do wielkiego balu organizowanego przez Grzejnika pozostało niespełna 4 godziny, które musiały wystarczyć na przygotowania mientowej pary. Tess miała wybrane na tę okazję trzy różne sukienki, kupione podczas pierwszych dni zimowej wyprzedaży. Ponieważ zamierzała je zwrócić tuż po nowym roku, mocno się głowiła, czym i jak przypiąć od spodu metkę, tak aby jej nie uszkodzić i aby nie było jej widać. Zamierzała być gwiazdą wieczoru i przyćmić wszystkie inne blogerki, toteż wszystko musiało być perfekcyjnie. Była już wcześniej u fryzjera - ach ten Jajewski! Potrafi wyczarować fryzurę, której nie widać! - westchnęła i zabrała się za makijaż. To była doskonała okazja, żeby podlizać się Możelajnowi i wyłudzić kolejną dostawę kosmetyków i kampanię reklamową. Tess szybko rozłożyła pozostałości cieni, różu i szminek na toaletce i zrobiła fotkę ajfonem. Chwilę później zdjęcie zostało opublikowane na instagramie z podpisem "Najlepsze kosmetyki na świecie! Schodzą jak ciepłe piłeczki! @Możelajn #kosmetyki #możelajn #poliszgirl"
- No, teraz muszą załapać, że chcę więcej - uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze i zaczęła nakładać podkład. 
Chwilę później - a tak naprawdę pół godziny przed planowanym wyjściem - rozległ się głos Adiego:
- Tess, pośpiesz się! Zostało nam niecałe 30 minut do przyjazdu taksówki!
- Oka, ubieram się już bejbi! - odkrzyknęła z pokoju dziewczyna - przyjdziesz zapiąć mi sukienkę?
- Idę! - i za chwilę w drzwiach stanął Adi - kochanie, wyglądasz pięknie! Nawet mimo niedopiętej sukienki!
- Och Adi, wiem! Będę królową balu - zaśmiała się Tess - pomóż mi, bo ten suwak jest za długi, nie mogę sama, weź tu tak z dołu, o... no ale nie szarp bo rozerwiesz! Materiał trzymaj!
- Tess, ale ona się nie zapina... - szepnął chłopak, przeczuwając katastrofę.
- Jak się nie zapina? Na wieszaku się zapinała. Chcesz może powiedzieć... że PRZYTYŁAM? - blogerka odwróciła głowę i groźnie spojrzała na swojego narzeczonego, jak na konkurencyjną blogerkę, walczącą z nią o ostatnie łupy wyprzedaży w Zarze. 
- No nie wiem, kochanie, całe święta jadłaś muffiny i wypiłaś cały zapas piernikowego latte... - chwila szczerości Adiego nie była zbytnio pożądana.
- Nie gadaj tyle! Dziś rano piłam tą paskudną czarną! Nie mogłam przytyć. Zapinaj! - Tess wciągnęła brzuch, opierając się o drzwi szafy - czuję się jak ta laska z Przeminęło z Wiadrem. Też ją tak sznurowali. Uff. - sapnęła - Zapiąłeś?
- yyy.. Tess.. nie chcę cię martwić ale to naprawdę opornie idzie
- ZAPINAJ!!! - ryknęła rozwścieczona nagle blogerka. I Adi posłuchał. Suwak dopiął się do samej szyi i w tym samym momencie szew na boku trzasnął, uwalniając mięciutkie boczki dziewczyny - AAAAAAAA! - rozległ się szloch zawodu i wściekłości - AAAAAA! JESTEM GRUUUUBAAAAA! I popsułam sukienkę. I nie będę mogła jej zwrócić! - zawyła Tess - Och Adi, ze mną to zawsze siedem nieszczęść!
- No to jeszcze zostało nam sześć - zabłysnął humorem Adi, ale mordercze spojrzenie Tess zbiło go z tropu. - Kochanie, załóż inną. O popatrz, ta jest z elastycznego materiału to nic nie pęknie.... eeee... chciałem powiedzieć, że idealnie dopasuje się do twojej sylwetki! - zakończył szybką ripostą i równie szybko się uchylił przed poduszką lecącą w jego stronę. 
***
Impreza sylwestrowa trwała w najlepsze od ponad godziny, gdy naburmuszona Tess i wściekły Adi pojawili się przy wejściu do klubu. Z daleka dostrzegli Grzejnika brylującego w tłumie gości ze szklaneczką trunku w ręce. Ojciec Blogosfery bawił się w najlepsze, śmiejąc się i żartując i pisnął znienacka, gdyż obejmujący go Bączuś uszczypnął go w pośladek.
- Och ty Bączusiu! - wyraźnie wstawiony Grzejnik obrócił się w stronę swojego chłopaka, co pozwoliło mu jednocześnie dojrzeć naburmuszoną parę, kłócącą się tuż przy wejściu - helou!!! Robaczki moje kochane, kissiki! - ryknął i zaczął przedzierać się przez tłum w ich kierunku, po drodze chwytając dwa kieliszki szampana. Tess wykrzywiła wargi w sztucznym uśmiechu i nadstawiła policzek do buziaka, po chwili to samo zrobił Adi - no chodźcie, chodźcie, wszyscy na was czekają! 
Grzejnik poprowadził ich na podwyższenie ze stolikami dla VIPów. Tess zauważyła sporo znajomych twarzy - była Plusz z jakimś chłopakiem, Ąszej, Isabel, gdzieś z tyłu zamajaczyła twarz Lejdi Vanili, troszkę dalej siedziała Samara ze Zdzichem, były nawet siostry Sparx! - A Margarita jak zwykle wygląda jakby zmywała makijaż poduszką - przemknęło przez głowę dziewczyny i złośliwy uśmieszek pojawił się na jej ustach. 
Na parkiecie szalał roztańczony tłum mniej znanych blogerów i blogerek i wszystko wskazywało na to, że impreza była naprawdę dobra. Do północy pozostało niespełna 2 godziny. Tess przysiadła wraz z Adim przy jednym ze stolików, gdzie za towarzystwo miała Ąszeja, Grzejnika, Bąka oraz Isabel. 
- Część z was już wie, że na dzisiejszy wieczór szykuję mega suprajsa - zaczął Grzenik, spoglądając jednocześnie w stronę Tess, Adiego, Ąszeja i Bąka - ale nie znacie szczegółów. Nie, nie, nie, Adi, nie patrz na mnie tym seksownym maślanym wzrokiem, nic ci nie zdradzę! Wszystko w swoim czasie! I tak wiesz więcej niż inni! A teraz zapraszam na parkiecik, ruszamy te swoje seksowne bioderka kochani! 
I prawie wszyscy udali się na parkiet. Niestety Tess nie zdążyła, gdyż nagle obok niej coś pacnęło na klubową sofę a jakaś ręka objęła ją za ramiona. Obłoczek z zawartością procentów owiał jej twarz i dziewczyna odwróciła głowę. W tej samej chwili ochrypły głos damski wyszeptał - czy też raczej wybełkotał - wprost do jej ucha:
- Tessss, ja ci szysko pszepaczam! Szysko! Naet sze mi uchradlas Adiego! I sze mi popsuaś impresse! Nie gniefam sie na ciebie bo jezdeś taka sudooofna! A tytuu krulofej dembicy i tak mi nie odbieszesz! - mówiąc to, Lejdi Vanila runęła twarzą wprost na kolana blogerki i zachrapała. Najwyraźniej wieczór się dla niej skończył. Tess zsunęła z siebie Vanilę z miną wyrażającą obrzydzenie jak po obcowaniu z poliestrem i skierowała się do toalet by się odświeżyć po zderzeniu z wysokoprocentową chmurą. Z jednej z kabin dobiegło ją chlipanie i pociąganie nosem. Blogerka głośno chrząknęła, chcąc dać znać, że ktokolwiek zamknął się w toalecie, ma teraz jej towarzystwo. Chlipanie jednak nie ustąpiło a przerodziło się w regularny płacz. 
- Oesu - pomyślała Tess, przewracając oczami do swojego odbicia w lustrze - ja to mam dziś szczęście. I zapukała w drzwi kabiny, pytając:
- Hej tam za drzwiami, wszystko okejka?
- Tess, to ty? - dobiegło ją zza drzwi
- Isabel? Co ty tam robisz zamknięta jak wszyscy się bawią? 
- Och Tess -  kolejna mocno już wstawiona blogerka postanowiła zrobić z niej swoją powierniczkę. Drzwi od kabiny otworzyły się z impetem, uderzając klamką w sąsiednie, od których zostały odbite. Fizyka zadziałała, drzwi wróciły i po chwili Isabel pacnięta nimi, siedziała wbita w sedes jednocześnie masując sobie puchnący w oczach policzek - och Tesssss - zalewała się łzami, nie wiadomo czy bardziej z bólu czy też z nieszczęścia, które kazało jej się tu zamknąć - och Teeeeeess... bo ja... bo ja.... bo ja go taaaak baaaardzo kooooooochaaaaaaam - krzyknęła rozdzierająco i zaczęła spazmatycznie szlochać. 
- Kogo? 
- Bąąąąąąkaaaaaa aaaaaaaarffffrrrrr - nie zważając na nic, Isabel złapała róg sukienki i wydmuchała nos - ała! Dlaszego tak mnie boli twasz? - nagle otrzeźwiała - dlaszgo wepchłaś mie do kibelka? - wybełkotała, powoli się podnosząc i kierując w stronę luster - pobiłaś mnie znóf? 
Tess nie mogła powstrzymać śmiechu. Na brzegu sukni Isabel widniały mokre plamy od wycierania nosa. Za to z tyłu zdobiła ją wielka plama po zanurzeniu w sedesie.
- Pszysnaj się! Kochasz Bonka i nie moszesz zniess mysli ze ja go kochm! - rzuciła w jej stronę odwieczna rywalka i nagle osunęła się po umywalce na podłogę. Tess rzuciła się do swojej kopertówki od Praliny Silewicz by wyciągnąć ajfona i uwiecznić porażkę Isabel. 
- Awww, słit! - pomyślała i uśmiechnęła się z zadowoleniem. Tak, wieczór stanowczo nabierał rumieńców i pozwalał zapomnieć o wpadce z sukienką. 

