czwartek, 30 stycznia 2014

Kocim Okiem czyli why so serious. Mocne początki nowego roku.

Witam wszystkie nasze czytelniczki i czytelników w nowym roku. Mróz dopisuje, pieroński śnieg pada, masa ważnych kocich rzeczy do zrobienia, w tym najświeższy pościk z ploteczkami czyli pierwsze Kocie Oko 2014. W styczniu blogosfera obdarzyła nas newsami i aferkami hojnie, tym bardziej, że co aferka tym goręcej. Niemodni hejterzy aż przebierają nóżkami, by jeszcze raz zanurzyć się w ploteczkach z początku roku. Zapraszam!

  • Nasze ulubione blogerki nie ustają w promowaniu siebie i wciskaniu własnej osoby dosłownie wszędzie. Blog to zaledwie początek. Potem przyszły fanpejdże fejsbuniowe, instagramy, tweetery, pintresty i inne takie, a wreszcie, po kilku wystąpieniach telewizyjnych, zaczął się również szał na własne kanały jutubowe. O ile z fashionelką już zdążyliśmy się oswoić - bo właściwie niczego nowego to nie wnosi - o tyle ciekawe byłyśmy jak to będzie w przypadku Jessiki. Do dnia dzisiejszego widzę całe DWA filmiki, a więc jak na dosyć bogaty dorobek blogerski, vlog wypada co najmniej miernie. Czy ktoś w ogóle to ogląda?
  • Wierni czytelnicy uprzejmie donoszą nam o kolejnych absurdach z blogerskiego podwórka. Glamourina, blogerka, która z jakiegoś powodu przewija się często, ale wciąż nie jest zbyt znana, znów dała do przysłowiowego pieca. Absurdalna BloGGers TV to jeszcze nic przy tym, co wyszło tutaj na światło dzienne. Glamourina zaprojektowała własną kolekcję bglam. Ceny takie przystępne, ubrania takie oryginalne, koszulki takie wystrzępione. No błagam, powiedzcie mi, że to jakiś żart z metką feszyn. Albo, że pies jej to porwał i nie wiedziała co z tym zrobić.
  • Dosyć dziwna wydaje się niektórym sprawa, dlaczego znane blogerki ofiarowały, za przeproszeniem, takie gówno na wośp. Kulki Mocy Szarlizy, znane także jako Cotton Ball Lights, to, jak podejrzewam, przedmiot zazdrości połowy młodocianych fanek Karoliny - bo w końcu każdy zauważył ich brak tam, taram tamtam tamtam. Karolina długo nie patrzyła na ich-brak-tam bo sponsor szybko wysłał nowe. 

    Ale Kasia Tusk i "biały kruk", jedyne w swoim rodzaju pudełko Glossy Box z kilkoma marnymi próbkami na krzyż? Naprawdę? Hojność panny premierówny, autorki poczytnego podobno bloga, nie zna granic. Zwłaszcza, jeśli to były dary od serca. Śmiesznie wiedzieć, że Glossy Box to tak bliska rzecz sercu Kasi.
  • Ten news można jedynie zacytować oraz zalinkować: "Freestyle Voguing: "Słodki Jezu... Charlize-mystery!!!! "mężczyzna po lewej" to nie jakiś mężczyzna. To Hamish Bowles, znakomity dziennikarz o światowej renomie. Jeśli nie znasz kogoś, komu robisz zdjęcie, to zachowaj chociaż odrobinę godności i nie afiszuj się ze swoją ignorancją... I jak później ludzie mają nie mówić, że szafiarki posiadają ćwierć mózgu?" Tobiasz jak zwykle trafił w sedno, wypominając swojej ulubionej - oczywiście przyjmując odpowiednie kryteria - szafiarce niekompetencję, w dziedzinie, w której ona sama mianuje się guru. Z takimi brakami w podstawowej wiedzy who-is-who w tym światku Karolina na pewno zajdzie daleko, a droga na stanowisko naczelnej "Wołgi" stoi otworem! (Przy okazji chcemy się jeszcze raz podlizać Tobiaszowi i powiedzieć jak bardzo go kochamy za nazwanie nas gangiem sfrustrowanych i małostkowych zazdrośnic w swoim podsumowaniu <3 )
  • U pierwszej lejdi Podkarpacia też jest pięknie. Oprócz nowych stylizacji, właściwie nie odbiegających od raz przyjętej konwencji, pojawiają się tez fotki, które sugerują, że Kama ma instagrama zainstalowanego w ziemniaku a zdjęcia robi piekarnikiem. Dodatkowo prowadzi bogatą korespondencję. Jeśli nie chcecie przegapić najważniejszych fotek miesiąca - dostarczamy je wprost do waszych oczu: klik! Uwaga, link prowadzi do posta, więc upewnij się, że chcesz nabijać Kamie wejścia. Ona i tak Ci nie podziękuje :) jeszcze jednym newsem odnośnie naszej ulubienicy jest jej planowana podróż do UK. Czyżby robiła konkurencję swojej krajance z Podkarpacia vel Wuppertalu i zamierza sprowadzać pościel z Primarka, by potem opchnąć ją na allegro?
newlifewithfashion.blogspot.com
newlifewithfashion.blogspot.com
  • W blogosferze powolutku przekraczane są pewne granice intymności. Blogi z modowych przechodzą na lajfstajlowe, pewnie właśnie po to, by z mniejszym skrępowaniem dzielić się prywatnym życiem, na czym można jeszcze zarobić. Są tez inne blogi, na których prywatne szczegóły pojawiają się nie w celach zarobkowych, ale… no właśnie, czy ktoś wie PO CO wstawiać na bloga zdjęcie wanienki do której dziecko zrobiło kupę? Rozumiemy ekscytację dzieckiem. Ale czy dziecko za kilka lat będzie wdzięczne mamusi za wrzucanie takich fot do netu?
  • Czas na kolejny news, którym podzieliła się z nami czytelniczka. Otóż wyśledziła ona, że wpis na blogu Szarlizy (klik) jest bardzo mocno inspirowany tym artykułem: klik. Pszypadek? Nie sondze. Karolina Inspiracja Gliniecka - Czytelniczka Niemodnych 0:1. Ciekawe jak wygląda jej praca magisterska. 
  • W połowie stycznia blogosferą zatrzęsła sensacyjna wiadomość - Maff dostaje pogróżki. Opublikowała, nawiasem mówiąc, lekko przerażający filmik, który okazał się być częścią żałosnej kampanii reklamowej Danio. Mały Głód porwał blogerki - bo do Maff dołączyła też Cajmel i Honey. Szczerze - spodziewałyśmy się, że akurat te dziewczyny stać na więcej. Czyżby i one ostatecznie się sprzedały, po to by za kasę zabłysnąć na chwilę na ekranach naszych telewizorów?
  • Dobra nowina dla tych, dla których synonimem luksusu były niedopasowane garnitury Bossa i tabletkowe cukierki w kolorze Tyfany Blu. Od teraz luksus jest dostępny na raty! Blogerki, jeśli chcecie komukolwiek zaimponować, musicie się przerzucić na inne, jeszcze droższe marki - Tory Burch dla każdego!
  • Jak wszystkim wiadomo, NYC to miejsce kultowe. Zwłaszcza dla blogerów, którzy, nie wiemy dlaczego, czynią z niego argument do pokazania plebsowi, gdzie jego miejsce. Po tym jak Szarliza wciąż odgrzewała swojego ubiegłorocznego nowojorskiego kotleta (choć zdjęcia super, muszę przyznać), Jessy postanowiła to przebić i rzuciła newsem, że wyjechała do NYC bez biletu powrotnego. Oczywiście wszystko rozbiło się znów o feszyn łika, gdzie, podobno, Karolina również będzie. Wow, może tym razem uda jej się napisać poprawnie nazwiska projektantów. Ledwo skończyły się jedne relacje, zaraz zaczną się kolejne. NYC najbardziej przereklamowanym miejscem w blogosferze.
  • Gosia z MLE, psycholog sportowy, zalicza małe wpadki, przez które zaczynam myśleć, że ani ona psycholog ani sportowy. W poście pt. Morning Tricks możemy zobaczyć przewspaniały trick: śniadanie. A śniadanie wg osoby zainteresowanej sportem wygląda tak: kromka chleba i jajko. OK jest białko, trochę tłuszczu i węgle. Ale myślałam, że osobę, która powinna być ekspertem w dziedzinie, stać na coś lepszego.
    makelifeeasier.pl
  • Przedostatni duży news, który rozpamiętywany był kilka dni i przy którym powstała plota, że ktoś donosi Pudelkowi na Szarlizę to ten artykuł na wspomnianym właśnie portalu. Tak naprawdę to oczywiście robienie szumu o nic, bo Karolina sama wrzucała te zdjęcia do netu, a o operacji nosa powiedziała otwarcie. Idąc tą ścieżką i porównując zdjęcia, resztę wniosków można wyciągnąć samemu. Ludzie się zmieniają, to jasne. Naturalnie i za pomocą magicznych łapek chirurgów. Nie ma w tym nic złego, oczywiście jeśli się tego nie wstydzi i nie wciska bulszitów niczym Sablewska z dietą zmieniającą rysy twarzy. Wielką wrzawę przy okazji tematu natomiast zrobiła między innymi Alicepoint twierdząc, że Pudelek jedne blogerki złośliwie poniża a inne promuje. Przyznać się, kto płaci Pudlowi? 

