sobota, 2 lutego 2013

Kocim okiem czyli why so serious? Mleczne krowy i zaręczyny

Witam w podsumowaniu pierwszego miesiąca 2013 roku naszych czytelników i wszystkich spragnionych newsów z lokalnego blogerskiego światka! Jak wiadomo, każdy miesiąc ma swoją aferę a afera tego miesiąca ociera się o wątek bydła zmieszany z poprawnością językową, co skutkowało powstaniem nowego Niemodnego Kółeczka. Standardowo, również miesiąc bez blogerskich zaręczyn to miesiąc stracony. Poza tym kilka drobniejszych newsików na pewno was nie ominie! Zapraszamy!



  • Newsem, który rozpalił początek roku i wszystkie skacowane po sylwestrowej imprezie mózgi, była wiadomość o zaręczynach Charlize, przez pewien czas ukrywana i niepotwierdzona, niemniej ostatecznie wszystko i tak wyszło na jaw. Adi postawił na klasykę i nie zaręczał się pudełkiem ani nawet kartonem po butach, zatem Karolina może cieszyć się pięknym pierścionkiem. Gratulujemy, bez nawet odrobiny jadziku! :)
  • Jedne zaręczyny to za mało - w styczniu pojawiła się również plotka o zaręczynach Kasi Tusk! Gratulujemy również. Ciekawe, czy któraś z obydwu wymienionych blogerek jednak skusi się na kącik ślubny, przecież to taka okazja, nałapać gratisów do tego, jakby nie patrzeć, drogiego święta jakim jest dzień ślubu. Chociaż akurat panna Tusk nie musi się zapewne martwić o finanse, o ile pogłoski o jej zarobkach są prawdziwe choć w połowie. 
  • Jess, znana głównie z tego, że jest znana, plus dziwnych komentarzy i częstego oszpecania się strojem niedopasowanym do dosyć niezłej figury, znów to sobie zrobiła. To, że to "przypomina McQueena a jednak to Cavalli" nie usprawiedliwia masakrowania sobie figury w imię pokazania wszystkim na jakie ciuszki nas stać. Uważamy, że jednak Jess jest kolejną osobą, dla której liczy się jedynie marka, a stwierdzenie "ubrać się dobrze" jest jej obce, bliżej ma do "ubrać się drogo".
  • Suawa, suawa i fejjjjm czyli Cajmel na kwejku, wraz z lokami zrobionymi prostownicą. Pytanie męskiej części publiczności o możliwość wykonania odwrotnego procesu rozbawiło nas niezwykle :)
  • Ostatnio wpadła nam w oko pewna mniej znana blogerka, za sprawą niesamowitych rad, jak spędzić "Dzień tylko dla siebie". Wyjdź na zewnątrz w dresach i podkoszulku, nie ważne jaka jest pogoda, biegaj, truchtaj, zrywaj kwiatki, jedz owoce, układaj turbany... Potem koniecznie się wykąp, nasmaruj żelem, zakładaj ciuchy i biegnij na miasto dopaść bezbronną staruszkę, po czym przeciągnij ją przez jezdnię, żeby spokojnie przeszła a Ty będziesz mogła odhaczyć kolejny wspaniały uczynek na czekliście Dnia Dla Siebie. Tak, to jest Twój wymarzony dzień! Więcej porad tutaj.
  • Feszynelka jest albo mistrzynią tajemnic i nie chce nam zdradzać swoich sekretów, by nie było zbyt wielu naśladowczyń, albo też z zapałem kolekcjonuje pudełka i opakowania. Było już słynne pudełko zaręczynowe, teraz na pierwszy ogień trzeba było pochwalić się pudełkami od kosmetyków. Logo bije po oczach tak wyraźnie, że podejrzewamy, że tak naprawdę zawartość nie ma znaczenia. Jak to powszechnie wiadomo, zawsze milej na ryj nałożyć szanel ;) albo chociaż coś z pudełka z takowym logo.
  • Wysokie Obcasy opublikowały listę trendów które muszą umrzeć. Przypomnijmy, że większość z nich, to masthewy, za które jeszcze kilka czy kilkanaście miesięcy temu każda porządna blogerka byłaby gotowa rozszarpać pazurami każdego, kto stanąłby jej na drodze do zdobycia pożądanych cudów. Jedyna refleksja jaka się nasuwa, to pytanie, czy świat mody przypadkiem nie upadł na głowę, wychwalając pod niebiosa daną rzecz jeden sezon i wywierając presję na feszyn wiktims, które muszą wydrążyć swoje zasoby pieniężne aż do debetu na koncie, tylko po to, aby za rok nazwać je brzydactwami? 
  • Co jakiś czas blogerki przekraczają granice sprzedawania własnej prywatności. Do tej pory w lokalnym światku najbardziej sensacyjne były na ogół zaręczyny, jak i goły tyłek Maff, ale jak się okazuje, polskie blogerki są daleko w tyle za postępowym i nowoczesnym zachodem. Czy ktoś ma ochotę na relację z blogerskiego porodu? Jeśli tak - klikajcie!
  • Niby fajny blog. Niby fajne inspiracje. Ale jednak coś nie gra. Co takiego? Ach tak, to sławne wyczucie pogodowe blogerek! A może to nie wyczucie pogodowe tylko misja i poświęcenie? "Ja z zapaleniem zatok, fotograf z gorączką, mróz prawie -10, no i jeszcze jakiś ciekawski pan zerkający zza krzaka…"
  • Charlize jeszcze raz zagości w naszym zestawieniu, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że mamy słabość do wytykania nieścisłości w tym co piszą blogerki. Pamiętacie może wielką reklamę pewnego salonu fryzjerskiego, gdzie podobno pracuje stylista, który robi z włosami cuda? Pamiętacie niedawną reklamę kosmetyków, szamponów które się nie pienią i innych cudów pewnej firmy? Dziś nasza specjalistka od włosów stwierdza, że jej włosy są zniszczone, a jedyne co im może pomóc to odpowiednia pielęgnacja. Domyślamy się, że firma której kosmetyki były reklamowane jak i cudowny salon fryzjerski doprowadziły biedną Charlizę do włosowego dramatu :) Ale wiadomo, dla reklamy można zrobić wiele, nawet poświęcić kondycję włosów. 
  • Prawie na koniec malutka sensacja - prawdziwa tożsamość Horse Fashion ujawniona!
  • I ostatnia pozycja, prawdziwy gwóźdź naszego programu, afera bydlęco - słownikowa o "24 styczeń"! Kama, mistrzyni upierania się przy własnym zdaniu, nawet jeśli jest ono błędne, oraz jej wierny giermek posiadający słownik z 1970 roku- Anna O, urządziły batalię na facebooku w obronie.... 24 stycznia? Styczenia? Tego stycznia który był dwudziesty czwarty? Nie mamy pojęcia jak to odmienić aby było zgodne z wersją Kamy, więc najlepiej pozwólmy screenom mówić samym za siebie. Pamiętajcie, niemleczne krowy to zło, a gradacją w systemie oświaty jest "pani profesor, już doktor"! I od dziś nie wierzymy Miodkowi, no bo jaki to autorytet? Niestety nie posiadamy całości rozmowy ale krowa się zachowała :) ale więcej na pewnym blogu, któremu dziś nabijamy wejścia i jednocześnie dziękujemy za zachowanie tej cennej wymiany zdań.


Kot CHorodyński