czwartek, 25 grudnia 2014

Miłość na blogersko. Sezon 3 epizod 4.

Spod kołdry dobiegało niemiłosiernie głośne chrapanie. Adi otworzył oczy, gdyż hałas nie pozwalał mu spać już od kilkunastu minut, nie warto było się oszukiwać, że jeszcze jest w stanie złapać choć odrobinkę snu. Obrócił się na drugi bok, przodem do rozwalonej na swojej części łóżka chrapiącej dziewczyny i delikatnie nią potrząsnął.
- Tess, kochanie! Pora wstawać! - wyszeptał jej do ucha i pocałował delikatnie w policzek.
- Chrrrryyeyehherrr - Tess głośno wciągnęła powietrze w spazmatycznym chrapnięciu i znienacka usiadła na łóżku, przecierając oczy - śniło mi się, że Samara mi powiedziała, że nienawidzi mnie do końca życia i nie będzie moją druhną i w ogóle nie przyjdzie na nasz ślub i ze mam sobie zaprosić Isabel i Vanilę i siostry Sparx i... - dziewczyna się zapowietrzyła i tę chwilę wykorzystał Adi, żeby przerwać ten słowotok.
- Kochanie, nie martw się, już jest po wszystkim. To tylko sen. Zaraz zrobię twoje ulubione latte piernikowe i upieczemy muffiny na poprawę humoru. Może wyszłabyś w tym czasie z Coco na spacer? - zaproponował i udał się do kuchni, co oznaczało, że Tess tak właściwie nie ma wyboru. Dziewczyna przewróciła się na brzuch, zakopując się jeszcze na moment w pościeli i w tym samym momencie jęknęła, gdyż Coco wskoczyła jej prosto na plecy. Adi najwyraźniej zostawił niedomknięte drzwi i psina skorzystała z okazji, by wśliznąć się do pokoju. Blogerka, opędzając się od opętańczego tańca Coco i mamrocząc pod nosem, zdecydowała się wysunąć nogi spod kołdry i ostatecznie wstać. Postanowiła nie zdejmować uroczych piżam jakie dostała wczoraj w prezencie świątecznym od swojej babci, znalazła swoje stare buty a la emu kupione jakiś czas temu na przecenie w Lydlu i mając cichą nadzieję, że nie spotka nikogo znajomego, nałożyła długi płaszcz przypominający szlafrok - ulubiony łup z zimowej przeceny, co z tego, że krzywo pozszywany. 
- W razie czego powiem, że promuję nowy look na hipsterskiego bezdomnego, o! - pomyślała, dumna z wytłumaczenia, jakie przyszło jej do głowy. Coco histerycznie poszczekiwała i stanowczo domagała się wyjścia. Tess założyła jej szeleczki w świąteczny wzór i wyszła. Niestety, pogoda nie chciała dopasować się do wyobrażeń blogerki o świętach i jak na złość, zamiast romantycznej scenerii w białym puchu otoczenie było szare i ponure. Coco to nie przeszkadzało, pobiegła na mały trawnik załatwić swoje psie potrzeby, zostawiając swoją panią pogrążoną w myślach i zapatrzoną na ekran ajfona. 
- .... nie kochanie, nie kupię ci tych paskudnych podrób z Lydla, popatrz na tę panią, jak to brzydko wygląda po kilku noszeniach, takie rozłażące się. Kupimy porządne buty! - dobiegło w kierunku Tess. Dziewczyna obejrzała się i zobaczyła przechodzącą obok kobietę, która najwyraźniej odmawiała córce kupna butów emu. Czy też raczej a la emu. Blogerka mocniej owinęła się płaszczoszlafrokiem i naciągnęła kaptur na głowę, niemniej zdążyła jeszcze złapać pogardliwe spojrzenie nastolatki. Pogarda w spojrzeniu dziewczyny nagle ustąpiła miejsca zdziwieniu. 
- Tess? TO TY??? Mamo, poczekaj chwilę, to Tess, ta sławna blogerka! - krzyknęła dziewczyna w stronę matki i podbiegła do blogerki.
- Nie, to nie ja, pomyliło ci się coś - mruknęła Tess, biegnąc w stronę psa. Złapała Coco na ręce i pomknęła w stronę wejścia do budynku, licząc na to, że fanka nie zdążyła zrobić jej kompromitującego zdjęcia. Marzyła, żeby zakopać się w pościeli i nie wychodzić z łóżka przez całe święta, popijając donoszoną przez Adiego kawę i podgryzając muffinki. Niestety, rzeczywistość była kolejny raz przeciwko niej. Łóżko zostało pościelone podczas jej nieobecności. Z kuchni dobiegł ją głos chłopaka:
- Tess? Dzwonił Grzejnik. Zapowiedział się na świąteczny brunch. Będzie tu razem z Bąkiem za godzinę, więc może się wykąp i ogarnij? - nieśmiało zasugerował, nie chcąc bardziej rozzłościć swojej dziewczyny, wnioskując po jej minie, że i tak jest niewesoło. Najpierw ten zły sen, teraz widać, że spacer z Coco nie polepszył jej nastroju - zrobiłem ci gorącą kąpiel z pianką o zapachu piernika i świątecznej sosny! 
- Dziękuję, jesteś słodki jak makaroniki z Paryża - mruknęła cicho Tess i udała się do łazienki. - Aww, naprawdę się postarał - pomyślała. Oprócz wanny pełnej wody i aromatycznej piany, cała łazienka udekorowana była również świecami najpopularniejszej wśród blogerek firmy, Janki Kandle. Zanurzyła się w gorącej kąpieli i oddała rozmyślaniom. To nie były najlepsze miesiące. Owszem, letnia kampania Springsbaja zasiliła jej konto na tyle dobrze, że mogli pozwolić sobie na dwutygodniowe wakacje all inclusive na jednej z greckich wysp, ale nawet fakt, że udział w tej kampanii znów otworzył drzwi do sukcesu w blogosferze, nie był w stanie wynagrodzić dziewczynie braku Samary przy jej boku. Odkąd opuściły swoje małe miasteczko na Podkarpaciu i przeniosły się do Warszawy, były niemalże nierozłączne. Wspólne studia, mieszkania na tym samym osiedlu by być jak najbliżej, kilka kłótni mniejszych i większych, wszystko to jakoś przetrwały razem. Samara była jej kulą u nogi... to znaczy kotwicą w odmętach rzeczywistości, w której Tess niejednokrotnie zdawała się gubić. Niestety po pamiętnym poście z friendsie i przyjaciółmi, którzy nie byli tak do końca jej prawdziwymi przyjaciółmi, wszystko się popsuło. Samara oczywiście nie zrozumiała, że Tess wciąż miała szanelkę na liście priorytetów i obraziła się za to, że nie została wciągnięta do kampanii. No cóż, widocznie nie była prawdziwą przyjaciółką...
Refleksje na temat wartości życiowych mocno zmęczyły blogerkę. Uznała, ze czas najwyższy zabrać się za siebie, gdyż Grzejnik i Bąk mogli być tu w każdej chwili. I rzeczywiście, nie myliła się. Zza drzwi dobiegł ją dźwięk dzwonka, szczekanie Coco, krzątanina w przedpokoju, powitania Grzejnika, Bąka i obcy głos pytający "o, to te podróby emu z Lydla? Kupiliście dla psa jako gryzaki?"
Tess nie namyślając się długo, pchnęła drzwi, wyszła i oznajmiła dobitnie, pewnym siebie głosem
- Te buty sa uzupełnieniem trądu hipsterskiego ustępującego ostatnio z wersji eeee.... nerdowsko vintydż na rzecz bezdomnego normcore. No dziwię się, że tego nie wiesz... - dziewczynę zatkało, bo oto dostrzegła kim był trzeci gość o nieznanym jej wcześniej głosie. Grzejnik przyprowadził do nich Ąszeja, wybitnego kulturoznawcę, literata, pisarza, autora najbardziej poczytnej wśród gimbazy książki o dziwacznym tytule "Pułkownikolette" czyli o Nicolette, córce pułkownika. Szykował się zatem interesujący brunch! 
Goście gapili się na nią dziwnym wzrokiem. Tess dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że stoi owinięta jedynie w ręcznik i w popłochu uciekła do pokoju. 
- Wejdźcie, siadajcie! Grzejniczku drogi, kissiki! Bączku podaj mi płaszcz, to odwieszę do szafy! Ąszejku, proszę do pokoju! - o gości zatroszczył się Adi, gdy Tess umierała ze wstydu w garderobie, jednocześnie w panice szukając godnego outfitu... 