  • A tak wygląda dystans do siebie w wykonaniu znanej vlogerki: klik. Wizażanko - autorko, jesteś świetna :D
  • Gustu nie można kupić, ale można obkupić się w najtańsze markowe produkty, dodatkowo z wyprzedaży. Jak zwykle u faszionelki - po to by mieć coś markowego. Eliza jest z siebie dumna, że zaoszczędziła! Podpowiadamy: gdybyś nie kupiła tego w ogóle, zaoszczędziłabyś więcej! Hajs musi się zgadzać. 
  • I ostatnia bomba miesiąca - Mega Ważny I Okropnie Istotny Ranking Wpływowych Blogerów wg Kominka, z którego Freestyle Voguing jako "nadzieja" się wypisał i wyleciał z hukiem. W całym rankingu najbardziej dziwią mnie dwie rzeczy - kogo to w ogóle interesuje i dlaczego Mr Vintage, którego akurat uważałam za blogera z wyższej półki, cieszy się, że się tam znalazł? Komentowanie tego wszystkiego, to coś czym blogosfera żyła przez ostatnie dni i wiele zostało powiedziane, począwszy od tego co pan komin sobie myśli i za kogo się uważa, tak samo jak i FV, przez wyśmianie składu złotej dziesiątki, a skończywszy na tanim poklasku, zarówno dla autora jak i osób tam wymienionych. Chyba nie ma nic do dodania. 
  • Na koniec nasz własny nie-insta ale mix różnych screenów, składający się z dokładnie jednego obrazka:
I pomyśleć, że niektórzy dostają takie prezenty - a niektórzy muszą zaprzęgać mamę do roboty. Jaki lajf taki stajl.



Wasz Kot Chorodyński.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Miłość na blogersko. Sezon 2, epizod 6.

