czwartek, 31 października 2013

Październikowa Miss Outfitów

Październik za nami, za nami też kolejne wspaniałe outfity naszych ulubionych blogerek. Dzisiejszy konkurs, ze względu na ciekawą zależność, jaka pojawiła się w październiku na blogach, podzielimy na dwie części. Standardowa Miss Outfitów zostanie zawężona do 5 kandydatek, wszystkie propozycje pochodzą tym razem od was, naszych czytelników. Część druga... zobaczcie sami :)
Zdjęcia, jak zwykle, zostały zalinkowane bezpośrednio z podanych blogów, a nie skopiowane na nasz lokalny dysk. 

Wybierz swoją ulubioną Miss Outfitów! Głosuj TUTAJ!

Kandydatka nr 1. Nie mamy pewności czy to stylizacja październikowa, jednak opublikowana w październiku, więc za taką ją uznajemy. Przerost formy nad treścią plus nieznajomość minusów swojej sylwetki i dostajemy efekt jak poniżej. Zdjęcie pochodzi z bloga mespeel.blogspot.com



Kandydat nr 2. Aż ciśnie się na usta piosenka o Kosmodresie Olafa Deriglasoffa. Ale to tylko Kris Jamroz i stylizacja na konkurs PGE, którego twarzą była Macademian. Niezależnie od tego, Krisowi należy się specjalne miejsce w naszym rankingu, organizowanym przez plebs nie znający się na modzie. Zdjęcie pochodzi z bloga krisjamroz.blogspot.com



Kandydatka nr 3. Nie kto inny tylko znana wszystkim Venila Kostis. Postanowiłyśmy ją dodać ze względu na mhhrroczny look, idealny na post-halloweenowe klimaty, ewentualnie stylizacja pogrzebowa. Znalezione na lookbook.nu/user/40942-Venila-K



Kandydatka nr 4. Miało być poważnie i z klasą. Wyszło mało śmiesznie i bez klasy. Nie tylko mieszanie alkoholi wychodzi fatalnie, mieszanie stylów i wzorów (printów?) również. A zabawa modą niekoniecznie jest równoznaczna z wkładaniem na siebie czegokolwiek w stylu Bijąse Podkarpacia. Do obejrzenia na mary-katefashion.blogspot.com



Kandydatka nr 5. Nie mogłyśmy się oprzeć Anonimowemu komentatorowi, który chciałby poznać historię tego swetra. Katsuumi, bohaterka naszych komentarzy, ujęła nas tą stylizacją. Czy możemy prosić o komentarz w sprawie sweterka? :) Katsuumi.blogspot.com.



Głosuj TUTAJ na Miss Outfitów!

I pora na zapowiadaną wcześniej część drugą pod hasłem Mam Torbę Sukienkę w Kratę. W związku z inwazją ten sukienki na blogosferę postanowiłyśmy zrobić Miss Outfitów W Sukience w Kratę niczym Lana Del Ray w Swetrze Z Angory. Tym razem Lany nie będzie, ale będą blogerki wyginające się w tym Zarowym arcydziele. Każda jest oczywiście oryginalna i niepowtarzalna w jedyny w swoim rodzaju sposób :) Czy znacie blogerkę, która założyła ją BEZ kozaków? 
Wybierz swoją ulubioną Miss Sukienki W Kratę!

Sukienka W Kratę nr 1. Wildfox7, blog wildfox7.blogspot.com



Sukienka W Kratę nr 2. Szafa Aleksandry, szafaaleksandry.blogspot.com




Sukienka W Kratę nr 3. Movesfashion, movesfashion.blogspot.com



Sukienka W Kratę nr 4. Charlizemystery, charlizemystery.com



Sukienka W Kratę nr 5. Mikax3, mikax3.com



Sukienka W Kratę nr 6. Baleriny Diany, balerinydiany.blogspot.com



Na Sukienkę W Krate głosuj TUTAJ!


Za inspirację dziękujemy Freestyle Voguing!

poniedziałek, 28 października 2013

Miłość na Blogersko. Konkursowe epizody 12, część 2.

Dosłano nam 2 dodatkowe epizody 12 więc postanowiłyśmy rozszerzyć konkurs. Nowa ankieta jest dostępna TUTAJ i obejmuje zarówno epizody z poprzedniego posta jak i z obecnego. 
Głosujemy do czwartku do 20! W czwartek zapraszamy na Kocie Oko a w piątek na Miss Outfitów! 


Epizod 12, wersja 5



Tego dnia Tess postanowiła wstać wyjątkowo wcześnie, bowiem już kilka minut po jedenastej zwlokła się ze swego rustykalnego w łoża w stylu hamerykańskich królowych balu i odsunęła zwiewne zasłony, by słońce łagodnie opromieniło pokój. " A więc tak wygląda blady świt" - przemknęło jej przez głowę zwykle nieskażoną głębszymi refleksjami. Wystrój pomieszczenia został w każdym najmniejszym detalu skopiowany z katalogu Ikei, lecz Tess uparcie powtarzała (licząc przy tym na jakąś drobną współpracę z marką), że to było jedynie czerpanie inspiracji. Idealną pastelową harmonię tej pomysłowej koncepcji psuła jedynie pościel z Primarka. Ale o tym dziewczyna też już pomyślała. Wrodzone zdolności biznesowe i doświadczenie wielu lat pracy w światowej korporacji dawały o sobie znać i blogerka wpadła na genialny pomysł, by opchnąć pościel na stronie aukcyjnej. I te buty z wężowym wzorem, które miały wypadek, gdy w czasie niedawnego wyjazdu sponsorowanego do ośrodka wypoczynkowego "Banderoza" w Głuchołazach, urządziły sobie z Samarą małą libację i przegięły nieco z darmową Amareną. Przebłysk handlowego geniuszu przyszedł w samą porę, od czasu rozstania ze Zdzichem, Tess tkwiła w drobnym... dołku finansowym. Dodatkowo wpadka z Isabel nadszarpnęła nieco jej wizerunek i firmy były, delikatnie mówiąc, dość ostrożne w nadsyłaniu nowych ofert współpracy. Wbrew temu co opowiadano w wywiadach dla telewizji śniadaniowych, pieniądze w blogosferze stanowiły to, czym były pomarańcze za komuny.  Ciche łkanie bankowego konta i topniejąca lista nowych outfitów zmuszała dziewczynę do zorganizowania wyprzedaży rzeczy, z którymi nie żal jej się rozstać. 

Tymczasem jednak odrzuciła przykre myśli i zaczęła szykować się do sesji z Bąkiem. Zgarnęła prędko dodatkowe pudełeczko różu, sweter oversize w kolorze nude, legginsy, o których hejterski plebs zwykł mawiać, że wyglądają jak odzienie pensjonariuszy z Alcatraz i botki niemiłosiernie obcierające jej feszyn stopy. No, ale czego się nie robi dla mody! Tess, która już jako mała dziewczynka szyła swoim lalkom podrabiane sukienki, była szczególnie zdolna do poświęceń, bo w przyszłości chciała stać się nową Anną Wintour. Nie miała już czasu na zjedzenie posiłku, który dobrze wyglądałby na instagramie, dlatego postanowiła, że w ramach brunchu schrupie w taksówce paczkę Oreo.
Dotarłszy na miejsce, przywitała się wylewnie z Bąkiem. Miała ogromne szczęście, że był dla niej na tyle łaskawy i zgodził się pomóc w sesji. Swe wyjątkowe fotograficzne doświadczenie zawdzięczał między innymi temu, że jeszcze dziesięć kilo temu, często oddawał się wielkomiejskim rozkoszom w towarzystwie studentów ASP. 
- Wspaniale, że jesteś. Ślicznotka z ciebie, jak zawsze zresztą. Chodź, mam dla nas to dyniowe latte, o które w Nju Jorku ludzie wybijają sobie zęby...! 
W trakcie sesji okazało się, że Bąk jest o wiele lepszym bardziej wymagającym fotografem niż Zdzisław, którego nie obchodziło nic, co było częścią świata Tess. O Michaelu Korsie, facet nie odróżniał nawet miętowego od Tiffany Blue! Przy okazji w czasie pracy dziewczyna mogła mile sobie popaplac, co się zwykle nie zdarzało, bowiem jej eks miał w głowie tylko nowe wiertła dentystyczne i listę ludzi, którym musiał się podlizać. 
- .Więc... Złociutka, jak idą interesy? Bo nie wmówisz mi chyba, że prezentujesz tą torebkę na blogu po raz czwarty, dlatego że chcesz wypromować się na takim nudziarstwie jak ekologia.
- Te krowy Sparx trochę mnie zarżnęły, ale już wiemy jak pokażemy wszystkim z Samarą, że one w ogóle nie mają predyspozycji ani stylówy.
- Skarbie to jedna rzecz. A druga jest taka, że powinnaś  zając się swoim wizerunkiem. Wyszłaś na histeryczkę. Kolesie od reklamy boją się, że zaczniesz ich objeżdżać zamiast pisać słodkie pościki. Wiesz co? Pomogłaś mnie, dlatego ja pomogę Tobie. Pogadam z Grzejusiem, jak tylko wróci z Azji. Wyobraź sobie, że napisał do niego producent ryżu i zaproponował kilkutygodniowy rajd po Chinach czy innej Mongolii. Po powrocie pomoże Tobie stać się gwiazdą blogosfery. 
- Och, dziękuję!!! Bąku, jesteś jak miliony butów od Louboutina!
W wyśmienitym humorze dziewczyna wróciła do domu i usiadła przed komputerem, by jeszcze trochę potrollowac złe siostry. I wtem... dostrzegła świeżutko opublikowany status na fanpejdżu Isabel. Ta larwa pochwaliła się pudełkiem zaręczynowym, dokładnie takim, o jakim Tess truła Zdziśkowi od wielu miesięcy! 
Blogerka naciągnęła płaszczyk i z kwaśną miną powlokła się do Starbucksa po nową porcję muffinek. Czuła, że będą jej baaaardzo potrzebne.