niedziela, 21 grudnia 2014

Podsumowanie roku 2014 - głosujemy!

Rok zbliża się ku końcowi co przypomina nam o tym, że warto podsumować co zdarzyło się w blogosferze w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Jak rok i dwa lata temu, zapraszamy was do głosowania w kilku kategoriach. Wyniki ogłosimy krótko po nowym roku. A głosowanie się zakończyło.


Kategoria: Blogerskie mądrości.
1. Szarliza w DDTVN i jej pomysły na ubrania, m. in. cygaretki które maskują tęgie uda. O czyżby? (link)
2. Olfaktoria bredząca o tym, że ludzie przygarniający zwierzęta ze schronisk to zwykli zazdrośnicy, których nie stać na kupno rasowego. 
3. Szarliza i "Jesteś tym co jesz" vs śmieci (fastfoody, słodycze) jakie zjada. 
4. Prawie 100% bloga Ania Maluje
5. Jessica Mercedes i opis kolekcji H&M Conscious "bufoniaste rękawy w stylu Marii Antoniny"
6. Jess bredząca o lajkach, których celebryci mają tak mało (mega kicha) bo ona ma więcej (tutaj)
7. Jess o strasznych twarzach i beznadziejnych zawodach hejterów (TU)
8. Kama o przeznaczeniu lustrzanki: ma rozmazywać
9. Snobistyczna Pipa Feszynelki (tutaj)
10. Inne, własna propozycja


Kategoria: Blogerski inglisz
1. Szarliza "laugh lots"
2. Kasia Tusk i "bitch bag"
3. Fashionelka i "bycie couchem"
4. Jess i "when starts the sale in Berlin"
5. Szarliza i "chest like a cake"
6. Fashionelka i "#homemaid, #rosemery"
7. Maff i "I love she"
8. Inne, własna propozycja


Kategoria: Żenada roku.
1. Co blogerki przekazały na WOŚP czyli Kasia Tusk i pudełko Glossy Box oraz Szarliza i Cotton Balls
2. Kama i jej "Zdjęcie na okładce". Link
3. Ranking wpływowych blogerów wg Kominka i ogólna nim ekscytacja w blogosferze.
4. Szarliza i jej interpretacja oznaczania postów sponsorowanych (umieszczenie linka w tekście)
5. Movesfashion i jej półnagie pseudoartystyczne foty z chłopakiem na instagramie
6. Eliza "pożyczająca" sobie zdjęcia z innych blogów, obcinając jednocześnie podpisy autora i wmawiając, że ma na takowe obcięcie zgodę
7. Książka Szarlizy
8. Siostry miikax3 wieszają na ścianach papierowe torebki oprawione w ramki (tutaj)
9. Zmiana "marki" Kominka w Jasona Hunta
10. Macademian jest skłonna stać się nawet twarzą Mc Donalda za sponsoring podróży na fashion week (tutaj)
11. Inne, własna propozycja


Kategoria: Wpadka roku.
1. Obyta w świecie znana blogerka Karolina G aka Vivivi CzarlizMisteri nie rozpoznaje sławnego dziennikarza (link)
2. Fashionelka "pożycza" sobie zdjęcia z innych blogów i "zapomina" je podpisać (ale włącza jej się agresor i chęć zysku jeśli Pudel "pożycza" sobie jej zdjęcia).
3. Kasia Tusk i jej skopiowana stylówka (tutaj)
4. Siostry Miikax3 nieustannie fotoszopujące sobie nogi, aż do wyginania chodników (tutaj)
5. Deynn zagina panele (tutaj)
6. Jess wraz z nową odsłoną bloga straciła kreatywność i jedyne co robi to "kopiuje" posty i artykuły (tu i tu)
7. Fash i jej wpadki w postach - "frytków", "wyspa trendowatych"
8. Inne, własna propozycja


Kategoria: Najbardziej żenująca reklama / kampania reklamowa.
1. Maff, Cajmel i Honey w reklamie Danio. (do poczytania u FreestyleVoguing)
2. Nagły zryw blogerskiej aktywności fizycznej czyli Szarliza i BFS reklamują siłownię
3. Persil na makehomeeasier i kilku innych blogach
4. Somersby i friendsie
5. Szarliza i nieustający ciąg reklam na blogu (niemalże połowa postów), prawie jak u Kasi Tusk
6. Fashionelka reklamująca Maybelline makijażem Modern Princess
7. Personalizowane okładki katalogów IKEA
8. "Spotkania autorskie" z Szarlizą po empikach w celu promocji książki
9. Inne, własna propozycja