Koniec stycznia zbliżał się nieubłaganie, przynosząc ze sobą pierwszą sesję na studiach Tess, jak również końcówkę wyprzedaży. O ile to pierwsze niespecjalnie martwiło dziewczynę, drugie doprowadzało ją do szaleństwa, gdyż wciąż miała wrażenie, że nie kupiła wszystkiego co chciała i mogła. Niestety w Zarze zostały same duże rozmiary, a wiadomo, że dzięki wrodzonemu metabolizmowi żadna blogerka nie musi ubierać się w L. 
Tess znów na chwilę powróciła myślami do sesji. W poniedziałek miała pierwszy egzamin, w związku z czym wraz z Samarą postanowiły w końcu sprawdzić jak to jest pouczyć się w bibliotece, a nie tylko pstrykać tam selfie na tle poważnie wyglądających zbiorów książkowych. Dodatkowo sesja dała jej dobrą wymówkę do usprawiedliwienia się, dlaczego nie pojechała na NYFW. Tajemnicą poliszynela było to, że nikt jej oczywiście nie zaprosił, niemniej dziewczyna stwierdziła, że wejście w rolę pilnej studentki może zyskać jej sympatię nowych czytelniczek, a kto wie, może i sponsorów. Poza tym i tak nie chciałaby znów udawać, że wraz z zaproszonymi tam dziewczynami przyjaźnią się i uwielbiają. Przecież cała blogosfera ostrzy na siebie nawzajem zęby i czeka na potknięcia rywalek niczym bohaterki telenoweli argentyńskich. Jeśli wziąć jeszcze pod uwagę niektóre blogerskie pseudonimy, porównanie do telenowel wydało się jak najbardziej trafione. Niektóre z dziewczyn posuwały się nawet do donoszenia na inne Magielkowi, jak to chociażby zrobiły siostry Sparx, wysyłając tam kompromitujący filmik z Tess. Ale żeby nie pozostawać w tyle i Tess zaznaczyła swoją obecność w blogerskiej telenoweli, gdy imponująco pogrążyła Isabel, wyrywając jej sztuczny pukiel.
Nagle z oddali dobiegł głos Adiego, zaburzając Tess kontemplację zawartości szafy. 
- Kochanie - zawołał Adi - wyprowadziłabyś Coco na spacer? Ja już jestem spóźniony! Mam dziś testować nowe smaki kawy z managerką! A Coco już czeka. 
Tess spojrzała niemądrze w jego kierunku, gryząc Oreo i zastanawiając się o czym mowa. Na wszelki wypadek krzyknęła w kierunku Adiego:
- Tak Pieczarciu, ja też Cię kocham, pa! - ale odpowiedziało jej tylko trzaśnięcie drzwi. Blogerka szybko wróciła do wybierania outfitu. Emu wydały się być oczywistym wyborem, jest zimno, a one są modne niezależnie od warunków i temperatury. Tym razem przynajmniej nikt nie przyczepi się do wyczucia pogodowego. 
- Sweter z reniferem? Co to jeszcze robi w mojej szafie? - mruknęła do siebie - teraz raczej przydałoby się coś w serduszka, Walentynki nadchodzą. 
Tess wybiegła szybko z domu, ostatecznie ubrana w czerwony kardigan. Cały czas po głowie plątała się jej myśl, że o czymś zapomniała. Z oddali wypatrzyła czekającą na nią przyjaciółkę. Samara obróciła się i uśmiechnęła się do Tess kompletem śnieżnobiałych zębów. Ten niepokojąco biały uśmiech coś blogerce przypominał, ale nie mogła skojarzyć gdzie ostatnio go widziała. 
- Cześć piękna! - zaszczebiotała Samara - wiesz, może zanim będziemy się... eee... uczyć... możemy pogadać?
- Zwariowałaś? - roześmiała się Tess - chcesz się uczyć? Chodź, wchodzimy, nie będę tu marzła!
Samara uśmiechnęła się niepewnie i weszły razem do bilbioteki po to, by za chwilę natknąć się na czekającego tam Zdzicha z bukietem kwiatów. Zdzich uśmiechnął się szeroko kompletem śnieżnobiałych zębów. W Tess wszystko aż zawrzało. Zaczerwieniona po koniuszki wstydliwie odstających uszu rozpoczęła awanturę.
- Musisz za mną wszędzie łazić! - krzyknęła - Myślałam, że Adi wytłumaczył Ci już jak bardzo się kochamy! Nie chciałeś ubierać się w miętę, nudziły Cię wszystkie nasze lajfstajlowe imprezy, nie przepadałeś za nikim z mojego towarzystwa, w końcu zostawiłeś mnie dla tej krowy, a teraz śmiesz za mną chodzić! Ja mam sesję! Zdjęciową! Zabierasz mi mój cenny czas!
- Aaaallee.. Tess.. - Zdzich próbował przerwać blogerski słowotok, niestety na próżno - daj spokój...
- Ja mam dać spokój? Ja? Łazisz za mną wszędzie, ciągle do mnie dzwonisz... eeee.. - Tess na chwilę osłabła, gdyż właśnie sobie uprzytomniła, że Zdzich nie odzywał się od 2 tygodni, jedynie grzecznościowo komentował coś na jej profilu na facebooku. Za to wyjątkowo aktywny był u Samary. I jeszcze te dwa śnieżnobiałe komplety zębów. I Samarę rzucił chłopak... Tess zaczęła dodawać dwa do dwóch, wyszło jej jak zwykle pięć, więc zapytała wprost - właściwie to dlaczego mnie już nie śledzisz? 
- Tess, nie wiedziałam jak Ci to powiedzieć - tym razem odezwała się Sam - ale po tym jak odrzuciłaś Zdzicha a mnie rzucił tamten przygłup, zaczęliśmy się spotykać. I on tu jest i czeka tu na mnie - Samara również zaczerwieniła się, lecz dla odmiany, z radości.
- Zdradziłaś mnie! - wrzasnęła nasza drama queen - Zdradziliście mnie oboje! Nigdy mi tego nie wybaczycie...eee.. to znaczy nigdy wam tego nie wybaczę! - dziewczyna przełykając łzy i rozgoryczenie i niezdarnie śligzając się po ledwie zamarzniętym śniegu, wybiegła z biblioteki w kierunku Starbaksa licząc, że Adi ukoi jej cierpienie, a pyszna kawa będzie jak balsam na rany. Niestety, w Starbaksie była kolejka, jakby wszyscy warszawscy hipsterzy sprzysięgli się przeciwko blogerce i właśnie teraz postanowili zająć jej ukochanego robieniem najmodniejszego w tym sezonie Latte Valentine z obowiązkową pianką w kształcie serca. Adi pomachał jej z przepraszającą miną i powiedział, że porozmawiają w domu, jednocześnie pytając, czy Coco tęskniła za spacerem z tatusiem. Tess na chwilę stanęło serce. Jakby nie miała dość wrażeń na dziś, przypomniała sobie właśnie, że Coco nie była na porannym spacerze! Odmachała chłopakowi i pędem pobiegła do domu. Zdenerwowana szarpiąc się z kluczami, wpadła do mieszkania. Na środku salonu leżała Coco. Uwiła sobie gniazdko w lekko nadgryzionej i porządnie obsiusianej kreacji z Simple, którą, tym razem oryginalną, Tess kupiła sobie specjalnie na Walentynkową kolację z Adim. Dookoła leżały porozrzucane sweterki, bluzki i inne elementy garderoby, które Coco musiała wyciągnąć z niezamkniętej szafy i dokonać na nich aktu zemsty za brak porannego spaceru.
- Och Coco, Coco, co ty narobiłaś! - zapłakała blogerka, z żalu za zniszczonymi ubraniami. 

sobota, 25 stycznia 2014

Najdziwniejsze pozy zdjęciowe blogerek

Nasza wierna czytelniczka DARIA postanowiła wysmażyć tego posta. Oto najgłupsze pozy blogerek, charakterystyczne dla perełek polskiej blogosfery.
Uwaga,  Daria ma niesamowite parcie na szkło, apetyt na sukces i uczulenie na blogerki..
 
Zapraszamy więc na:
 
Najdziwniejsze pozy zdjęciowe blogerek, przy robieniu których wydaje im się, że wyglądają dobrze. Co nie jest prawdą.
 
1. „Ból karku” by Eliza Fashionelka Wydrych-Strzelecka
 
Bardzo prosta do naśladowania i wykonania – niczym przepisy na blogu Elizy (makaron z tuńczykiem, makaron z pomidorami, makaron z pomidorami i tuńczykiem i inne dowolne konfiguracje tych składników). Jak to zrobić? Wystarczy jedną rękę zgiąć w łokciu, zahaczając dłonią o szyję. Dodatkowego smaczku tej pozie można nadać wysyłając w dal rozmarzone, nieobecne spojrzenie. Poza dla osób cierpiących na ból karku, lubiących prostotę i minimalizm. Klasyczna, elegancka, zdecydowanie w stylu Tiffany&Co, luksusowa, na bogato i bez sensu.
 