Script by Słit Macziato





Epizod 12, wersja 6



Tess nakryła głowę kołdrą, przeklinając w duchu utrzymaną w czystej bieli aranżację swojego wnętrza. Tkwiła chwilę w ciepłym kokonie, w końcu podjęła ostateczną decyzję o rozpoczęciu dnia. Odrzuciła kołdrę, być może nieco zbyt gorliwie. Chwiejąc się na nogach i przecierając oczy, potknęła się o śnieżnobiałą donicę ze sztucznym pszenżytem, stojącą w przedpokoju. Dziewczyna runęła na sosnową klepkę, domagającą się lakieru, chroniąc się przed wyrżnięciem weń głową wyprostowanymi rękoma. Niestety, szlachecki mały palec u prawej dłoni podwinął się niezwykle niefortunnie i zapulsował niespodziewanym bólem. Tess zakwiczała i chwyciwszy się za obolałą kończynę, pobiegła do łazienki. Pochyliła się nad umywalką i wsadziła palec pod strumień lodowatej wody, ignorując jednocześnie rozczochraną zjawę kołyszącą  się w lustrze naprzeciw. 

Gdy dotarła wreszcie do kuchni, była kłębkiem nerwów. Mały palec prawej ręki był spuchnięty i sinoczerwony, w głowie jej pulsowało, a jej fryzura przypominała dorodnego szopa pracza, tuż po śnie zimowym (czy one w ogóle zapadają w sen zimowy? Nieważne). Postanowiła skonsumować zdrowe eko śniadanie, zgodne z dietą pareo (paleo?). Wlała do miseczki resztkę nadkwaśniałej maślanki, posypała ją borówkami z supermarketu (sama natura i 0% smaku) oraz odrobiną tak modnych ostatnio jagód goji. Zasiadła przy bielusieńkim stole i z grymasem bólu, przemieszanego z niesmakiem, zabrała się do konsumpcji. Wmawiając sobie, że robi to dla zdrowia, zmusiła się do wciśnięcia w siebie całego brejowatego śniadanka. Następnie otworzyła szafę i zaczęła zastanawiać się nad dzisiejszym outfitem. Musi to być coś zupełnie wyjątkowego i modnego zarazem, w końcu to pierwsza sesja od dłuższego czasu! Wybór padł na szarą, dresową sukienkę od niszowej polskiej projektantki, która wyznacza trendy w przystępnej cenie. Jako dopełnienie kompletu Tess wybrała szpilki nude, czarne podkolanówki i potwornie niefunkcjonalną, lecz modną kopertówkę ze sklepu internetowego z replikami światowych marek. Nawet nie zauważyła, kiedy minął cały dzień, ale przynajmniej udało jej się doprowadzić do ładu włosy . Zamówiła taksówkę i pomknęła na spotkanie z Bąkiem. Czekał na nią w umówionym miejscu, tuż obok trzepaka na podwórzu klimatycznej, naznaczonej malowniczym printem z barwnych graffiti kamienicy. 
- No nareszcie! - przywitał ją ze skwaszoną miną, wypluwając przeżutą gumę na chodnik. Gwałtownie wyszarpnął lustrzankę z pokrowca i obrzucił Tess dziwnym spojrzeniem – Im szybciej zaczniemy, tym szybciej skończymy! - dorzucił, dziwnie poirytowany. Tess niewiele myśląc, zrzuciła płaszczyk z zeszłego sezonu i rozpoczęła malownicze wygibasy na tle trzepaka. Bąk trzaskał fotki z prędkością karabinu maszynowego, cały czas mamrocząc coś nienawistnie pod nosem. Tess poczuła, że atmosfera gęstnieje z minuty na minutę. W końcu zebrała się w sobie i słodko ćwierknęła:
- Co się stało Bączku, kochanie?
Odpowiedź na to niewinne pytanie wmurowała Tess w koślawy chodnik.
- Sory, mała, ale zaproszenie na imprezę nieaktualne. - wycedził Bąk ze wzrokiem wbitym w aparat fotograficzny.
- Ale dlaczego? - Dziewczyna wydała z siebie desperacki kwik, a oczy zaszły jej łzami.
- Wiesz, zaprosiłem najlepszych, całą śmietankę, Grzejnik i Isabel nie przyjdą, jeśli Ty przyjdziesz, oni wszyscy wstydzą się imprezować z Tobą...
- Dlaczego?! - Tess już nie kryła desperacji, twarz jej poczerwieniała niczym pomidor.
- Tess, Ty jesteś po prostu skompromitowana! Filmik z ostatniej imprezy ma ponad 700 tysięcy wyświetleń! - powiedział bez owijania w bawełnę Bąk – Zdjęcia będą gotowe jutro, wyślę Ci je na maila, cześć – rzucił już przez ramię, a po chwili zniknął za rogiem kamienicy. Tess natomiast stała osłupiała, ręce jej się trzęsły, a nogi miała jak z waty. Myśli biegły przez jej głowę jak chomik zakleszczony w kołowrotku. Po chwili ją olśniło i poczuła dziwny spokój. Na jej twarzy pojawił się złośliwy uśmiech. 
I tak tam pójdę – pomyślała i poczuła się lekka jak piórko. Zabrała przewieszony przez trzepak płaszczyk i zatańczyła między kałużami. Niestety, jej obcas utkwił w szczelinie studzienki. Dziewczyna z trudem złapała równowagę. Obcas także był cały, więc uznała to za dobry znak i ruszyła przed siebie, w drogę powrotną do domu. Tym razem autobusem, wszak nigdzie się nie spieszyła, nikt na nią nie czekał, nie strzelał fochów, a świat był piękny.

W domu włączyła komputer i od niechcenia zajrzała do swojej skrzynki emailowej. Jej nieco zmęczony wzrok natrafił tam na wspaniałą wiadomość. Mail dotyczący współpracy! Producent żelazek parowych proponował naprawdę satysfakcjonujące wynagrodzenie, w zamian za serię filmików i wpisów sponsorowanych. Tess odpisała na wiadomość w tonie prawdziwej profesjonalistki i zatarła ręce. Skoro Bąk okazał się fałszywym przyjacielem, ona mu pokaże! Przyjdzie na imprezę z Adim, Zbychem i Isabel, przecież jej nie wyprosi, a ten cały Grzejnik może pocałować się w nos, wszak to ona ich ze sobą zapoznała! Uśmiechając się triumfalnie pod nosem uznała, że pora na sen.
Piątek zapowiadał się ciekawie :)

Script by Navoja

niedziela, 27 października 2013

Miłość na Blogersko. Konkursowe epizody 12.

Konkurs na epizod 12 właśnie został zakończony. Przyszły dokładnie 4 emaile i postanowiłyśmy opublikować wszystkie dzisiaj zamiast czekać do poniedziałku. 

Ankieta, poprzez którą możecie wybierać ten który wam się najbardziej podoba, znajduje się TUTAJ.


Epizod 12, wersja 1.