Kategoria: Osobliwość roku
1. Sugestie w blogosferze, że Szarliza zawdzięcza Jess niekorzystne dla jej wizerunku artykuły na Pudelku. 
2. Jess i Szarliza zakrywające wejściówki na NYFW tak by nikt się nie dowiedział skąd je mają i Kasia Tusk, dla kontrastu, ujawniająca jak zdobyć akredytację. Krótko mówiąc, starać może się każdy ale nasze gwiazdy udają, że specjalnie je tam ściągnięto. 
3. RGP i talk show o antykoncepcji
4. Nagły zryw aktywności fizycznej oraz zdrowej diety u Szarlizy i innych blogerek, które niespecjalnie wyglądają na fit
5. Szarliza i jej koncepcja oznaczania postów sponsorowanych tak aby się nikt nie domyślił, że są sponsorowane
6. Kama i jej nowy blond a la kurczak
7. "Felieton" Macademian Girl na onecie. Czy ktoś to w ogóle sprawdzał i czytał przed opublikowaniem???
8. Miss Gizzi czyli Michał Witkowski fashionpatology
9. Inne, własna propozycja


Kategoria: Blogerski Szpan
1. Jess i torebki Chanel
2. Fashionelka i torebka Chanel w zestawieniu z legginsami
3. DEYNN "jestem dziewczyną rapera"
4. Cajmel i karta getin banku, wyświetlająca stan konta
5. Fashionelka i jej szpan na swojską dziewczynę z dużą ilością forsy, przemiana ze "snobistycznej pipy"
6. Inne, własna propozycja


Kategoria: Najbardziej denerwująca / przereklamowana blogerka 2014
1. Jessica Mercedes
2. Charlize Mystery
3. Kasia Tusk
4. Macademian Girl
5. Maffashion
6. Kamila newlifewithfashion ;)
7. Fashionelka
8. DEYNN
9. Styledigger
10. Radzka
11. Inne, podaj własną kandydatkę


Kategoria: najbardziej irytująca / przereklamowana vlogerka 2014
1. Szusz
2. Anioł na resorach
3. Nissiax83
4. Azjatycki Cukier
5. Stylizacje
6. Rock Glam Princess
7. Red Lipstick Monster
8. DigitalGirl
9. Boogiesilver
10. Oleska
11. Inne, podaj własnę kandydatkę


Kategoria: Miss Outfitów 2014
1. Miss Stycznia - siostra Bukowska
2. Miss Lutego - FashionDaga
3. Miss Marca - Atelier Dolores
4. Miss Kwietnia - Dominika 
5. Miss Maja - Dominika
6. Miss Czerwca - Kamila
7. Miss Lipca - Kamila
8. Miss Sierpnia - Charlize
9. Miss Jesieni - Kardise



piątek, 19 grudnia 2014

Lajki srajki czyli co się stało z internetowym wyznacznikiem popularności?

Jak wszyscy wiemy, lajki na instagramie i fejsiku to dziś najważniejszy wyznacznik popularności. Tak naucza Jessica Mercedes i tym śladem podążają jej nie mające predyspozycji do zaistnienia gdziekolwiek indziej koleżanki - blogerki. Nie masz tysięcy lajeczeków - jesteś nikim! 
Niedawno na okładce JOY'a Jess chwaliła się, że "zarabia" 10 lajków na sekundę. Ale chwileczkę, co to się stało? Czyżby może fani, zniechęceni tym nachalnym promowaniem, postanowili "odklikiwać" profil ulubionej blogerki? Nie, to w końcu Instagram zabrał się za porządne czyszczenie!


Porównajmy więc dane. Strona instagram24 podaje zestawienie najpopularniejszych kont na instagramie wraz z liczbą osób śledzących te profile. A my dziś zaglądamy w celu weryfikacji do Jess i kompanii i przeżywamy mały szok. O ile w niektórych przypadkach liczby się nie zmieniły o tyle w innych zmiana może nie jest ogromna ale na pewno znacząca. Ktoś jeszcze chce dodać coś o niekupowaniu fejkowych kont? Może Jess? 

Jemerced:
Dane z instagram24

Dane z instagrama z dnia dzisiejszego


Nagły ubytek troszkę ponad 20 000 kont

Reszta nie zaliczyła aż tak spektakularnych "upadków" ale mimo wszystko ubytki liczymy w tysiącach :)

Charlize Mystery:

Dane z instagram24


Dane z instagrama



DEYNN

Dane z instagram24

Dane z instagrama z dnia dzisiejszego


I nagle 5000 osób przestało śledzić Maritę. Oh wait…

dla ścisłości - nie twierdzimy, że wszystkie blogerki na pewno kupują lajki i fanów. Chcemy jedynie pokazać, że taki wyznacznik popularności ma się nijak do jakiejkolwiek prawdziwej sławy. Powiedzenie cytowane często przy innej okazji "kozak w necie, frajer / pipa (wstaw dowolny znany Ci odpowiednik) w świecie" być może da się zinterpretować także w ten sposób, że poza internetem te dziewczyny właściwie nie istnieją, więc sikanie po nogach z powodu tysięcy wirtualnych kliknięć, które mogą zniknąć tak samo szybko jak się pojawiły (czego dowód mamy dziś), zwyczajnie nie ma sensu!


czwartek, 11 grudnia 2014

Kocim Okiem czyli why so serious. Wieczorek mizernej literatury.

Witam po długiej przerwie w Kocim Oku. Formuła plotkowa nieco się wyczerpała i - szczerze mówiąc - mocno dała mi się we znaki, gdyż śledzenie tylu różnych blogasów z tyloma bzdurami jest po prostu nudne. Ale źródło jadziku nie wyschło, zatem postanowiłam wykorzystać je do stworzenia czegoś nowego a zarazem starego - Kocim Okiem w wersji pseudo felietonów albo czegoś zupełnie nie felietonowego, natomiast zawierającego sporą dawkę subiektywnego spojrzenia na Gwiazdy i Rozgwiazdy Blogosfery. Zainauguruję ten nowy cykl moimi refleksjami po zapoznaniu się z dziełem Karoliny Glinieckiej aka Charlize Mystery.  
Pierwsza i właściwie główna refleksja da się wyrazić popularnym gestem:



I właściwie w tym miejscu można by zakończyć, gdyby nie chochliki, smaczki i inne precjoza. Żeby nie narazić się na odebranie mi prawa do krytyki, postanowiłam naprawdę zapoznać się z książką. Nie, nie kupiłam jej, aczkolwiek szukałam (nie jest prawdą, że stoi świetnie wyeksponowana w empikach, bo akurat to dotyczy blogerskiej książki ale innej, autorstwa Zosi z makecookingeasier). Ale widziałam, bodajże w ążejkową niedzielę, jak jakieś młode dziewczątka nabywały tę ciężką, dosłownie i w przenośni, literaturę; aż chciało się trzepnąć trzymanym w ręce Mystic Artem i kazać odłożyć szarlizowe wypociny na półkę. Tak czy inaczej, książka wpadła w moje ręce i odleciałam na planetę szyku i stylu, czyli miejsce, w mniemaniu naszych guru modowych, zapewne mi obce. 

Żeby nie było, że tylko hejtuję, postaram się wymienić to, co mi się podobało. Są pewne rzeczy, które obiektywnie można uznać za plusy, więc tym bardziej subiektywnie jestem w stanie przyznać, że takowe istnieją. Niewątpliwie książka jest ładnie wydana. Sprawia estetyczne wrażenie, jak i cały blog Karoliny. Nie będę odlatywać ekscytując się twardą okładką jak to czynią recenzenci na stronie empiku *hyhyhyhyhy* bo to chyba oczywiste. Książkę zdobią ładne fotografie zaczerpnięte wprost z bloga. No i tematyka - ciekawa, ale raczej dla osób naprawdę nieogarniętych modowo i mających problem z najprostszymi zestawami, bo każdy kto ma chociaż odrobinę gustu i zdrowego rozsądku raczej wie jak się ubrać. Szkoda tylko, że potraktowano wszystko po macoszemu, wypełniono treścią skopiowaną z internetu razem z błędami, a mimo wszystko bez żadnych przypisów. I koniec! 