DO IT YOURSELF:


2. „Pensjonarka” by Cajmel
 
Nieco bardziej złożona niż poprzednia, wymagająca drobnych przygotowań. Po pierwsze rozpuść włosy i zaczesz je w taki sposób, aby zakrywały twarz i większość ałtfitu. Następnie zaczesz je mocniej na twarz. Wyprostuj jedną rękę, drugą zegnij w łokciu, następnie dłonią zgiętej ręki chwyć wyprostowaną rękę w okolicy łokcia. Nadążasz? Teraz poproś fotografa aby zaczesał Ci włosy na twarz. Plus 500 do uroku zyskują osoby, które potrafią wywołać na twarzy wiktoriański rumieniec. Ten efekt można osiągnąć opowiadając sobie w myślach sprośny dowcip bądź malując sobie rumieńce w foto sklepie. Poza dla osób cierpiących na bóle żołądka-jeśli podczas sesji spotka Cię ta dolegliwość nie musisz przerywać zdjęć-po prostu chwyć się za brzuch w wyżej opisany sposób. Czytelnicy uznają to za urocze a prawdy nikt się nie dowie.


DO IT YOURSELF:
 
3. "Swawolny podskok" by Charlize Mystery

Swawolny podskok jest dość rzadko używany, ponieważ klasyfikuje się go jako formę aktywności fizycznej, a nie od dziś wiadomo, że blogerki uprawiają sport jedynie przy okazji reklamowania butów do biegania bądź otrzymania karnetu na siłownię. Jednak jeśli już się na niego zdecydujemy, należy pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa (najbardziej wskazany jest skok z krawężnika). Poza tym nie należy okazywać zbyt wielu emocji podczas podskoku, typu uśmiech, energia, radość. Starajmy się zachować możliwie jak najbardziej kamienną twarz. Poza idealna zwłaszcza dla Niemek o nienagannej figurze i wstydliwym pochodzeniu, mianujących się w zależności od sytuacji i kontekstu: szafiarkami, blogerkami modowymi bądź wyroczniami lifestyle’u.


DO IT YOURSELF:
 
 
4. „Przedszkolak” by Maddy

Absolutna mistrzyni tego typu zdjęć, czyli Maddy ,nie  jest może blogerką pierwszego sortu, ale zasługuje na wyróżnienie, ponieważ 7/10 zdjęć przedstawiających całą sylwetkę jest wykonanych w pozie przedszkolaka. Stajemy w lekkim rozkroku, stopy skierowane delikatnie do środka (w uprzywilejowanej sytuacji są osoby z naturalnie krzywymi nogami-nie muszą ich dodatkowo wyginać). Głowę można lekko przechylić, ręce opuszczone swobodnie wzdłuż tułowia. Efekt? Dziarska, urocza czterolatka w ciele dorosłej kobiety. Poza dla osób dla których „Pensjonarka” jest jednak zbyt wyzywająca.

P.S. Ciekawostką dotyczącą Maddy jest fakt, iż urocza ta blogerka to rekordzistką we wrzucaniu zdjęć sushi na bloga i instagrama. Mówi się, że w kręgach blogerskich pożywienie to jest wciąż uważane za dowód awansu społecznego.

DO IT YOURSELF:
5. "Nieświadoma” by Kasia Tusk

Trudna poza, wymagająca dużej dozy aktorskiego zacięcia. Należy tak manewrować mimiką twarzy, ciałem, gestami, aby czytelnik miał wrażenie iż osoba na zdjęciu jest nieświadoma faktu bycia fotografowaną. Zdjęcie można wykonać z kubkiem kawy większym od głowy. Na twarzy mają prawo zagościć dwa grymasy. Po pierwsze delikatny uśmiech osoby żyjącej w świecie tęcz i jednorożców. Druga opcja to spojrzenie ni to melancholijne, ni to zamyślone, ni to strapione. Ma przywoływać na myśl głębokie dysputy filozoficzne, jakie prowadzi  w swej głowie ich autorka, wpatrując się w zamglony horyzont
 
.

A Ty? Wybrałaś już swoją blogerską pozę?

 

niedziela, 19 stycznia 2014

Podsumowanie 2014 roku - twórzcie je z nami!

W tym roku postanowiłyśmy pokazać wam trochę wcześniej jak powoli gromadzimy wydarzenia, wpadki i inne ciekawostki ze świata blogerskiego do podsumowania obecnego roku. Do tej pory robiłyśmy to czysto subiektywnie, ale publikacja tej strony ma pomóc i zachęcić was, abyście sugerowali coś o czym być może zapomniałyśmy a warto to wspomnieć. Dlatego będziemy na bieżąco aktualizować tę stronę zgodnie z naszymi pomysłami i waszymi sugestiami a głosowanie jak zwykle odbędzie się w grudniu!

Zapraszamy na jedną z naszych podstron: LINK.


Niemodne Polki

piątek, 17 stycznia 2014

Przegląd youtubowy.

Bez zbędnych wstępów prezentujemy luźny przegląd tego co przykuło naszą uwagę w ciągu ostatniego miesiąca u polskich Youtuberek.

1) Zaczniemy od naszej ulubionej RockGlamPrincess.

Laura zaserwowała nam na swoim blogu podsumowanie roku 2013, gdzie, jak mniemamy, jako jedno z ważniejszych wydarzeń w sierpniu pojawiło się takie zdjęcie: klik (radzimy nie oglądać przy jedzeniu).

Tutaj zaś widzimy RGP w sesji z "Wakacji na okrągło", w której sama się stylizowała na mojżeszowy worek po kartoflach: klik.

W związku z tą akcją pojawiło się także video z debaty o antykoncepcji.
Zapraszamy do wysłuchania jak to Boogie po raz pierwszy do ginekologa wybrała się po pierwszym razie, bo "wcześniej nie miała chyba odwagi": 

(od 1:36) Komentarz sam ciśnie się na usta.

2) Jeśli nie wiecie jak ubrać choinkę na Wigilię 2014 roku proponujemy zerknąć na filmik Karolajny i jej koleżanek pt: "Jak przekombinować z ubieraniem choinki": 


3) PysiaPatrysia znana z pryskania się perfumami w Douglasie (za co ją później wyrzucono) mimo przerwy w nagrywaniu na Youtube zasypuje swój instagram bardzo erotycznymi fotkami:
A także imprezuje z ekipą WarsawShore:

4) Karolina po wizycie u fryzjera. Nieszczególne cięcie i dobrze widoczna powiększona górna warga:

5) Wyobraźcie sobie tę sytuację. Jest środowy wieczór, widzicie, że na blogu ulubionej youtuberki pojawia się instagramowy mix. Cieszycie się, bo niedawno urodziła dziecko i zapewne chce się podzielić swoim szczęściem. Oglądacie zdjęcia i zastanawiacie się czemu kąpie ona swoje dziecię w kwiatach nagietka. Myślicie, że ma to związek z tym, że promuje ekologię. Patrzycie na fotkę i zachwycacie się płatkami kwiatów. Nagle orientujecie się, że słowa: "kąpiel, która była tak odprężająca, że skończyła się dogłębnym rozluźnieniem" miały dosłowne znaczenie. Tak, to kupa. Kupa dziecka w wanience. Kupa dziecka na blogu matki youtuberki. Matka jest dumna. My jesteśmy zniesmaczone.
Dla "chętnych" link na blogu Megilounge: klik

6) KatOsu i jej bardzo nienaturalne brwi:

z grudnia
i ze stycznia.
Czasem nie warto przesadzać.