Tess chwilę się zastanawiała, co na siebie włożyć, ponieważ miała nie lada kokos do zgryzienia. Czy powinna się mega wystroić przed Zdzichem, czy może jednak nie tak mega. W końcu były facet znał ją dość dobrze. W sensie znał jej triki i mógł rozszyfrować jej plan zemsty.
Tess mimo wszystko doceniała przenikliwy umysł Zdzicha. Nie jeden raz ją zagiął, czy przyłapał na krętactwie. W końcu był lekarzem-stomatologiem. Co prawda karierę częściowo zawdzięczał ojcu ordynansowi – ordynatorowi, Tess szybko poprawiła się w myślach – i trochę matce, która uciekła z rockowym zespołem do Ameryki, kiedy Zdzichu był jeszcze w starszakach, ale która teraz zapraszała go zimą do siebie na Xmass do El-Ej... I chociaż Zdzichu twierdził, że sałatka z ośmiornicy na wigilijnej kolacji i impreza u Eltona Dżona zamiast Pasterki to nie to, co on by chciał w święta, to jednak latał to matki. Tess westchnęła. Liczyła, że w te święta Zdzichu zabierze ją wreszcie ze sobą! Już widziała oczami wyobraźni, jak sączy drink z palemką na basenowym party u Eltona. Zrobiłaby Instamixa ze zdjęć drinka z palemką, siebie w okularach Dżona i siebie w łazience Dżona. Tak niby od niechcenia by wspomniała na blogu walnutlady.blogspot.com, że Elton zaproponował jej pracę stylistki od stritfeszyn. Potem by napisała, że zrobiła dla niego kilka outfitów (jakieś foty by podlinkowała), ale jest zbyt dużą partyjotką, żeby na stałe opuścić Polskie imprezy. Tess w sumie nie miałaby nic przeciwko opuszczeniu kraju, ale Zdzichu kategorycznie odmawiał. Twierdził, że nigdy nie zamieszka w kraju, dla którego zdradziła go matka!
Ostatnie zdanie powiedział patrząc czule w oczy Isabel.
Matka… Tess olśniło. Była bardzo podobna do matki Zdzicha. Czasami się zastanawiała, czy to nie ten cały kompleks Edypa, o którym Samara uczyła się na zajęciach z psychologii, skłonił Zdzicha ku Tess. Bleee… No ale Tess to wykorzysta. Ubierze się i pomaluje, jak matka Zdzicha – na rockowo, ramoneska, ćwieki, obcisłe jeansy, podrabiane lity z zeszłego sezonu… Natapiruje włosy (schowa odstające uszy)… Czerwona szminka będzie ostatnią kroplą, co przepełni kielich słodyczy. O, i założy ten wisiorek z serduszkiem od Zdzicha, który jest totalnie obciachowy, ale był pamiątką właśnie po jego matce. Zdzichowi zadrży serce. Nie dość, że będzie wyglądała bardzo modnie, bo na „rebela” (i to tanim kosztem, bo ma wszystkie odpowiednie ciuchy) to jeszcze spowoduje, że Zdzichu będzie chciał do niej wrócić. No i pokaże wszystkim, w tym siostrom Sparx (zaczęły je z Samarą nazywać „Smarks”), że jest super znawczynią modowych trendów. Zazwyczaj Tess podglądała blog jednej Serbki co świetnie się ubiera, ale nie pisze po angielsku (ani polsku), zatem inne polskie blogerki jej nie kojarzą. Sama Tess na blog Anastasiji trafiła przez przypadek i mimo, że nie rozumie, co tamta pisze, to może swobodnie kopiować jej styl (lub jak to woli określać sama Tess – inspirować się), bo Anastasija także ubiera się w Zarze i h&m. Czasami nawet Tess „inspiruje się” nagłówkami postów, które tłumaczy w Gugiel translatorze. Ale teraz Tess sama wymyśliła swój (już zapomniała, że niemal skopiowała strój matki Zdzicha ze zdjęcia) i była z niego bardzo dumna. I ze swojego planu. Jak dobrze pójdzie to sesja zdjęciowa u Bąka (którą musieli przełożyć na przyszły tydzień, bo Bąk miał zatwardzenie po diecie białkowej) też będzie w takich buntowniczych klimatach – snuła plany Tess, szykując się na cacy-rebel.
O 18. Rozległ się dzwonek do drzwi. Tess pobiegła w podskokach do drzwi, ale kiedy je otworzyła stanęła jak wryta. W drzwiach stał Adi-Pieczarka. Tyle, że jego pieczarka nie była zwykłą pieczarką, ale bardzo natapirowaną pieczarką. A Adi był ubrany zupełnie jak Tess. Nawet obcisłe jeansy wydawały się być damskie (i były – miały dobrze znany Tess złoty emblemat „ZW” – Zara Woman). Tylko wisiorka z serduszkiem mu brakowało, ale miał podobny – z literką A w kółku. No i buty miał inne – nowiuteńkie workery z ćwiekami, o jakich sama Tess marzyła od kilku dni.
- What the faaaaaag? – wykrzyknęła wściekła Tess. – Coś Ty na siebie włożył? Gdzie miętowy sweterek? - Miotała się Tess.
- Eeee? To mój „rebel stajl”. Sweterek, to noszę do pracy. Żeby durne laski kupowały więcej kawy i maf… - Adi ugryzł się w język, ale i tak było już za późno. Tess już sięgała po parasol w znaczki LV (replikę), którym zamierzała zdzielić Adiego w głowę.
Adiego z opresji uratował gong – dzwonek obwieszczający windę. Z windy wyszedł Zdzichu ubrany we frak, pod rękę z Isabel w eleganckiej sukni z koronką (Tess wiedziała, że suknia jest z najnowszej kolekcji Gosi Kaczyńskiej, bo oglądała pokaz w telewizji) i z kopertówką od LV.
- Cześć Tess. To Twój brat? Ten informatyk? Wyglądacie jak dwie krople wody – powiedział Zdzichu, który faktycznie brata Tess nigdy nie poznał, bo Tess wstydziła się pokazywać ludziom geeka rodem z „The IT Crowd”, z jego tłustymi włosami, brylami i koszulą w kratę.
- Eeeee. Taaaak... Yyyyy... – wystękała z siebie Tess, wpychając Adiego do mieszkania. – Miałeś przyjechać po rzeczy. Sam. Co ona tu robi? Znowu?! I czemu się tak wystroiłeś jak stróż w Boże Narodzenie?
- Wpadliśmy tylko na chwilę. Jedziemy na przyjęcie do ex-prezydentowej – taka mała oficjalna impreza, tata nas wkręcił. Wiesz, to dobre dla mojej stomatologicznej kariery. Jak dobrze pójdzie, będę robił leczenie kanałowe ex-prezydentowi. Na razie ma aftę, ale... No nieważne! Tak, czy inaczej po rzeczy przyjedzie firma przeprowadzkowa. Ja tylko chciałem odebrać od Ciebie wisiorek matki. Nigdy go nie lubiłaś, a chciałem, aby moja nowa narzeczona go miała.
-  Co?! Jak to?! - Tess nie wierzyła własnym uszom.
- Potem może wpadniemy do Bąka, na imprezę, bo Isabel dawno nie widziała przyjaciółek. To jak z tym wisiorkiem?
Zdzichu nawet nie zauważył, że Tess miała wisiorek na sobie. Tess łzy stanęły w oczach, szybko się jednak opanowała – z nonszalancją zdjęła i podała wisiorek dawnemu narzeczonemu, który sprawnym ruchem zapiął go na szyi Isabel.
- To pa… - zaszczebiotała Isabel, przyciskając guziczek przywołujący windę.
A kiedy drzwi windy się otworzyły, w drzwiach stanęła natapirowana Samara, ubrana zgodnie z najnowszymi trendami, czyli „na rebela”…
- Ooooooł, wszyscy już są! Coś przegapiłam?
Rozejrzała się dokoła. Zobaczywszy Tess z drżącą wargą, Adiego, który z niezadowolonym grymasem na twarzy (wyglądał jakoś inaczej niż zwykle) przepychał się przez drzwi wejściowe, Isabel z lisim błyskiem w oku i Zdzicha, który nieświadom buzujących w powietrzu emocji uśmiechał się do niej uśmiechem faceta zadowolonego z życia, zaczęła powoli procesować…

script by Joanna Julia



Epizod 12, wersja 2.