Początek i sławny już chochlik, który miał podobno się pojawić w kilkunastu egzemplarzach, złośliwie rozprzestrzenił się po co najmniej kilkudziesięciu. Dobre niemodne duszki ze wszystkich zakątków kraju donosiły, że chochlik usadowił się we wszystkich sprawdzonych książkach. O ile jedno czy dwa takie potknięcia można zwalić na wydawnictwo czy korektę (tak myślę, nie znam się, nie mam tyle tupetu by publikować jakiekolwiek wypociny tego poziomu), o tyle cały szyk zdań i styl pisania jest nie do podrobienia i od razu wiadomo która blogerka mocno się spociła nad tym arcydziełem. Treściowo wcale nie jest lepiej. Zdradzę wam tu mały sekret - tego typu porady można dostać zupełnie za darmo. W internecie! Śmieszne jest to jeszcze bardziej w kontekście faktu, że właśnie stąd autorka czerpała pełnymi garściami (a może stronami) i teraz każe sobie za to płacić. Internet przecież pęka w szwach od równie odkrywczych rad, a o klasycznej małej czarnej w zestawie ze szpilkami mogą powiedzieć wam nawet wasze mamy, bo jest to masthew nie od dziś. Dziwią mnie szalenie opinie wystawione książce na stronie empiku, a zwłaszcza stwierdzenie, że tego typu poradnika brakowało na rynku. HELOŁ! Jadąc dębickim klasykiem, primo - poradników o modzie i jak się ubierać jest mnóstwo. Ostatnio nawet wyszedł poradnik napisany przez inną blogerkę - Radzką. Nie wiem czy jest lepszy czy gorszy, na pewno nie bardziej odkrywczy, być może lepiej napisany, stąd jednak moja ciekawość - dlaczego akurat szarlizowa książka miałaby być czymś bez czego nie można się obejść? Secundo - co jest w tym poradniku takiego, czego nie ma w internetach? I wreszcie tertio - naprawdę chcecie wydać pięć dyszek, żeby ktoś wam powiedział, że do małej czarnej można założyć szpilki? Gdzie te wszystkie kreatywne i oryginalne młode dziewczyny? Gdzie wasz własny styl i pomysłowość? Jeśli naprawdę potrzebujecie, żeby ktoś wam mówił jak się ubrać, podając tak banalne porady, to wątpię w pokolenie wyznawców Szarlizy - rośniecie na ludzi, którym blogerka, która nie do końca radzi sobie z własnym stylem, musi wiązać wirtualne sznurówki. Czym innym są rady jak się ubrać aby nie popełnić nietaktu lub nie ośmieszyć się przy konkretnej okazji, ale podpowiadać ludziom co można założyć do sukienki? Czekam na poradniki w stylu "Jak żyć czyli o lajfstajlu". Już widzę te rozdziały o robieniu musli na śniadanie, o kadrowaniu kiwi i ananasa do zdjęcia na insta czy o właściwym zakomponowaniu kubka z kawą wśród prasy o modzie. Ehe. 

Wróćmy na ziemię i weźmy na warsztat kilka ciekawostek. Bełkocik typowy dla stylu blogerki czyli rozpływanie się na temat własnej figury typu kolumna. I zderzenie dwóch różnych światów. Akapit pierwszy: "Kobiecość bez krągłości" vs akapit drugi "… musimy pracować nad nadaniem naszym kształtom szczypty kobiecości". No to jak jest Szarlizo? Masz tę kobiecość czy musisz ją sobie nadawać? I znów, akapit drugi "… możemy pozwolić sobie na stylizacyjne szaleństwa…" vs akapit trzeci gdzie Szarli poucza nas o dobieraniu właściwych proporcji. To szaleństwo na miarę zrezygnowania z ulubionych lodów czekoladowych na rzecz truskawkowych.  Kolejna sprawa to błędy merytoryczne. Nie będę się rozpisywać na temat tego, co napisane zostało już na blogu Zapach szyty na miarę - polecam lekturę, gdzie jedna z autorek miażdży Szarlizę i jej (nie)wiedzę na temat tego, czym właściwie jest tkanina. Ale jak to sama Karolina mówi - błędy są nieważne, a inteligentni ludzie zrozumieją o co chodzi w książce. Droga Karolino, w imieniu ludzi inteligentnych czuję się obrażona, że uważasz, że możesz traktować nas z góry, jak debili i wciskać nam swoje wypociny z błędami. Jakość treści, którą wydałaś, nie nadaje się do przyswojenia przez ludzi inteligentnych. Żeby nie być gołosłownym, na stronie 253 opisywany jest kapelusz fedora i wspomniana księżniczka Fedora Romazowa. Taki sam błąd w nazwisku istniał do 8 grudnia na stronie wikipedii poświęconej temu kapeluszowi. 



Za wskazanie błędu z fedorą dziękuję czytelniczce, która opisała to na naszym fanpage :) 
Ciekawostka ze strony 34 - Biała koszula była oznaką niewinności! Droga Karolino, do dziś biały kolor ma podobną symbolikę i naprawdę nie ma to znaczenia czy jest to koszula czy sukienka. Jak myślisz, dlaczego suknie ślubne są białe? Charlize proponuje by zainwestować w koszule jedwabne. Nie pamiętam ile razy na jej blogu takowe koszule gościły. Oh wait. Zapomniałam, że porządne materiały to nie jest to, w czym autorka gustuje. Strona 80 i sukienka empire. Cytuję "Ze względu na moją miłość do Nowego Jorku powinien to być mój ulubiony krój". Chciałabym zrozumieć bezpośrednią relację miedzy sukniami w tym stylu a NYC. Nasze forumowiczki wpadły na pomysł, że Szarli pewnie skojarzyła z Empire State Building… Strona 117 i małe pouczenie "pamiętaj jednak, by wkładając boyfriendy, zawsze nosić dopasowaną górę" powiedziała Szarli. I wkleiła obok zdjęcie w boyfriendach i luźnym swetrze. Dobrze, że posłuchała swoich rad i założyła szpilki! 

Dalej nie dam rady. Pominę już nieustanne powielanie stereotypów i schematów, jak np ten, że na mini mogą sobie pozwolić jedynie posiadaczki nóg do nieba. Jeśli autorka w ten sposób zamierza pouczać czytelniczki co wolno a czego nie, to gratuluję. To takie innowacyjne i zachęcające do eksperymentów i szukania własnego stylu. Dziwacznych konstrukcji zdań, przecinków, apostrofów już nawet nie wspominam. To je Szarliza, tego nie zmienisz. 

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, jak Adi trąbi wszem i wobec, ile to Karolina włożyła pracy w pisanie tej książki. Niewykluczone, ostatecznie przepisywanie internetu to też męczące zajęcie. Dodatkowo ani żadna korekta (chyba wyjątkowo niestaranna), ani też żaden porządny recenzent nie podołał trudowi wyłapania i wylistowania błędów merytorycznych, od których aż się roi. Stylistykę zostawmy w spokoju, wszak to Karolina, nie ma się co spodziewać nie wiadomo czego. Ale treść? Dlaczego żaden specjalista nie zrecenzował tego dzieła pod tym kątem? Dlaczego to się ukazało i wprowadza ludzi w błąd?