7)  Najgłupszy TAG na Youtube."Co powiedziałabym nastoletniej sobie":

RLM

Ewelaa1988

TheKretka1
AniolNaResorach

8) Szavka i jej słabe aktorstwo:


9) Bunt 30-latki. Gratulujemy spadku wagi.


10) Zaręczyny Piotrka z KochamGotować i jego "Madzi":



11) Szusz i jej "makijaż". Taka youtuberka urodowa z niej właśnie:


12) Przypomnijcie sobie Wigilię i spędźcie ją na Youtube z rodzinką RGP.
Sztucznie, ale uroczo:


13) Sukienka Oleski i magia Instagramu:

14) DigitalGirl czyli Hania w PNŚ: klik




I na Pudelku, przy malowaniu Koroniewskiej: klik

to screenshot jest. klikanie nic nie da. link wyżej.

I magia Instagramu po raz drugi: 

15) RGP - nowa mistrzyni fotosklepu:

Tata też dostał nową twarz.

16) Najbardziej płaczliwy filmik roku. RLM i "budząca skrajne emocje, dobijająca sytuacja"... 
P U D E Ł K O   N I E   D O J E C H A Ł O  N A  C Z A S!:




17) Sarunia7771 i jej nowy kanał żyjmyzdrowiej:


Posłuchajcie i napiszcie kogo wam ten styl mówienia przypomina :)

18) Karolina i bardzo odkrywczy filmik "Kosmetyki, które możesz podkraść swojemu facetowi":

Żel do golenia, szampon, żel do twarzy i maszynki. No kto by pomyślał?!


19) Vlog Lola czyli dawna Lola2in1 zaręczyła się ze swoim nowym mężczyzną. Poniżej "vlog zaręczynowy":


20)  Na koniec Ewelaa1988 i jej trójkolorowe włosy z najnowszego filmiku, które NIE wyglądają naturalnie:



To wszystko na dziś.
Życzymy udanego weekendu,
NiemodnePolki

niedziela, 12 stycznia 2014

Wyniki Miss Outfitów Grudnia

Witamy ponownie oraz zapraszamy na jakże wyczekiwane ogłoszenia parafialne! Czas ogłosić wyniki grudniowej Miss Outfitów. W imieniu kandydatek dziękujemy za wszystkie glosy - oddano ich 1067!

Najmniej głosów (26) i ostatnie miejsce zdobyła kandydatka numer 2 z bloga hypnotizingfashion.blogspot.com. Może faktycznie trochę przesadziłyśmy z jej nominacją, ale odkrywając jej bloga mamy okazję poznać granice przeróbki zdjęć od A do Z.

Na czwartym miejscu uplasowała się kandydatka numer 3 - oliviora z liczbą 46 glosów. Niestety stylizacja jak z manekina z Zary, a wielka szkoda...

Trzecie miejsce zajęła blogerka z bloga kateandbee.blogspot.com. Oddaliście na nią ponad 108 głosów.

Kobitki dzielnie walczyły na na podium, jednak drugie miejsce zdobyła autorka bloga tohavefabulousday.blogspot.com wraz z liczbą 307 głosów  - prawdziwa perełka blogosfery!

Tadamtadam, pierwsze miejsce wygrywa almikofashion! Oddaliście na nią aż 579 głosów! Panterka z tandetnym różem nadal wygrywa wszystko! 

Gratulujemy! Zapraszamy do zgłaszania kolejnych stylizacji do kolejnego plebiscytu!

A na koniec - Zobaczmy to jeszcze raz...


piątek, 10 stycznia 2014

Metamorfozy czar czyli jak zmieniały się blogerki

Zainspirowana komentarzem jednego z anonimów dziś zapraszam was na kolejną podróż w czasie. Nie, tym razem nie zaglądam w przyszłość i nie wróżę z kart. Od dzisiaj zaglądam w przeszłość i pokazuję wam metamorfozy kilku najbardziej znanych blogerek, zarówno związane z urodą jak i stylem. Grupka tak zwanych "samych topów" to młode dziewczyny, najczęściej w wieku studenckim lub zbliżonym, więc są wdzięcznym obiektem do przeprowadzenia takiej podróży w czasie, gdyż czasami idealnie widać przemianę z brzydkiego kaczątka w młodą kobietę. Ale komu wyszło to najlepiej? Zobaczmy! Staram się nie lać jadu ale pół obiektywnie pół subiektywnie pokazać jak zmieniła się blogosfera i jej przedstawicielki w ostatnich kilku latach. Na warsztat biorę dziś Jessikę Mercedes. Oceniam jedynie to co jest na zdjęciach na blogu, nie patrzę na aferki :) Jeśli wam się spodoba - będę kontynuować. 

Zaczynamy od najbardziej - podobno - wygadanej damy naszej rodzimej blogosfery. Jessica Mercedes, prawdziwa obywatelka Niemiec i Polski pierwszy post umieściła na swoim blogu w lutym 2010 roku. Uraczyła nas wtedy zielono - czarnym zestawem z małym akcentem bieli (nie licząc śniegu), którym chciała rozweselić poznańskie ulice.

http://www.jemerced.com

W pierwszych miesiącach jej twórczości modowej widzimy głównie dziewczynkę, która pozuje na przykład z torbami po zakupach ;) +10 do lansu i szpanu ;)

http://www.jemerced.com
Jessy prawie bez makijażu wydaje się być kompletnie inną osobą od tej Jessiki którą znamy obecnie. 


http://www.jemerced.com


To były też czasy kiedy Jessy kupowała lakiery do paznokci za 2 zł a set pod hasłem "Wszystko z River Island" to był prawdziwy szał. Poza tym zobaczenie niedbale uczesanej blogerki nie było niczym nadzwyczajnym. Trochę zajechało lepszą Kamą no ale wybaczamy bo się wyrobiła. Typowa fryzura prezentowana na jej blogu wyglądała mniej więcej tak:

http://www.jemerced.com
Jedno ze starszych zdjęć, którym mnie ujęła a stylizację przygarnęłabym bez słowa krytyki jest poniższe: (całość w tym poście - link)


http://www.jemerced.com
Jak widać, trudno do niej dopasować jeden konkretny styl, bo potrafi się pojawić i w delikatnych materiałach, ale tez w stylizacjach z pazurem. Zawsze wydawała się inspirować różnymi trendami oraz kolekcjami znanych projektantów. Jej stylizacje wydawały się być spójne i przemyślane, z motywem przewodnim lub mocniejszym akcentem. Kolejny zestaw z przeszłości, który lubię - no, może oprócz butów, bo aż takie dziwactwa do mnie nie przemawiają.