Punktualnie o 18 wpadł Adi ( nazywany przez Tess uroczym Miętuskiem –oczywiście tylko w myślach, żeby nikt się nie domyślił, że ma słabość do facetów ze ściśniętym miętowymi rurkami kroczem). Adi przyniósł muffinki z tęczową posypką.
-Cześć Tess-powiedział Adi- przyniosłem coś do szampana!
-Częęść Adi- powiedziała Tess , zalotnie mrugając doczepianymi rzęsami i unosząc swe wyraziste brwi.
Któryś z jakże niemądrych czytelników wytknął jej ostatnio, że zbyt mocno maluje brwi, ale przecież to ona wie lepiej co modne. Mruganie rzęsami było nieco trudne ( Tess żałowała, że oszczędziła i zamiast iść do kosmetyczki, sama przykleiła sobie rzęsy, które skleiły się w kąciku prawego oka).
To nic-pomyślała-mam oczy New York Hilton.
Tess przyniosła szampana i kieliszki. Szampana otworzyła wcześniej i przelała do modnej ostatnio butelki Szampąn de Perrier. Przecież nie przyzna się ,że pije czasami plebs kiego ruskiego. Biczz pliss zawsze trzeba na bogato nawet jeśli chodzi o udawanie. Adi niespokojnie kręcił się na białej ikeowskiej kanapie, zostawiając ślady tęczowej posypki na obiciu. Rurki okropnie go uwierały, ale wiedział, że za jego seksownym tyłkiem szaleją gimbusy w kusych bluzeczkach.
Tess ślicznie wyglądasz-Powiedział Adi- ta burgundowa sukienka z nadrukiem w cekinowe pieski jest naprawdę przesłodka.
Gdy zjedli wszystkie ciastka oraz opróżnili kieliszki, Tess uwiesiła się ramienia Adiego czule szepcząc do jego łososiowego ucha. Adi był zachwycony. Szkoda tylko, że Tess nie ma większego dekoltu-
pomyslał. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi- To Zdzichu!- pomyślała Tess- pokażę temu staremu grzybowi, co znaczy zemsta Tess . Wywlokła z pokoju wielki karton z rzeczami Zdzicha i otworzyła pastelowe drzwi.
Cześć Zdzichu- powiedziała Tess- to twoje rzeczy.
Dzięki Tess- odpowiedział Zdzich-muszę już lecieć.
Pa –pomachała rączką Tess-ale się zdziwisz co dla ciebie mam- pomyślała.
Zdzichu wsiadł do nissana marki mercedes i odjechał wraz ze starą kaszanką upchaną miedzy jego ubraniami. Błyszczące oczka cekinowych piesków zarowej sukienki łypały złośliwie a Tess kołysząc się  na niewygodnych butach uśmiechała się do Adiego. To będzie fantastyczny wieczór-upoluję Adiego, a Zdzicha powali smród przeszłości. Powinnam grać w serialach- pomyślała Tess- mam do tego wyjątkowy talent- potrafię grać bez scenariusza.

script by ghoticgirl20


Epizod 12, wersja 3.


Tess odruchowo wykonała zdjęcia kubków ze Starbucksa, podpisanych ich imionami i wysłała na Twittera – przez wydarzenia ostatnich dni miała coraz mniej czasu na przygotowywanie postów. A to, wbrew temu co myśleli wszyscy ci maluczcy hejterzy, było ciężką orką nad morzem, czy jakoś tak. Na ulicy złapała taksówkę, bo czas naprawdę ją naglił i oddała się rozmyślaniom. Zemsta na siostrach Sparx była takim jakby priorytetem, ale mimo to nie wygrywała z wieczorną sesją, na którą musiała wybrać nieziemskie out fity. Od razu machnie trzy albo cztery, będzie miała posty na najbliższy tydzień. Ale to tyle pracy! Tess tak poważnie zamyśliła się nad tym czy cytrynowa sukienka z baskinką będzie pasowała do jej nowych botków z deezee, że nawet nie zauważyła kiedy kierowca przewiózł ją przez całe miasto, chociaż od star baksa dzieliły ją trzy ulice. Cena przejażdżki była horrendalna, ale tak to jest żyć na bogato, myślała szafiarka. Trzeba będzie wystosować pisma do kilku sponsorów, żeby to sobie odbić. 
Po powrocie do domu zrobiła sobie lekki, prawie niewidoczny makijaż, bo jej czytelniczki musiały wierzyć, że to sama natura ją tak ukochała i nie oszczędzała na niczym. Bo długich namysłach zdecydowała – nowa sukienka w kratkę z Zary to prawdziwa bomba*! Wzbudzi zazdrość, bo jeszcze nikogo w takiej nie widziała (wiadomo, nie każdy ma na tyle odwagi, aby zakładać tak nowatorskie projekty), a do tego dodatki wystarczą skromne – wysokie kozaki i torebka kuferek. Czytelniczki znowu zobaczą w niej zwykłą dziewczynę z sąsiedztwa i może puszczą w niepamięć ostatni wybryk. Chciała znowu zamówić taksówkę, ale przypomniała sobie, że Bąku mieszka dwie klatki dalej, w luksusowym lofcie, wyglądającym identycznie jak ten jej. Jak to powiadają – wielkie głowy meblują podobnie – Tess znowu ogarnął nastrój filozoficzny. Przez to wszystko zignorowała dwa telefony od Zdzicha. I niech no ktoś jej powie, że szafiarki nie harują na pełen etat! Ale nie może teraz do niego oddzwonić, do tego potrzebuje konkretnej strategii, może spróbuje później, bo właśnie Bąku otworzył jej drzwi i podał kieliszek szampana. Od razu wyczuła, że to Sowiestkoje Igristoje, ale czuła, że jej życie znowu staje się piękne, a ona jeszcze będzie żyła jak ta piękna, holi łódzka aktorka, z tego fajowego, starego filmu.

script by montecalfi


Epizod 12, wersja 4. (alternatywna, opisująca co dzieje się z Grzejnikiem)


W niedzielę po drugiej po południu Grzejnika obudził morderczy kac. Przewrócił się na drugi bok i naciągnął kołdrę na głowę, aby z powrotem zasnąć  - jednak pulsujący ból w skroniach oraz silne pragnienie nie dały się tak łatwo oszukać; trzeba było wstawać. Grzejnik otworzył oczy i na widok bladozielonych ścian ogarnęła go fala paniki. Co się wczoraj wydarzyło?! Czy jestem w szpitalu?! Nic nie pamiętam!!! W przerażeniu wyplątał się z pościeli, usiadł na wytartej, brązowej kanapie i zrozumiał: już nie jestem w NY.
Ta myśl atakowała Grzejnika codziennie od momentu powrotu z New York'u. Radził sobie z traumą, jak mógł - widok z okna na szare blokowisko zasłonił firankami i kotarą, a to, że na piątym ulokowała się dość uciążliwa dla całej klatki agencja towarzyska, postanowił potraktować jako namiastkę towarzyskiego klubu dla lokatorów, jakie znał z Manhattan'u. Nie zdawał sobie jednak sprawy, że mechanizm wyparcia zadziałał u niego aż tak sprawnie, aby byle kilka drinków sprawiło, że myli własny dom ze szpitalem... To przez te ściany. Na szczęście właściciel zgodził się już, aby je przemalować.
Grzejnik podrapał się po łysinie i poczłapał do kuchni. Miał ochotę na kawę, ale ekspres od sponsora nie wytrzymał czterech przesiadek w podróży powrotnej do Polski i musiał zadowolić się resztką zwietrzałego kakao, którą znalazł w jednej z szafek. Z parującym kubkiem w ręku i przysiadł na parapecie... Kilka łyków gorącego napoju przywróciło mu sprawność umysłu i drugi raz w przeciągu piętnastu minut Grzejnik wpadł w popłoch. Przez wczorajszą libację od niemal dwudziestu czterech godzin nie aktualizowałem blożątek! Spokojnie, zaraz się coś wymyśli: bloger ze wszystkiego czerpie inspirację - uspokajał sam siebie w myślach. A co z moderacją! - odpowiedział sobie trzeźwo. Kac czy nie kac - życie blogera to ciągła zabawa i ciągła praca. Przyjemności przyjemnościami, ale bez aktywności w sieci bloger umiera, usycha. Grzejnik pociągnął jeszcze łyk z kubka, podłubał w uchu i poczłapał do łazienki, gdzie podziękował opatrzności za najnowszy gadżet od sponsora, elektryczną golarkę o fallicznym kształcie. Wreszcie nie będzie musiał spędzać kwadransa na doprowadzenie cery do stanu, w którym można spokojnie nakładać fluid. Grzejnik wyciągnął z szuflady kosmetyczkę i zaczął się maziać. Gdy przyszła pora na tusz, bloger wpadł w zadumę, przypominając sobie, jak to nie mógł się zdecydować na jego zakup na JFK'u. A gdyby tak... "SKLEPY BEZCŁOWE - TAK CZY NIE?" - e, zbyt oczywiste. "CO ROBIĆ NA LOTNISKU, GDY MASZ 7H NA PRZESIADKĘ?" - za długo, a do tego wydałoby się, że nie latam pierwszą klasą... o: "10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ KUPIĆ NA LOTNISKU". I mamy tusz - resztę wymyślę w drodze do kompa, życie blogera to pasmo inspiracji. Grzejnik zamaszystym gestem wymalował oko i, włożywszy tusz w kieszeń, aby go później sfotografować, sięgnął po perukę. Jej nałożenie sprawiło mu trochę kłopotu z uwagi na nie dość jeszcze stabilny poziom równowagi, ale uznał, że tak zawadiacko przekrzywiona też ma w sobie to coś. Bloger nie podąża utartymi schematami. Ostatni rzut oka w lustro - no, Iwonko, prezentujemy się dziś doprawdy wybornie!

script by the F word

Głosuj TUTAJ!


poniedziałek, 21 października 2013

Miłość Na Blogersko. Sezon 1, Episode 11.