Podsumowując, blogerka udowodniła kilka rzeczy. Raz - że uzywając argumentu "spełnianie marzeń" można wydać absolutnie wszystko i nikt nie sprawdzi poprawności ani źródła. Dwa - że bezczelnie można wmawiać ludziom, że popełnione błędy są nieważne bo liczy się jedynie ogrom włożonej pracy a to, że książka, zamiast uświadamiać, wprowadza w błąd, nie ma dla autorki ABSOLUTNIE ŻADNEGO ZNACZENIA. Drodzy nabywcy, zostaliście potraktowani jak idioci, którym można wcisnąć ładnie przygotowany bubel. Droga Karolino,  wybacz, ale muszę być dosadna: gówno opakowane w złoty papierek wciąż pozostaje gównem. 

*Wpis ma charakter ironiczny
**Przecinki dedykuję bohaterce i autorce książki

niedziela, 7 grudnia 2014

Wyniki Miss Outfitów Jesień 2014

Kochani!

Prosimy o fanfary... Nadszedł ten piękny dzień, kiedy z wielką radością możemy ogłosić wyniki, na które czekaliśmy wszyscy od dawna.

7. miejsce - Hypnotizingfashion
6. miejsce - Nabilunity 
5. miejsce - Lamodalena
4. miejsce - Oliwiora 

A teraz czas na podium:

Trzecie miejsce zajmuje Newlifewithfashion - liczba głosów 644.

Drugie miejsce należy się Mjural - 1008 głosów.

A zaszczytny tytuł Miss Outfitów Jesień 2014 zdobywa Kardise, która zdeklasowała swoich rywali! Zdobyła aż 1522 głosy :) 

Brawa, brawa i jeszcze raz brawa!

Oto zwyciężczyni:

http://kardise.blogspot.com/2014/10/a-tribute-to-alexander-wang.html
Gratulujemy!

wtorek, 18 listopada 2014

Blogerska jesień

Blogerska jesień trwa. Niestety nie byłaby magiczna bez kilku albo nawet kilkunastu elementów codziennego lajfstajlu. Tak więc pytanie: jak ją przetrwać? Gdy opadną już kolorowe liście, blogerki zaczynają od zmian w swoich gigantycznych garderobach. Następnie do ich toaletki lądują zupełnie nowe kosmetyki. Świeże, cytrusowe zapachy żeli pod prysznic, balsamów do ciała został zostają zastąpione przez cynamonowe,  waniliowe masła do ciała czy wegańskie kule do kąpieli, koniecznie od LUSHa.



Neonowe lakiery do paznokci odchodzą również do lamusa, a więc zastępują je brązami, fioletami i czerwieniami jesieni od Chanel albo koniecznie Essie.

 
Prócz tego kosmetyki kolorowe. Powracają brązy, szarości i fiolety, a tym samym i okazja do stworzenia nowego posta o jesiennym makijażu.

A świeczki najlepiej od Yankee Candle - zapach figi, jesieni, nastroju jesiennego albo może nawet i pieczonych pianek. Pobudzają blogerskie zmysły i umilają atmosferę ciężkiej pracy na blogu.

Nadchodzi też okazja do zmian w codziennym rytuale jedzenia. W jadłospisie pojawia się nagle dynia, oczywiście pod każdą postacią także więc mamy w blogerskim menu kawę dyniową, koniecznie ze Starbucks, zupę dyniową, ciasto dyniowe, cupcakes, czyli babeczki, dyniowe pancakes. Sama Dynia staje się główną ozdobą na Halloween.  Wszystko, co cynamonowe, imbirowe, słodkie z dodatkami orzechów, rodzynek, pestek dyni i fig umila posiłki bloggerskie. Przecież to takie fit i vegan! Do tego koniecznie herbata, zielona lub z czystka oraz ksiazka o minimalizmie albo i vlog na leniwy jesienny wieczór.
 
 
 
 
 
 
                                   


 
Kolejnym ważnym elementem w życiu blogerki jest mieszkanie, w którym spędza ona najwięcej czasu pisząc swoje posty, ksiazki oraz obrabiając zdjęcia. To miejsce musi być przytulną i przyjemną oazą do pracy. Dlatego taka blogerka inwestuje przede wszystkim w jesienne akcesoria typu wspomniane świeczki, zasłony, koce, dywany, podstawki pod napoje, nowe akcesoria kuchenne w kolorach jesieni. Gdy już zapali z rana 50 świeczek, wtedy dopiero może zasiąść do swojego komputera, aby zacząć pisać post. Zdecydowanie taka aura umila pracowity poranek. 
 
 
Powróćmy do najważniejszego elementu życia blogerki, czyli szafy. Kolejny sezon to tylko powód, aby wyciągnąć najbrzydsze buty, czyli kalosze zwane Hunterami oraz buty/kapcie, buty Eskimosa, buty z Alaski czyli UGG. 
 

 
Jednak gdy nie pada deszcz ani nie jest zimno (tak jak tej jesieni), blogerki inwestują również w oryginalne botki z Instagram, najlepiej ze DIY wstążeczkami sprowadzane specjalnie ze Stanów. Uwierzcie, że te buty to prawdziwy hit jesieni, chodzi w nich KAŻDY. A  do tego czapka z woalką.
 


 
Kolejnym modowym masthewem są swetry. Długie, krótkie, kimona, puchate czy futerkowate. Ponadto w tym sezonie powracają płaszcze/szlafroki w szarych i beżowych kolorach, a do tego idealnie wpisują się oversize kozaki za kolano w kolorze szarości od samego Stuart Weitzman. Nie możemy również zapomnieć o dodatkach od Chanel czy LV. Słynna saszetka za kilka tys. zł czy również torebka Chanel Boy.
 
 
 
 
 
 
 

 

czwartek, 13 listopada 2014

Miss Outfitów Jesień 2014

Od poprzedniej notki minęło trochę czasu, ale już nam wybaczyliście, więc nie będziemy się tłumaczyć, tylko bierzemy się ostro do pracy. 

Niecały tydzień temu ogłosiłyśmy, że poszukujemy skarbów. Prawdziwych skarbów, których nie przykryły (i nie wystraszyły!) liście spadające z drzew. Dzięki Waszej pomocy udało nam się w tym gąszczu odnaleźć wspaniałe okazy. Czułyśmy się czytając Wasze wiadomości niemal jak grzybiarze w lesie, którzy odnajdują całą populację prawdziwków w jednym miejscu :) 

Zebrałyśmy to wszystko w całość, więc nie pozostaje nam nic innego jak rozpocząć prezentację.
Głosować możecie TUTAJ do 20 listopada. 


Kandydatka nr 1

Na fali ostatniej kolekcji Wanga dla H&M w sieci pojawiło się wiele fanek Jegomości, które w większości teraz okupują słynną stronę z aukcjami. Z dobrego serca chcą wesprzeć inne faszionistki, którym niestety nie udało się dotrzeć do złotego alexandrowego runa. Nasza kandydatka próbowała pójść dalej: nie tylko po pasach na drugą stronę... Co z tego wyszło, sami oceńcie, ale my zdecydowanie wolimy zebrę na ulicy albo w Afryce.

http://kardise.blogspot.com/2014/10/a-tribute-to-alexander-wang.html

Kandydatka nr 2

My naprawdę jesteśmy wyrozumiałe. Same często zaszywamy się w wieczorem w domu opatulone w duży, szeroki sweter, który być może kiedyś należał do naszego brata/chłopaka/narzeczonego/męża. Ale tego fenomenu: ciepła, duża góra plus letnie klapki na dole - nie zrozumiemy chyba nigdy. Przepraszamy :(


http://oliwiora.blogspot.com/2014/10/20141026.html

Kandydatka nr 3

Tutaj wiele nie będziemy komentować, bardzo nalegaliście... Trudno nam odmawiać, więc... Ale doceńmy jesienne kolory!