http://www.jemerced.com
Ale mocne, rockowo nawiązujące stylizacje, na pewno wychodzą jej lepiej niż niektórym blogerkom.


http://www.jemerced.com

Na minus niestety mogę zapisać małą obsesję - jak sama twierdzi, na szczęście chwilową - na punkcie fryzury udającej mokre włosy. Jess bardziej wygląda jakby miała je tłuste… Zatem wpadeczka.


http://www.jemerced.com
Inną wpadką, nad którą Jessy chyba nie panuje do końca, są od czasu do czasu pojawiające się fotki okropnie pomalowanych paznokci. Na jej miejscu nie pokazywałabym czegoś niedopracowanego, bo strasznie to zgrzyta z wizerunkiem, który próbuje promować. 


http://www.jemerced.com

Trzecie zastrzeżenie jakie mam do blogerki, to lekka przesada z malowaniem ust. Lubię jej zdjęcia z ustami podkreślonymi czerwienią, niemniej Jessy musi uważać, aby nie wyciągać zbytnio górnej wargi w stronę nosa, bo wygląda to trochę karykaturalnie, przypomina Jokera z Batmana. Ale ogólnie, w takiej wersji podoba mi się.


http://www.jemerced.com

Jessica czasami stara się być odważna w modzie, niczym Macademian. Odnoszę wrażenie, że jej to jednak wychodzi trochę lepiej a przynajmniej strawniej na codzień. Printy - ulubione słowo blogerek - nie gryzą się u niej aż tak strasznie, zwłaszcza, że nie raczy nas non stop takimi stylizacjami. Może nie jest to najlepsze połączenie, ale na pewno też nie najgorsze.
http://www.jemerced.com

Jeśli chodzi o fryzurę - mi najbardziej podobał się czas kiedy nosiła grzywkę. Naprawdę wyglądała niesamowicie świeżo i dziewczęco. 


http://www.jemerced.com



http://www.jemerced.com

A powtarzanie ulubionych gadżetów (okulary) w kilkumiesięcznych odstępach jest bardziej wiarygodne niż maglowanie jednej torebki przez dwa miesiące do każdego typu stroju.


http://www.jemerced.com

I jedno z najświeższych zdjęć - kolejny zestaw który mógłby znaleźć się i w mojej szafie:


http://www.jemerced.com

Podsumowując metamorfozę, moje pierwsze wrażenie jest takie, że Jessica straciła wiele świeżej dziewczęcości w ciągu zaledwie 4 lat. (Przypomnijmy, że jest ledwie 2 lata po maturze) Jednak akurat dla niej nie wyszło to na gorsze, wręcz przeciwnie. Jej typ urody nie jest klasyczny i oczywisty ale dobrze się broni zarówno zupełnie naturalnym makijażem jak i tym trochę mocniejszym a upodobanie do mocnego podkreślenia ust (z czym jednak trochę musi uważać by nie wyszło a'la Joker z Batmana) lub oczu akurat dodaje jej pazura. Poza tym wydaje się mieć dosyć dobrą cerę (przynajmniej na zdjęciach) więc nie musi nakładać na twarz maski. Tak samo jeśli chodzi o jej styl - do niej właściwie pasuje wiele różnych stylów, nie da się jej zamknąć w jednym. Może stare pomysły nie były trafione w 10 natomiast Jessica ma tę zdolność zmieniania się wraz z tym co ma na sobie, czego brak innym blogerkom. Potrafi świetnie wyglądać właściwie we wszystkim, jeśli odpowiednio nad tym popracuje. 
Nie oceniam jej przez pryzmat tego co pisze, mówi, jaka jest i jakie aferki jej dotyczą. Skupiłam się jedynie na zdjęciach i stylu, który na nich prezentuje. Otwarcie muszę przyznać, że pod tym względem jej blog mi się stosunkowo podoba, ale nie śledzę jej uważnie. 
A same zmiany?

Na plus:
+ zadbała o włosy. Nie pokazuje się już z byle jaką fryzurą. 
+ nie wychudziła się nadmiernie w pogoni za "idealną" sylwetką (taką jak np prezentuje Szarliza)
+ ciekawie eksperymentuje z mocniejszym makijażem, nie przesadzając z bronzerem! 
+ blog nie zamienił się nagle w lajfstajlowy co oznacza, że jeśli oczekujemy mody, prawdopodobnie to właśnie tu ją znajdziemy

Na minus
- nie lubię jej nadmiernie krzykliwych zdjęć na których pozuje wulgarnie. Naprawdę, tego jej nie trzeba
- razi mnie również noszenie dosyć oczywistych podrób u osoby tak mocno zafascynowanej znanymi i popularnymi projektantami. Nie ma nic złego w ubraniach z Romwe czy Choies ogólnie, ale pod warunkiem, że nie są niemalże dokładną kopią znanego projektu


Jeśli podobało się wam to podsumowanie i podróż kilka lat wstecz, napiszcie w komentarzach kogo jeszcze chcecie zobaczyć jako bohaterkę podobnego posta :)



wtorek, 7 stycznia 2014

Miłość na blogersko. Sezon 2 epizod 5


Ekskluzywny szlafrok od Victoria's secret nagle stał się zbyt kusy. Zdziś rozświetlił przedpokój bielą idealnie prostych zębów i nieproszony wszedł do środka, a następnie wyciągnął się na kanapie. Tess nerwowo zerknęła na zegarek. Adi uwielbiał rankiem zabierać Coco na długie spacery, zatem nie będzie go jeszcze około pół godziny. A to znaczy, że musi bardzo szybko znaleźć sposób, by jej Eks się ulotnił.