Czwartkowe popołudnie rozpoczęło się dla Tess wyjątkowo pozytywnie, począwszy od faktu, że zajęcia na uczelni trwały krócej. Bynajmniej, powodem nie było to, ze wykładowca nie przyszedł. Samara uznała, że dzień jest za ładny, żeby marnować go na zajęciach, podczas gdy w Zarze plebs wykupuje im ostatnie przecenione sztuki kolekcji jesień 2013. Dziewczyny zupełnie nie krepując się faktem, ze wykładowca po przerwie miał puścić listę, wyszły z auli i udały się do śródmieścia. Złote Tarasy stały zawsze otworem dla tych spragnionych zarowego ciepełka serduszek a rzędy wieszaków opatrzone wielkim SALE! cieszyły ich oczy. Tess właśnie oglądała sukienkę, gdy nagle Samara pociągnęła ja za łokieć.
- Sparxy ida! Do przymierzalni! – krzyknęła.
Dziewczyny szybko ukryły się za kotarą, próbując jednym okiem ogarnąć widok na sklep, ale sióstr nigdzie nie było widać. Tess przez chwile myślała, ze Samara sobie z niej żartuje, gdy po chwili usłyszała znajomo kwaczący głos.
- i wiesz… - sapnęła Izaura, starsza z sióstr Sparx, odsuwając kotarę przymierzalni obok – to musi być jakaś kompletna świeżynka bez predyspozycji, która próbuje się na mnie wybić – powiedziała do siostry, która została na korytarzu przymierzalni – nie ma żadnego zdjęcia w profilu a na blogu podlinkowanym do konta są tylko jakieś inspiracje.
- Naiwniaczka – mruknęła druga siostra, po czym zmieniła temat – jak te spodnie? Zmieściłaś się? Mówiłam Ci żeby wziąć 44, to się uparłaś, że 40 będą dobre. A przecież ostatnio się nie zmieściłaś i kazali Ci zapłacić za rozerwany szew.
- Zamknij się – odpowiedziała pierwsza z przymierzalni – po prostu się zamknij. Nie będziesz mi mówiła jaki rozmiar noszę.
Tess i Sam dusiły się ze śmiechu w kabinie obok. Samara wtajemniczona w plan koleżanki stwierdziła, że popiera go w 120 procentach. Nie mogły się doczekać kiedy siostry sobie pójdą, a wszystko wskazywało na to, ze już niedługo. Tess wyjrzała zza kotary, widząc ze Izaura, mianująca się Izą, płaci jednak za spodnie. Trochę jej współczuła niefortunnego imienia, kojarzyło jej się wyłącznie z dinozaurem. Nie mogła jednak doczekać się, kiedy panna Sparx wrzuci na bloga stylizację ze spodniami a ona jako Evellina odpowiednio to skomentuje z aluzją do rozerwanych szwów. Humor bardzo im dopisywał, postanowiły uczcić to kubkiem latte i skierowały się do Starbaksa gdzie szerokim uśmiechem powitał ich Miętowy Adi. 
- Cześć słodziutki! - zawołała Samara - zrób nam to boskie latte!
- Cześć piękne! - Adi odrzucił z czoła pieczarkową grzywkę i zabrał się do przygotowań. Tess rozejrzała się dookoła, zdejmując płaszcz. Trafiły na moment kiedy wszyscy hipsterzy zajęli już swoje ulubione miejsca, sącząc najbardziej trendy napój sezonu - kawę mieloną zębami baristy z kozim mlekiem - i stukając w klawiatury swoich Macbuczków, obiekt pożądania i zazdrości Tess. Został tylko jeden wolny stolik, wciśnięty w kąt, niewidoczny, nie dało się przy nim polansować tak, żeby każdy je widział. Dziewczyna westchnęła.

- Adi, zrób na wynos, tu nie ma gdzie siedzieć - założyła płaszcz i podniosła wzrok na baristę. - Hmm... nieźle wygląda w mięcie - pomyślała - a to mój ulubiony kolor. 

- Adi, pójdziesz ze mną w piątek na domówkę do Bąka? Będziemy oglądać jego nowe zdjęcia. - zapytała Tess, łapiąc na sobie zdziwione spojrzenie Samary

- Jasne! Już się nie mogę doczekać! 
- To wpadnij po mnie w piątek o 18. Napijemy się szampana i pójdziemy do Bączusia! Paaaa! - Tess pomachała Adiemu, złapała zdziwioną Sam za rękę i wypadły z kawiarni.
- Co Ty knujesz? - zapytała Sam
- Zaraz zobaczysz. Upiekę dwa wróble w garści - odpowiedziała i wyjęła Ajfona wybierając od razu numer - Zdzich? Sorry ale nie mogę z Tobą rozmawiać, więc dzwonię, żeby Ci powiedzieć, że możesz wpaść po rzeczy w piątek o 19..... Co, idziesz do Bąka?... To wpadnij, pojedziemy razem. No to paaaa! - zaśpiewała z fałszywą radością Tess i uśmiechnęła się triumfująco do Sam. - Ty tez wpadnij o 19. A teraz lecę bo wieczorem mam sesję z Bąkiem!



KONKURS!


Nasi czytelnicy są ważną częścią naszego bloga, inspirujemy się tym co piszecie w komentarzach i na co zwracacie nam uwagę, więc poniekąd współtworzycie Niemodne Polki z nami. Teraz chciałybyśmy po raz drugi zaprosić was do współpracy - napisania posta a dokładniej wzięcia udziału w konkursie na następny odcinek MNB. Warunki jakie musi spełnić następny epizod to:
-  być mniej więcej tej samej długości jak dotychczasowe odcinki
-  luźno nawiązywać do śmiesznych wydarzeń i skojarzeń z blogosferą
- kontynuować rozpoczęte wątki, niekoniecznie wszystkie na raz, ale chronologicznie (sesja zdjęciowa z Bąkiem, piątkowe spotkanie u Tess i zemsta na Zdzichu, ewentualnie domówka u Bąka). 
- prosimy raczej nie wprowadzać chwilowo nowych bohaterów, chyba, że będą to goście u Bąka, bez większego znaczenia dla fabuły :)

Wysyłajcie swoje propozycje na naszego maila niemodna.polka@gmail.com w tytule wpisując MNB Epizod 12. 

Czekamy na wasze pomysły do niedzieli 27 października do południa. Wtedy wybierzemy 3 najlepsze odcinki a zwycięzców nagrodzimy publikacją w poniedziałek 28 października (o ile oczywiście co najmniej tyle nam nadeślecie). Następnie wy zdecydujecie który z nich powinien być właściwym i wyjściowym do pociągnięnia dalszych losów blogerki Tess i jej przyjaciół. Zapraszamy!

niedziela, 20 października 2013

Wyniki Wrzesniowej Miss Outfitow

Witamy w ponurym pazdzierniku i zapraszamy na gorace wyniki Miss Outfitow! 

We wrzesniowym plebiscycie oddano dokladnie 640 glosow, a najwiecej - dokladnie 284 - otrzymala kandydatka numer dwa - z bloga Fashcinated! Gratulujemy i zyczymy bajecznych stylizacji!

Kolejne miejsce zajely Siostry Bukowskie, oddaliscie na nie 227 glosow! Niewiele brakowalo do wygranej...

Na miejscu trzecim uplasowal sie Adrian z Modefriends otrzymujac 62 glosy.

Dalej glosy rozlozyly sie w nastepujacy sposob:
- miejsce czwarte - ShinySyl - 41 glosow
- miejsce piate - Madelainet - 24 glosy.

Zwyciezcom gratulujemy oraz zayczymy dalszych blogerskich sukcesow!

Jednoczesnie zachecamy naszych czytelnikow do wysylania nam propozycji stylizacji

Pozdrawiamy,
Niemodne Polki

piątek, 18 października 2013

Miłość Na Blogersko. Sezon 1, Episode 10.