http://www.newlifewithfashion.com/2014/11/776-20141106.html

 Kandydatka nr 4

Dżins rządzi światem nie od dziś. Każdy z nas docenia jego zalety, wygodę, którą daje, jego możliwości wykorzystania... Spodnie dżinsowe pasują do wszystkiego. Tak, kochamy dżins, ale nie będziemy mu robić dłużej reklamy. Jak widać ktoś inny skusił się na bycie żywą reklamą ukochanego materiału. No cóż.. Może innym razem?

https://mjural.wordpress.com/2014/09/09/jeans-total-look/
  
Kandydatka nr 5

Oprócz wielkiej szafy powyciąganych swetrów posiadamy również szafę szlafroków na każdą okazję. Jak widać nie tylko my wpadłyśmy na ten pomysł, żeby tego typu odzież wykorzystywać w normalnych stylizacjach. W końcu szlafrok to prawie sen, to prawie nasze ukochane łóżko, to prawie ciepła poduszka i prawie ciepłe kakao w ręku... To poczucie bezpieczeństwa. Więc czemu nie czuć się tak zawsze, kiedy współczesny świat jest pełen zagrożeń?

http://hypnotizingfashion.blogspot.com/2014/11/chica-biao-czarna-i-kobieca-stylizacja.html


Kandydatka nr 6

My razem z tą panią wybieramy się w podróż autostopem. Wspólnymi siłami znajdziemy ziemię obiecaną dla takich strojów. 

http://lamodalena.blogspot.com/2014/10/golfy.html?m=1


Kandydat nr 7

No i mamy w swoich zbiorach również pana. Różowy flaming. To jest to.

http://www.nabilunity.com/2014/11/fashionphilosophy-fashion-week-poland.html


Drodzy czytelnicy! Pozostawiamy Was z naszymi zbiorami i czekamy na Wasze głosy do 20 listopada TUTAJ.

środa, 17 września 2014

Wyniki Miss Outfitów Sierpnia

Nadeszła ta wiekopomna chwila, czas ogłosić wyniki Sierpniowej Miss Outfitów. Konkurencja w tym miesiącu była dość spora, a wybór trudny, co było widać w komentarzach. Oddaliście ponad 1860 głosów.

Piąte miejsce zajęła Zapomniana Pracownia z liczbą 179 głosów. Mimo, że wiele osób było przeciwko jej nominacji.

Czwarte miejsce zajęła Hard Candyyyy z liczbą 249 głosów. Oj Candy trzeba jeszcze bardziej hard popracować nad outfitem, aby zdobyć pierwsze miejsce!

Podium otwiera Czerwony Obcas, oddaliście na nią 387 głosów. Gratulujemy!

Miejsce drugie zajmuje MyLifeMyPassionMyStyle z liczbą 420 głosów. A teraz powinna dopisać MySuccess.

Miejsce pierwsze - 622 głosy czyli więcej niż niejedno jej zdjęcie ma lajków - wygrywa Vivivi CharlizeMystery! Zobaczmy jeszcze raz: 'Typowy look nad morze'
 


Zwyciężczyniom gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!

niedziela, 14 września 2014

Promujmy ciekawe blogi - podsumowanie akcji, blogi lifestyle część I

Dziś nadszedł długo wyczekiwany dzień dobroci dla blogerów i blogerek w wykonaniu Niemodnych Polek. Zamykam kanaliki jadowe, zagryzam zęby by nie kąsać i - dla odmiany - podsumuję akcję w której wy polecacie blogi nam a my wam. Dla was kryteria były proste - informujecie nas o blogu, który jest wam w jakiś sposób bliski, może być wasz własny, koleżanki albo po prostu kawałek miejsca w internecie, gdzie lubicie z jakiegoś powodu zaglądać. Dla mnie - trochę trudniej. Trudność przede wszystkim polega na przekopaniu się przez ogromną ilość zgłoszeń i uporządkowaniu ich tak aby wyłuskać z nich perełki (lub kandydatki na takowe) w proponowanych przez nas i was kategoriach. Od razu chcę zaznaczyć, że najbardziej popularne blogi, które będą pojawiać się w propozycjach, zasługują jedynie na honorową wzmiankę, gdyż chciałabym się skupić na tych być może mniej znanych a interesujących i potrzebujących wsparcia. Dodatkowo do honorowych wzmianek wpadają te, które zgłosiliście, jednak nam nie przypadły szczególnie do gustu, ale wymieniam je, bo być może komuś wpadną w oko. Poza tym postanowiłam ująć wszystko w kilku postach, tak aby niczego nie przeoczyć. Na pierwszy ogień idzie lifestyle i wszystko co można pod to podciągnąć!