-Gdzie jest Isabell?- zagaiła nieśmiało.
-Pojechała spędzić Święta z rodziną we Francji. Ostatnio mamy mało czasu dla siebie, Is jest bardzo zajęta studiami.
Isabell studiowała jakiś pokręcony kierunek związany z modą i wizerunkiem. Wybrała do tego celu prywatną uczelnię, ponieważ, jak twierdziła, „studenci są w takich placówkach lepiej traktowani”. Tajemnicą Poliszynela było jednak, że nie dostała się na żadne studia na uczelni publicznej.
-A-ach tak…- Tess nie była w stanie spojrzeć Zdzichowi w oczy. Zdecydowanie przesadził z wybielaniem i zbyt długi kontakt wzrokowy groził ślepotą. –A co cię do mnie sprowadza?
-Nie dostałaś listu?- niezrażony chłodnym powitaniem dentysta sięgnął po leżące na stoliku Oreo.
-Dostałam, ale nie wiem jak mam to rozumieć- Tess zaczynała tracić cierpliwość. Adi zaraz wróci, a wtedy jej pastelowy sen nigdy się nie ziści!
-Widzisz, Tess…-Eks zrobił wymowną pauzę i spojrzał na dziewczynę wzrokiem lekko tępej świnki morskiej- z Is to nie jest to samo co z tobą. Kiedy spotkałem cię na imprezie u Bąka, wyglądałaś wspaniale, byłaś szczęśliwa i promienna. Nigdy cię takiej nie widziałem Tess. Już wtedy chciałem z tobą porozmawiać, jednak Is trzymała się mnie kurczowo, a potem i tak się poszarpałyście… Pamiętasz co wtedy zrobiłaś?
-Wyrwałam tej krowie doczepiane włosy!- blogerka krzyknęła z nieukrywanym zadowoleniem. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że triumf okupiła upokorzeniem obecnej dziewczyny dentysty.
- Dokładnie tak, Tess- Zdzich wymownie pokiwał nażelowaną czupryną. Wówczas cały czar Isabell prysł. Wprawdzie w czasie obróbki jej zdjęć bywało, że naginałem rzeczywistość i zasady fizyki, ale wszystko trzymane było w ścisłej tajemnicy. Informacja o doczepianych włosach rozprzestrzeniła się bardzo szybko, a Magielek nie pozostawił na Is suchej nitki. Odwróciła się od nas część sponsorów, dlatego na blogu tak mało się dzieje. Zgłosiła się wprawdzie jedna firma od preparatu na porost włosów, ale Is uznała, że to ją tylko pogrąży. Tak czy siak, to już nie jest to samo, co było kiedyś, a mi bardzo brakuje blichtru i luksusowych prezentów od ulubionych marek. 
- Tess nic już nie rozumiała. Z żalem patrzyła na ostatnie Oreo pochłananie przez Zdzisia. Już chciała poprosić go o wyjście, gdy denstysta wstał i podszedł bliżej, niż zezwalały zasady blogerskiego savoir-vivre’u. Ujął jej wypielęgnowane, nieskalane pracą dłonie, po czym wyszeptał:
-Kochanie, chcę do ciebie wrócić. 
Blogerka wlepiła w dentystę zdziwiony wzrok. Tak, Zdziś był zdecydowanie jedną z najlepszych partii w Stolicy. Miał koneksje, styl i aspiracje. No właśnie, aspiracji miał wiele, głównie politycznych. Tess zawsze miała wrażenie, że chowa się w cieniu wielkiego ego swojego ukochanego i kiedy on spija śmietankę, jej zostają zaledwie okruszki. Musiała jednak przyznać, że dzięki temu mogła pozwolić sobie zawsze na dodatkową borówkową muffinkę. Adi za to… Był jedyny w swoim rodzaju. I tak pięknie wyglądał w mięcie!
- Wiesz, Zdzisiu… - Tess uśmiechnęła się uroczo- ja już poszłam dalej. Teraz jestem wreszcie szczęśliwa.
Dziewczynie nie było dane zbyt długo kontemplować tego, jak pięknie powiedziała Eksowi by spadał na drzewo, gdyż wrócił Adi. Już od progu oznajmił Tess, że Coco woli pobiegać niż podziwiać świat z torby, a poza tym „Korsa trzeba wymienić na inny kolor”, ponieważ nie pasuje pieskowi do spinki. Wszedł do pokoju, gdzie zastał swoją dziewczynę w towarzystwie klęczącego na podłodze Zdziśka. Natychmiast zrobił się czerwony z wściekłości, a jego pieczarkowa fryzura zmierzwiła się.
- Ty trollu, jak śmiesz zawracać głowę mojej dziewczynie!- Adi wyraźnie stracił kontrolę.
- To moja dziewczyna ty okropny muchomorze!!!- zawył Zdzich.
- Już ja ci powybijam te perłowe ząbki! I nie jestem muchomorem, tylko pieczarką!
Panowie rzucili się na siebie. Wtem do pokoju wpadła Coco i złapała Zdzicha za nogawkę. Tego Tess nie mogła już znieść. 
-Coco, musisz mieć więcej klasy od mamusi!- blogerka załamała ręce i zaczęła modlić się do Jimm’iego Choo. Zdzich najwyraźniej uznał, że przegrał tę walkę. Szepnął Tess, że „będzie o nią walczyć dalej” po czym wyszedł. 
Na całe szczęście nikt nie został ranny w czasie walki. Panowie jedynie poszarpali się lekko i dali sobie kilka razy z liścia. Ku uciesze blogerki, twarz Adiego wciąż nadawała się do pokazywania na blogu. 
Dziewczyna pozwoliła ukochanemu pooglądać łyżwiarstwo figurowe, po czym udała się na spotkanie z Samarą, która miała jej „coś bardzo ważnego do powiedzenia”. I tak miała zamiar skoczyć do miasta by wymienić wspomnianego Korsa i przy okazji sprawdzić, czy w Zarze nie ostały się jakieś przecenione ubrania, na które wcześniej nie zwróciła uwagi, a teraz warto byłoby opchnąć z trzykrotną przebitką na Allegro. Ponieważ było dość ciepło, dziewczyna uznała, że błyszcząca mini z Modżajto i gołe nogi będą idealnym zestawem na koniec grudnia. Było koło południa, gdy dotarła do centrum handlowego. Nie było jeszcze wielu klientów, dlatego dziewczyna spokojnym krokiem przespacerowała się po centrum. Wdychając znajomy zapach tekstyliów zamyśliła się i uśmiechnęła pod nosem. Do przybycia Samary pozostało jeszcze pół godziny, więc Tess udała się do Starbaksa by kupić ukochane, piernikowe latte. To będzie ekscytujący dzień!

niedziela, 5 stycznia 2014

W krzywym zwierciadle czyli blogerów portret własny.