Tydzień ciągnął się nieubłaganie. Uczelnia nie nakładała zbyt wielu obowiązków na Tess, więc dziewczyna miała mnóstwo czasu by rozmyślać i śledzić w sieci poczynania trzech największych wrogów blogerki- Isabel i sióstr Sparx666. Te ostatnie, od momentu pojawienia się na Magielku kompromitującego filmu, przykładały ogromną wagę do promocji na Jutubie. Wrzuciły już haul’a ukazującego najnowsze zdobycze z Douglas’a oraz godzinne wideo o tym co drogiego noszą w swoich równie kosztownych torbach od LV. Wykorzystując brak aktywności na stronie Zdzichu Wspaniały Photography, Tess zdecydowała się zadzwonić do brata. Denis był zmanierowanym hipstero-informatykiem, który szczycił się tym, że jako pierwszy w Polsce zaczął nosić kujonki. Tess nie chciała wyprowadzać go z błędu, zwłaszcza, że to on dbał o pozycjonowanie jej bloga w sieci. Gdyby nie Denis, walnutlady.blogspot.com nie szczyciłby się tak ogromną ilością wyświetleń. 

-Cześć siostra, co dziś pozycjonujemy? Masz może w zanadrzu jakiś filmik jak walczysz w kisielu?- Denisa nie opuszczał dobry humor.

-Zamknij się leszczu!- bolesne wspomnienie wideo na Magielku wciąż było zbyt świeże- dzwonię do ciebie, bo chcę zemścić się na tych kretynkach! Zrobię im ciemny PR!
-Chyba czarny…-Denis nieśmiało starał się wyprowadzić siostrę z błędu.
-Ciemny, czarny, jeden pies, powiedz mi co mam zrobić?- Tess nie znosiła, gdy brat wytykał jej potknięcia. Jeszcze był gotowy uznać się za piur… to znaczy za purystę językowego.
-Załóż sobie fejkowe konto na Googlach i pisz im niepochlebne komentarze. Tylko pamiętaj, żeby nie pisać ich z domu, bo znajdą cię po IP.
-Taak, tak, na razie!- Tess nie słuchała do końca brata, gdyż w głowie intensywnie rozkwitał jej szatański plan zemsty.
Założywszy fikcyjne konto, jako Evellina887, przystąpiła do działania. Konta o podobnej nazwie założyła także na Jutubie i Facebooku. Atak musi nastąpić z kilku frontów! Chichocząc cicho Tess zostawiła swój pierwszy niepochlebny komentarz o wymownej treści: „wyglądacie jak spszeglo od rzuka”. 
Zadowolona z realizacji planu, dziewczyna skontrolowała, czy na stronie Zdzicha nie pojawiły się kolejne fotki. Przez ostatnie dwadzieścia minut nie było apdejtu, Tess uznała zatem, że poumartwia się nieco zdjęciami z ostatnich dwóch dni. Blogerka musiała to przyznać- Isabel była piękną dziewczyną. Jej blond włosy były tak gęste, że okoliczne drzewa nie mogły im się oprzeć i wyginały pod ich naporem. Smutne rozmyślania przerwał śpiew Adele. Dzwonił rozanielony Bąk.
-Cześć Skarbie!- aksamitny głos wypełniała radość- Samara opowiedziała mi o filmiku na Magielku i Twojej stracie, okropnie mi przykro! Dziś nie dam rady zrobić ci zdjęć, mam okropną fryzurę i wory pod oczami, ale jutro coś wykombinujemy kochana! Obiecuję, że jak Isabel to zobaczy, to sama wytarga się za swoje blond kudły! Aha, w piątek urządzam domówkę, ubierz się ładnie, nie akceptuję odmowy! See yaaa!
Dziewczyna zamrugała kilkakrotnie. Nie mogła uwierzyć, że wszystko zaczęło się tak wspaniale układać! Czas zemsty jest bliski, a te krowy popamiętają, że nie wolno z nią zadzierać! Może nawet odzyska Zdzicha? 
Pełna optymizmu Tess udała się do szafy, by skompletować stylizację na jutro.


środa, 16 października 2013

Szafiareczki kopiareczki.


Szafiareczki Kopiareczki kochają podróbeczki.*

Pierwsza liga naszych ulubionych szafiarek zawsze szczyciła się kilkoma rzeczami, które podobno miały odróżniać je od setek czy też nawet tysięcy aspirujących do „top-blogosfery” dziewczyn. Zdawało się nam, że na pierwszym miejscu zawsze był mix gustu, pomysłowości i oryginalności, w pozytywnym tego słowa znaczeniu a nie w kontekście robienia z siebie pośmiewiska, byleby zostać zauważoną. Okazuje się, że nie. Palmę pierwszeństwa dzierży luksus i przepych, za który dziewczyny chyba są w stanie oddać wszystko. Obserwując rozwój blogosfery można odnieść ciekawe wrażenie, że ilekroć w poście widzimy markę kojarzoną z luksusem i wysoką ceną, najprawdopodobniej jest to
  1. prezent od sponsora
  2. najtańsza opcja danej kolekcji, znana z prawie wszystkich blogów
Co zatem pozostaje naszym ulubienicom? Kopiowanie i podróbki. Ciekawa dyskusja jaka wywiązała się u nas na blogu między komentującymi oraz która przy okazji, jak podejrzewamy, dzieje się też na blogach czy fanpejdżach samych zainteresowanych nie odpowiada jednak na pytanie: gdzie leży granica między inspiracją a podróbką? To znaczy - jedną odpowiedź znalazłyśmy. Ale na pewno nas nie satysfakcjonuje.
Zacznijmy od definicji ogólnie dostępnych. Słownik języka polskiego podaje, że podróbka to rzecz podrobiona, naśladująca inną rzecz. By nie pozostawiać wątpliwości: podrabiać - wykonać imitację jakiejś rzeczy, mającą uchodzić za oryginał. Sorry Szarliza, z tego wynika, że podrabianie logo nie jest jedyną definicją podróbki, gdyż coś może udawać oryginał i bez takowego. Ciekawe co mówi słownik języka niemieckiego?
A jak z podróbkami radzą sobie dziewczyny? Sposoby są różne. Nasza Perła Dębicy nigdy nie zawodzi, więc i w tym temacie zagości. Kamila bezpardonowo rozpycha się w blogosferze swoimi torebkami dość tandetnie nawiązującymi do LV, ciesząc się jeszcze, że „będzie się działo” gdy opublikuje z nią outfit. Nie zaglądając nikomu do portfela mimo wszystko dziwimy się, że Kamcia tak chętnie idzie w ilość zamiast w jakość i woli prezentować nam coś, co nigdy nie stało zapewne nawet obok reklamy LV, ciesząc się dodatkowo z szumu jaki robi wokół siebie. Pomijając już fakt, że taka torebka to zwykły obciach (bo przecież jest wiele modeli no-name w podobnej stylistyce, które nie będą aż razić swoim podobieństwem do znanych marek), Kama dodatkowo robi reklamę chińskim podróbkowiczom co poniekąd pokazuje, że dajemy przyzwolenie na produkcję takiego chłamu. Ale jak widać, pewna klasa blogerek rządzi się swoimi prawami i widocznie ilość tanich szmatek rekompensuje ich jakość i pośmiewisko jakie z siebie robią. Jeśli chcecie więcej detali, kierujemy na blog Podróbkowo Wielkie, żeby nie nabijać Kamci wejść :) Podobny post, nie dotyczący już co prawda Kamy ani LV, ale blogerki posługującej się pseudonimem Diamentica możecie znaleźć tutaj.
Trochę inaczej - głównie dlatego, że nie aż tak tanio - rzecz dzieje się w „top-blogosferze”. Ostatecznie Romwe czy Choies liczy sobie troszkę więcej za swoje towary niż przeciętny chiński sprzedawca, reprezentujący azjatycka hurtownię podróbek, ewentualnie dochodzi koszt własnych inwestycji w materiał, poświęcony czas no i oczywiście bezcenny wciąż pozostaje „autorski projekt”. Zastanawiamy się, czy w tym pierwszym przypadku całą „winę” zrzucić na sklepy, które sprzedają kolekcje „inspirowane” projektami luksusowych domów mody, czy też na szatniarki, które noszą owe inspiracje, co prawda uczciwie podpisując je skąd są. Z jednej strony niby nie możemy mieć pretensji do nich za to, bo i niejedna z nas ma pewnie „na sumieniu” zakup w Zarze czy innej świątyni mody i być może wszystkie jesteśmy, choćby przez przypadek i nieznajomość trendów, posiadaczkami tego rodzaju podróbek. Z drugiej zaś strony nic bardziej nie denerwuje jak fakt pewnego rodzaju ściemy - blogerka obnosi się ze swoją zamożnością i z tymi luksusowymi produktami, które... ma od sponsora. Sama natomiast próbuje uchodzić za wyrocznię mody, wspierając przemysł podróbkarski, chociaż teoretycznie przynajmniej stać je na oryginały (wnosząc po przechwałkach dotyczących zarobków... lub też może raczej pobożnych życzeniach?). Gorzej dzieje się w momencie kiedy do akcji wkracza tak zwana zaradność i pomysłowość. Po co płacić Romwe czy nawet Diorowi, skoro można coś zdziałać za pomocą popularnego DIY? Zapraszamy na przegląd podróbek jakie można znaleźć na najpopularniejszych blogach - większość zaprezentowanych tu zdjęć została wyszukana i wrzucona na Niemodne przez naszych komentatorów, za co dziękujemy!