Wasze propozycje:
  • Blog zdecydowanie różniący się od innych to idziesiec czyli epizody z bezrobocia, Najmilsza, Monisia i pies Zmora. Czyta się lekko i przyjemnie i powiem szczerze, kocim okiem, że wolę taki lajfstajl niż fashionelkowy, szarlizowy czy nawet krUla blogosfery, Komina. A co wy o nim sądzicie? Aga pisze: "Lajfstajl, hehe. Zdecydowanie lajfstajl. Do niedawna bezrobotny, lekko zakręcony, ale mega zabawnie piszący koleś." Ola dodaje: "Blog gościa, który, mimo nieciekawej sytuacji życiowej (przedłużające się bezrobocie) potrafi do niego podejść z humorem i na luzie. Porusza się po najpiękniejszym mieście Polski (Łodzi) zieloną strzałą wyścigową (Matizem), w domu hoduje prawdziwego zabójcę (wesołego kundla imieniem Zmora), a za jego prześmieszne perypetie często są odpowiedzialne pomysły dwóch sexbomb (Najmilsza i Monisia). i10 zaczynał publikując swoje teksty na portalu satyrycznym Joemonster, a kroczek po kroczku pnie się wyżej, między innymi zdobywając tytuł Bloga Roku. Mimo to pozostaje wesołym chłopakiem, któremu palma nie uderzyła do głowy. Polecam! :)"
  • Blog, przy którym trochę się waham czy nazwać go naprawdę lifestyle'owym, czy tez po prostu blogowym poradnikiem dla nie do końca perfekcyjnych pań domu, ale skoro proponujecie go w tej kategorii to tak zostawiam. Nienachalny, estetyczny, ozdobiony zdjęciem sympatycznej twarzy blogerki wydaje się być o wiele lepszym poradnikiem domowym niż czasopismo o tej samej nazwie czy nierzadko idiotyczne porady top feszynistek jak zrobić kawę mrożoną. Niebałagankę, bo o jej blogu mowa, poleciła Ania: "Ania, moja imienniczka, prowadzi genialnego bloga z trickami, jak być perfekcyjną panią domu. I chociaż nie każda z nas ma chęć i czas żyć w idealnym świecie, to postać niebałaganki jest inspirująca, radosna i przede wszystkim... bije od niej normalnością."
  • Lifestyle w starym dobrym blogowym stylu czyli blogerka pisze posty, w których zawiera swoje przemyślenia, pomysły i ciekawostki i to wszystko - w końcu!!! - jest o czymś innymi niż moda, uroda, stylizacja dnia czy inspiracja jak urządzić sypialnię. Stara szkoła blogowania czyli Ruda pisze. Eccentricn opisuje ją tak: "Blog prowadzony przez cyniczną młodą kobietę. Problemy dnia codziennego, relacje damsko-męskie, a nawet e papierosy:)". Nie każdemu musi przypaść do gustu, zwłaszcza gdy obecnie promowany jest zupełnie inny styl blogowania, ale my wrzucamy go na naszą listę, choćby właśnie dlatego, że jest taki trochę na przekór stereotypowi bloga o lajfstajlu.  
  • I kolejny blog, któremu chciałabym dać szansę, bo również wpisuje się w starą szkołę blogerską, do której mam mały sentyment. Autorka zapewne nie pamięta tych czasów, kiedy blogosfera dopiero kiełkowała a określenie lajfstajlowy nie odnosiło się do tych internetowych pamiętników. Siedemnastolatka z Poznania, podpisująca się jako Ofierzynka, sama opisuje się tak: "Przesyłam Wam, trochę nieskromnie trzeba przyznać, swojego bloga. Piszę go już od kilku miesięcy, cieszy się popularnością wśród znajomych, ale chciałabym dotrzeć do szerszej rzeszy odbiorców. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, którą kategorię wybrać stąd lifestyle, który, jak słusznie zauważyłyście, jest szeroką kategorią. Na moim blogu piszę o wszystkim - o podróżach, o codziennym życiu, a także dodaję zdjęcia mojego autorstwa." Oprócz samej Ofierzynki, równiez wypowiedział się Hubert: "Blog "Ofierzynka" prowadzony jest przez młodą poznaniankę. Jej styl pisania jest świetny, w prosty, ale nie prostacki sposób można razem z nią patrzeć na świat. Określenie "patrzeć" jest bardzo ważne, na blogu pojawiają się także świetne fotografie, dzięki nim dosłownie widzimy świat tak jak ona. Polecam lekturę!"
  • Wszystko i nic, trochę ciuchów się przewija, ale głównie oryginalna pisanina. Jeżeli jesteście fanami takiego stylu, gdzie poczucie humoru to coś więcej niż heheszki a w tekście można znaleźć trudne słowa, których nie znajdziecie gdzie indziej, to zapraszam na bloga teonanakat. Paulina, polecająca nam ten kawałek internetu, twierdzi, że: "Kobitka ma najlepszy styl pisania w polskiej blogosferze i zaskakująco mało fanów, zdecydowanie powinno się to zmienić". A to już zależy od was, czy to zmienicie ;)
  • Biel, biel, biel. Tak w 3 słowach mogłabym określić to, co dzieje się na blogu Love Aesthetics. I mimo że jak pewnie niektórzy wiedzą, fanką otaczania się bielą i tak określonej estetyki nie jestem, myślę, że spokojnie mogę włączyć ten blog do listy perełek. Po prostu nie jestem jego odbiorcą ale doceniam spójność wizerunku i treści. I rekomendacja od Tyny: "Mnóstwo ciekawych pomysłów na to, jak zrobić coś z niczego, dodatkowo minimalistyczne stylizacje, design a nawet przepisy kulinarne. "
A teraz same honorowe wzmianki, w których znajdziecie blogi zbyt popularne na dodatkową promocję (mimo wszystko chyba jednak to robimy) oraz te, które nas nie ujęły na tyle aby je wyróżnić. 
  • Merci Pathissia. Komentarz od zgłaszającego życzliwego: "Lubię tam zaglądać, bo można czasem zobaczyć coś na prawdę ciekawego. Również wpadki modowe, które się zdarzają czasami porywają moje serce. Opisuje świetne inspiracje związane z urządzaniem swojego mieszkania, oby jej mieszkanie w efekcie końcowym nie przypominało sprzedalenki."
  • Katarzynkowyswiat przedstawiony w ładnym i estetycznym blogu, ale tak podobny do każdego innego ;). Polecająca Katarzyna pisze: "Blog o codziennym życiu kobiety, pasjach i zainteresowaniach. Opinie na różne tematy i porady. Trochę o modzie, kosmetykach. Organizacja ślubu i wieczoru panieńskiego. Blog zwykłej kobiety z pasjami :). I o życiu. ". Przepraszam Katarzyno, nie obraź się, ale "trochę" to jest o codziennym życiu a o modzie i kosmetykach - głównie ;). 
  • Blackdresses. Nie do końca jestem przekonana czy powinien tu być, bo Monika jednak nie należy do tak bardzo nierozpoznawalnych blogerek i szczerze przyznaję, że nie jest to blog który polecałabym, ale umieszczam, bo pojawił się w propozycjach. Komentarz od enbe17: "Obserwuję jej poczynania dosyć długo, wcześniej istniała jako bezgustu.pl. Zmieniła formułę bloga, ale została nadal skromna. Wydaje mi się, że na tle wszystkich blogerek Blackdresses podąża konsekwentnie dając czytelnikom to czego potrzebują. Oprócz tego, że można u niej poczytać o szamponie - można o podróżach, teatrze. Nie jest napompowana jak Kominek i jest dowodem na to, że popularność można zdobywać sympatią, a nie posiadaniem podróbek LV jak viviv coś tam czy fashionelka. Wiem, że pojawiła się u was raz za sprawą ,,recenzji" Chodakowskiej, ale Blackdresses nie jest ,,wyjadaczem" jak inne znawczynie i myślę, że popełniane przez nią błędy mieszczą się jeszcze w ramach. Ona zawsze podkreślała swoją szczerość, wiadomo że pojawiają się wpisy sponsorowane, ale jest to jasne dla czytelnika - ona w końcu z tego żyje. Myślę, że takie wyróżnienie dałoby jej pozytywnego kopa :) i Monika jeszcze nie raz zaskoczy nas czymś wartościowym (nie zawiłym, pseudointeligentnym - bo bardziej od głupoty Maff denerwują mnie blogi pseudointelektualistów piszącym zawile, ubolewającym nad głupotą wszechświata wobec ich nadludzkiej inteligencji). "
  • Najczęściej wymieniana przez was blogerka ląduje w honorowych wzmiankach, właśnie dlatego, że pojawia się tak często, czyli nie potrzebuje dodatkowego wsparcia, a zwłaszcza od Niemodnych. Styledigger, bo o niej mowa, została podsumowana przez Kaszkę: "Ciężko ten blog jednoznacznie zaklasyfikować do jakieś kategorii, dla mnie liczy się to że jest mądry, przemyślany, "slow" i da się czytać :)". Wiktoria pisze: "Jeden z najpiękniej napisanych blogów o modzie i nie tylko. W prawie każdym poście znajdują się odnośniki do kilku innych na różne tematy. Zdjęcia są piękne, posty mają sens i przesłanie, mogą być naprawdę przydatne jak chociażby test t-shirtów. Coś pięknego." A my gratulujemy Styledigger sporej ilości fanów. 
  • Ania Maluje. Kolejny blog, którego ja bym nie poleciła, ponieważ akurat do mnie nie przemawia zarówno formą jak i treścią, ale zyskał kilka głosów, więc uczciwie zasłużył sobie na swoje miejsce na liście wzmianek. A Michalina poleca ten blog, bo znalazła tam coś dla siebie: "Wielotematyczność, autorka odpowiada na komentarze i dzięki jej informacji o pokrzywie,wyleczylam się z uporczywej anemii. Nie zgrywa panny idealnej, przyznaje się do wpadek i jest otwarta na dyskusje. Za anemię-kocham dozgonnie:)". Komentarz od Szoszan: "Nie jest pozerką, nie idealizuje, nie obraża. Nauczyła mnie jak kupować z Chin, jednocześnie nie obwieszając się kamowymi precjozami. Dzięki niej przygotowałam się do studiów, odkryłam ciekawe książki i odkryłam przyczynę mojego odwiecznego kataru. Brzmi jak opis bloga o wszystkim i niczym, ale to jest stary, dobry blog w pierwotnym znaczeniu tego słowa. I nie epatuje współpracami w każdym tekście, chociaż przy takich statsach by mogła. Uwielbiam :) Jeśli miałabym zakumplowac się z jakąś blogerką, to z Anią własnie :P

Zapraszam niedługo na kolejną część polecanych blogów. Worek z lifestyle'owymi się jeszcze nie wyczerpał, ale jeśli chcecie, w drugiej odsłonie mogę umieścić inne :)

Wasz Koteł