Kama i jej torebka. Niby na pierwszy rzut oka można pomylić z oryginałem, ale gdy przypatrzeć się lepiej, to widać, że to nie tylko kwestia oświetlenia. Zresztą, właścicielka przynajmniej bezczelnie nie zaprzeczała. Ale powodu do dumy też nie powinna mieć. 

zdjęcie po lewej pochodzi z bloga newlifewithfashion, po prawej z bloga Podróbkowo Wielkie


To porównanie aż się prosi o komentarz. Na szczęście mamy go, ze strony samej blogerki: "Jak widzicie, jest to kolejny zestaw podczas Fashion Weeku, w którym największą rolę odegrała moja mama. Bez niej nie powstałyby tak oryginalne kreacje, które są niepowtarzalne i nie do podrobienia." No faktycznie, po co podrabiać podróbkę? Zero wspomnienia o inspiracji, jedziemy "autorskim projektem" w zaparte. Może internauci są ślepi i nikt się nie domyśli. Brawo Karolino, że dodałaś od siebie kołnierzyk, torebkę i zmieniłaś buty! (PS, pomyśl o wizażystce bo podkład na twarzy odcina się wyraźnie od koloru szyi.) 


zdjęcie po lewej pochodzi z bloga goingteen.blogspot.com , zdjęcie po prawej pochodzi z bloga Charlize Mystery

Mama Karoliny jest wyjątkowo zdolna, gratulujemy. Karolina tym razem przynajmniej  nie wspomniała o projekcie nie do podrobienia, a jedynie, że mama sama zrobiła wykrój, co nie zmienia faktu, że projekt łudząco przypomina sukienkę, którą wciąż można znaleźć na Romwe, nie tylko wykrojem ale kolorem. Ciekawe ile będzie kosztowała u nich w sklepiku, skoro Romwe wystawiło ją za 28$? 

zdjęcie po lewej pochodzi z bloga Charlize Mystery, zdjęcie po prawej pochodzi z Romwe


Kolejna Wielka Znawczyni Mody wspierająca działalność podróbkową na Choies. Rozumiemy inspiracje, rozumiemy to, że nie wszystkich stać na oryginały, ale akurat po dziewczynach takich jak Jess, czyli publicznie śliniących się na znane marki i aspirujących do bycia wyroczniami mody a nie jedynie przebierania się w coraz to inne ciuszki spodziewałyśmy się czegoś lepszego niż taniej imitacji, ops "inspiracji".

zdjęcie po lewej pochodzi z vogue.co.uk, zdjęcie po prawej pochodzi z bloga Jessiki Mercedes
Jess najwyraźniej w dzieciństwie naoglądała się reklamy Dosi (kto pamięta?) bo jak widać, hołduje maksymie: nie widać różnicy? To po co przepłacać! I takie osoby potem próbują wciskać czytelnikom o ile wyżej stoją nad "plebsem" gdyż wielkomiejska, luksusowa moda nie jest im obca, bo kupują buty z Choies które są kopią droższej wersji.

zdjęcie po lewej pochodzi z bloga Jessiki Mercedes, zdjęcie po prawej pochodzi z luxo.co.za
Inne "inspiracje" jakie można za grosze (w porównaniu z oryginałami) dostać na Choies to na przykład wzorowana na projekcie Mary Katrantzou sukienka w znaczki. Oryginał po prawej, Choies po lewej. Ops, to znów Szarliza! Która w dodatku w swoim poście pisze, wprowadzając nas, czytelników, w błąd, jakoby jej sukienka była od tej projektantki "Sukienka, której nadruk przenosi nas do klasera?  Tylko u Mary Katrantzou. Znaczki pocztowe stały się motywem przewodnim jej kolekcji na lato 2013". Dopiero na końcu posta można dojrzeć, że pochodzi z Choies. Po co więc pisać, że TYLKO u Mary K, skoro samemu ma się na sobie podróbę?  

zdjęcie po lewej pochodzi z bloga Charlize Mystery, zdjęcie po prawej

zdjęcie po lewej pochodzi z flesik.pl, zdjęcie po prawej Marella.com
według fanpage Zielona Karuzela, garnitur oczywiście wykonały zdolne ręce mamy. 






Co Karolina potwierdza na swoim fanpage:




Na koniec gratka dla mniej zamożnych wielbicielek mody. Jedyne i niepowtarzalne kozaczki - podróbeczki, które to podobno potrafi wykonać każda zdolna mama jeszcze niedawno były dostępne na aliexpress, czyli odpowiedniku naszego allegro, tyle że w wersji azjatyckiej. Co prawda butki są niedostępne, ale zapewne chiński dostawca zorientuje się szybko jak bardzo kochamy w Polsce podróbki i jak nasze popularne blogerki mocno je lansują i rynek zostanie nasycony!



Na koniec chciałybyśmy podzielić się kilkoma refleksjami a także zadać kilka pytań, które zapewne polecą w próżnię, ale może mimo wszystko ktoś się nad tym zastanowi. Nie odmawiamy nikomu prawa do kupna ubrań na Choies czy Romwe. Nie każdy musi być ubrany od stóp do głów w oryginalne wyroby Prady czy Diora. Nie każdego na to stać, nie każdemu się to podoba i to jest całkowicie w porządku. Ale dlaczego blogerki próbują nam wmawiać, że są kimś lepszym od nas i bardziej znają się na modzie, bo noszą PODRÓBKI? Dlaczego pseudodziennikarskie i plotkowe portale, telewizje śniadaniowe oraz wszelacy sponsorzy PROMUJĄ takie osoby, które prosto w oczy wciskają młodym dziewczynom bezczelny kit, że mają na sobie autorskie, nie do podrobienia projekty wykonane przez mamy, ciocie, siostry i inne utalentowane krawcowe? Dlaczego nikt nie ma odwagi zapytać ich przed kamerami po co to robią, za to wychwala się ich gust i oryginalność? Internauci ślepi nie są, a internet nie zapomina. Nie promujmy bezguścia bez podstawowej wiedzy o modzie oraz podróbkarstwa! Zapraszamy do demaskowania innych "inspiracji".

*Nie mylić z podrobami. 


poniedziałek, 14 października 2013

Miłość Na Blogersko. Sezon 1, EPISODE 9.




Poniedziałek zaczynał się fatalnie, na szczęście Tess nie musiała iść dziś na zajęcia na uczelni. To już dwa dni, odkąd Zdzich ją... to znaczy, odkąd Tess rozstała się ze Zdzichem. Tak przynajmniej brzmiała oficjalna wersja, ogłoszona na fejsbuczku i blogu. Blogosfera szeptała swoje, ale wiadomo było, że nikt chwilowo nie odważy się zdementować tej plotki. No, może poza samą najbardziej zainteresowaną - Isabel - która w żadnym razie nie chciała pocieszać się „resztkami” po Tess, a wolała być znana jako zdobywczyni męskich serc. Tymczasem jednak panowała dziwna, niczym niezmącona cisza. Tess bolało to, że nie da się tego wspomnienia usunąć z pamięci, niczym niewygodnego komentarza pod postem. Nawet muffiny ze Starbaksa i ciasteczka Oreo nie były w stanie jej pocieszyć, ponieważ Zdzich zniknął z jej życia nie tylko jako narzeczony i najlepsza partia w mieście. Był również jedynym fotografem, który potrafił znieść jej fochy a także utalentowanym użytkownikiem fotosklepu, dzięki któremu na zdjęciach nie było widać jej odstających uszu. Przezwisko Kulfon wlokło się za nią całą podstawówkę; niestety nie dało się wycisnąć z tego kompleksu żadnej łzawej historyjki, jakoby uszy te były wynikiem wypadku na wuefie albo czegoś w tym rodzaju. Nagle odezwał się głos Adele, zwiastujący telefon od Samary.
- Halo - warknęła Tess - miałaś być u mnie ponad godzinę temu! Bez Ciebie nie zrobię nowego posta, bo nie ma mi kto zrobić zdjęć! Ja nie mam predyspozycji do aparatów!
- Będę max za pół godziny, wpadłam tylko do Starbaksa po nową porcję muffin - krzyknęła Samara, bez jakiejkolwiek skruchy czy „przepraszam” - i zatrzymał mnie Adi. Wyobraź sobie, że martwił się o Ciebie! Dwa dni nie byłaś na kawie! Czy to nie słodkie? Lecę, pa!
- Pa - odpowiedziała smętnie Tess, domyślając się, że Samara i tak już jej nie słyszy. 
Wstała z łóżka i bez przekonania poszła do kuchni. Tam przywitały ją lekko nadpleśniałe pomarańcze, nie zjedzone od bardzo dawna. Ananasy wydawały się być w lepszej formie, ale wiadomo, że prawdziwym posiłkiem fit blogerki jest musli. Tess szybko zjadła małą porcję zalaną niskotłuszczowym mlekiem, a następnie wzięła prysznic. Wspomnienie pechowego zerwania prześladowało ją w łazience wyjątkowo mocno. Może dlatego, że rozlany po drzwiach płyn do czyszczenia toalet wciąż wydzielał intensywną woń. 
Nagle dobiegł ją dźwięk dzwonka do drzwi i głos Samary. Tess otrząsnęła się z myśli i pobiegła otwierać przyjaciółce, ciesząc się na myśl o muffinach. Samara w szykownym płaszczyku z Zary i botkach z Deezee wyglądała olśniewająco niczym prawdziwy manekin z wystawy. Tess czuła się dziś jak brzydsza siostra Kopciuszka. Pociągnęła przyjaciółkę do salonu i zaczęła jej marudzić jak beznadziejnie się czuje. Sam jednak nie chciała bawić się w psychologa, pomimo że nawet studiowała ten kierunek. Jednakże jakakolwiek wiedza psychologiczna a także zwykła ludzka empatia wydawała się być jej obca. 
- Przestań marudzić i lepiej wybierz sobie coś na dzisiejszy ałtfit dnia! - krzyknęła - popatrz, przyniosłam nowości z Zary, nie odrywaj metek to będziemy mogły to jutro oddać. 
- Jesteś genialna! - szepnęła Tess i zabrała się do przeglądania zawartości artefaktowych papierowych toreb z wielkim logo mekki blogerek. Niestety po próbie przymierzenia cudownych woskowanych cygaretek dziewczyna poczuła  wstyd. Ledwo je na sobie dopięła! Dwa dni pocieszania się daniami na wynos, słodkościami oraz mocno zakrapiany alkoholem wieczór poprzedzający dały się jej we znaki! Nie pomogło nawet jedzenie fit-musli i picie kawy z beztłuszczowym mlekiem. Oto Tess stała na przeciwko lustra i przyglądała się jak znad paska wyłaniają się powoli dwa pulchne boczki na jej nie skażonym Killerem Ewy Chodakowskiej ciele. Wierzyła tylko w magię sławnej blogerskiej przemiany materii. Niestety w tym przypadku to nie działało.
- Tego się nawet nie da wciągnąć! - załkała - masz do tego jakąś koszulę, najlepiej w pionowe printy?
- Nie, w pionowe printy nie mam, ale może być w paski? Podobno wyszczupla! - Samara nawet nie zdała sobie sprawy, że właśnie wbiła przyjaciółce szpilę. 
- Idiotko, to właśnie są pionowe printy! - odgryzła się Tess, zakładając koszulę. Boczki się schowały, co jednak nie zmieniło faktu, że dziewczyna wciąż czuła dyskomfort z powodu obciskających ją spodni. - Nie, nie dam rady w tym wyjść gdziekolwiek bo się uduszę! 
Po przejrzeniu zawartości toreb z Zary, Tess doszła do tradycyjnego kobiecego wniosku, że nie ma co na siebie włożyć. Na woskowane cygaretki nie chciała już nawet patrzeć, skutecznie zepsuły jej nastrój. Nie wyciągnęła jednak z tego żadnej lekcji i sięgnęła po przyniesione przez Samarę muffiny. Odruchowo, nie zdając sobie sprawy z nawyku, wyciągnęła Ajfona i zrobiła fotkę trzymanej w dłoni muffince a następnie wrzuciła na Instagrama. Spojrzała na Samarę i zobaczyła, że ta się uśmiecha.
- Co? - zapytała - to ostatnia, od jutra będę biegać, przysięgam!
- Nic kretynko, właśnie uratowałaś sobie dupę - zaśmiała się Samara - przecież zamiast OOTD możesz zrobić Instamix! Zapchasz dziurę na blogu na dobre 2 dni a w środę wraca Bąk, on zrobi Ci jakieś fajne fotki. Zemścisz się na Zdzichu przy okazji, bo przecież Bączuś jest profesjonalistą! 
- Jesteś genialna! - powtórzyła się Tess i wpatrzona w przyjaciółkę jak w obraz, przełknęła muffina. 


Script by Sruccia Zdrada

piątek, 11 października 2013

Niemodnym ręce opadły. AFERA!

Przed Wami sprawa, która nie może poczekać, dlatego zostanie opublikowana już dzisiaj. 

Zanim przeczytacie w jaki sposób blogerka zwraca się do czytelniczki, chcemy dodać, że czekałyśmy dwa dni, aż afera się uspokoi, a blogerka pójdzie po rozum do głowy. Sprawę chciałyśmy opisać bez podawania kim jest bezczelna blogerka, ponieważ dziewucha ciągle groziła konsekwencjami prawnymi, a my nie chciałyśmy mieć problemów. 
Jednak dalej tak być nie może. Nie możemy tego odpuścić. 

Zaczniemy od końca. Kupująca zgłosiła zdarzenie policji i napisała na forum Wizaz.pl klik:



Ponieważ fragmenty korespodencji służą całemu społeczeństwu blogerskiemu (takiego chamstwa i buractwa dawno nie spotkałyśmy), opisujemy aferę wraz ze screenami wiadomości od blogerki. Z racji tego, że nie podajemy ani adresu, ani nazwiska, możemy podać nazwę bloga. Blogerka nazywa się shelikesfashion.

A teraz od początku. 
Dwa dni temu napisała do nas jedna z czytelniczek, pisząc, że kupiła od jednej z blogerek spódnicę. Owa blogerka w jednym ze swoich postów ogłaszała wyprzedaż szafy…Czytelniczka zaufała "3600" polubieniom na facebooku i pomyślała, że nie ma się czego obawiać. 
Spódnica została zakupiona, przelew poszedł i zaraz potem kontakt z blogerką się urwał. Czytelniczka pisała do sprzedającej także na facebooku, niestety posty zostały skasowane, a dziewczyna zablokowana.
Nie odpisywała ona na żadne wiadomości oraz pytania czy paczka poszła:


Jak widać, wiadomości były kulturalne i grzeczne.
6 października dziewczyna napisała, że zgłosi sprawę na Policję i wtedy właśnie blogerka przemówiła:

Czytelniczka pisze:

 Odpowiedź blogerki:

i dalej:
[czytelniczka na szaro, blogerka na czerwono]

Wspomnimy, że przed usunięciem wpisu na FB, czytelniczka znalazła inną dziewczynę, która także kupiła rzecz u szanownej blogerki i również jej nie dostała.


I teraz najlepsze:

Tak - blogerka napisała swojej czytelniczce, że ma się odpierdolić.

W międzyczasie blogerka na swoim FB napisała:


Oczywiście, post poszkodowanej o to, by blogerka zgodziła się na ujawnienie korespodencji w celu potwierdzenia jej domniemanej niewinności nie doczekał się odpowiedzi.

Kupująca pieniędzy nadal nie dostała, paczka również nie przyszła.
Ostatnia wiadomość od blogerki:



Jesteśmy w szoku. Dlatego nie napiszemy zbyt wiele - wszystko widać jak na dłoni. 
Z racji tego, że chcemy tępić takie procedery w blogosferze zdecydowałyśmy się na opisanie tej afery.

Wszystkie poszkodowane dziewczyny, które również zrobiły zakupy u shelikesfashion i zostały oszukane prosimy o dochodzenie swoich praw i ewentualny kontakt z nami.

Kupującej gratulujemy odwagi, by walczyć o swoje prawa na Policji. Niemodne są z Tobą.
Czytelnicy - dajcie znać co myślicie.


Niemodne Polki