Dziś małe święto lasu na naszym blogasku czyli gościnne występy osobnika płci, jak sam przyznaje, wyjątkowo męskiej. To wyznanie wydusiłyśmy z niego, kiedy to reanimowałyśmy go czule. Biedak, to był jego pierwszy raz w nie-damskiej (czy na pewno?) blogosferze i już na dzień dobry przedawkował… Ale zanim popadł w pomroczność jasną, wyprodukował takiego oto posta:




Czterdzieści lat temu Danuta Rinn pytała ze sceny: „Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy? Orły, sokoły, herosy?”. Jeżeli tymi „mężczyznami na miarę czasów” mieliby być „chłopy” z męskich* blogów modowych* (* – nie wiem które ze słów powinno być w cudzysłowie…), to widmo ładu społecznego panującego w świecie „Seksmisji” szczerzy kły aż nazbyt realnie – i żadne „kurwa mać!” tu nie pomoże.
Nie pomagają też inne „klęcia” i zaklęcia, które powtarzam jak mantrę, nie dowierzając własnym oczom. Nie wiem, czy tak działa ten straszny wirus „gender”, o którym tak ostatnio głośno, czy są to skutki stosowania doustnie szamponu mającego chronić przed złym wpływem testosteronu. Im bardziej jednak zagłębiam się w lekturę tych blogów, tym bardziej czuję się jak dzieciak, któremu nagle odebrano Świętego Mikołaja, dobre wróżki, strachy spod łóżka i Kevina w Boże Narodzenie. Naprawdę, to jeden z tych momentów, w których zwykle klnę pod nosem i nucę na uspokojenie słowa innej znanej piosenki: „Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam…”
Całkiem poważnie zastanawiam się, czy to ze mną jest coś nie tak, czy może doszło już do zmiany biegunów i to Ziemia kręci się inaczej niż dotąd. Zwykle w takich sytuacjach wymieniam się moimi spostrzeżeniami z przyjaciółmi, tym razem jednak podzielę się nimi także i z Wami. Przyjrzymy się więc razem temu panteonowi, rzućmy jabłko niezgody – niekoniecznie nawet zmieniając napis „dla najpiękniejszej”.
Kolejność, w jakiej przedstawiam nie-boskich, jest zupełnie przypadkowa. Jako, że budżet mam nieco mniejszy niż totalizator narodowy – maszynę losującą zrobiłem z tostera, odkurzacza i starej pralki. Pan Adam Słodowy z pewnością byłby ze mnie dumny. Uprzedziłem już sąsiadów i w asyście straży pożarnej przystępuję do losowania.
Pobrzęczało, postukało i… wypadło na Patrysia. Pisze on o sobie, że jego styl to mieszanka wybuchowa oraz że zakłada na siebie wszystko, co ma pod ręką. Nawet, jeśli są to legginsy jego dziewczyny…
patrykstrzala.blogspot.com

Trudno się z nim jednak nie zgodzić – jest wybuchowo, kolorowo i… ciekawie.

patrykstrzala.blogspot.com

Na przestrzeni czasu nie słabnie jego zamiłowanie do hipsterkich okularów i spodni z miejscem na pieluchy dla dorosłych. W ilości używanych emotek natomiast konkurować z nim może chyba tylko moja nastoletnia bratanica:

patrykstrzala.blogspot.com

Na zakończenie dwa gorące jak moja machina do losowania niusy: pierwszym jest informacja, że patrysiowy blog przechodzi „nieuchronną” transformację w blog lajfstajlowy. Będzie więc o wyjazdach, hotelach, kosmetyczkach i samochodach... jednym słowem: będzie po męsku!
Nius numer dwa to jego najnowsza sylwestrowa stylizacja. Jeśli nie zniknie w Internetach, ma spore szanse w walce o tytuł „Mistera Outfitów Stycznia”:

patrykstrzala.blogspot.com
Dzielnie losuję dalej, choć po włączeniu odkurzacza przygasają latarnie za oknem a pralka wyje jak stara wiedźma. Wypada… Kris, (nad)używający pseudonimu „xoxo”.
W najnowszej stylizacji brakuje jedynie radzieckiej papachy. Futro, które zapewne niebawem będzie można oglądać u Kamy, doskonale harmonizuje ze swetrem a’ la Kononowicz:

http://krisjamroz.blogspot.com

W innej odsłonie mamy nawiązanie do nieśmiertelnych białych kozaczków:

http://krisjamroz.blogspot.com

Xoxo jest także miłośnikiem nietuzinkowych spodni (obowiązkowo podwiniętych o grubość palca) – takich jak te:

http://krisjamroz.blogspot.com

http://krisjamroz.blogspot.com

http://krisjamroz.blogspot.com

Jego styl pełen jest marynarskich inspiracji:

http://krisjamroz.blogspot.com

http://krisjamroz.blogspot.com

http://krisjamroz.blogspot.com

Wyraźne są także wpływy oglądania audycji „Boso przez świat”:

http://krisjamroz.blogspot.com

Aby kolejne losowanie w ogóle mogło się odbyć, konieczne było znalezienie nowej pralki. Stara bowiem – wciąż nie przestając jęczeć – w podskokach opuściła łazienkę i oddaliła się schodami w bliżej nieznanym kierunku. Została tylko dziura w drzwiach… Aby losowanie było wiarygodne i jednolite, musiałem znaleźć identyczny egzemplarz. Nie było to łatwe, ale dla Was wszystko! Ma nawet ten sam, zgniłobeżowy kolor i łuszczący się napis, z którego zostało już tylko „USSR”. Gdy tylko wtargałem ją po schodach, podłączyłem ją aby sprawdzić, czy działa. Tuż po uruchomieniu z pralki wybiegło podobne do myszy bydlę z ogonem, znikając w dziurze po poprzedniej pralce. Maszyna losująca do teraz nazywa się SOJUZ.
Tym razem ochotnikiem został HiJack. Przyznam szczerze, że zapowiadało się całkiem nieźle, ale na zapowiedziach się skończyło – a szkoda. Na pierwszy rzut oka nie ma się do czego przyczepić, nadspodziewanie sporo jest zacnych zestawień. Wystarczy jednak odrobinę pogrzebać… W archiwum czerwca odnalazłem w ten sposób zaginionego w akcji:

http://jacekogrodowczyk.blogspot.com

a do tej pozy pasuje tylko jeden komentarz: yippee ki-yay…

http://jacekogrodowczyk.blogspot.com

W późniejszych miesiącach stylizacje stają się bardziej dojrzałe, w przeciwieństwie do HiJacka. Po pewnym czasie zaczynam mnie przytłaczać narcyzm, bynajmniej nie własny. Przeglądając kolejne fotki czuję się zupełnie jakbym oglądał CSI: Miami i Davida Caruso. Niezależnie od odcinka, sezonu czy pogody – wciąż w tych samych pozach, z tą samą grzywą, z tymi samymi okularami i z tą samą, cementową mimiką (mówię tu oczywiście o detektywie Horatio Caine…). Zresztą sami zobaczcie co mam na myśli:
czerwiec

http://jacekogrodowczyk.blogspot.com
lipiec

http://jacekogrodowczyk.blogspot.com
sierpień

http://jacekogrodowczyk.blogspot.com
wrzesień

http://jacekogrodowczyk.blogspot.com

paaaaaaaaździeeeeeernik

http://jacekogrodowczyk.blogspot.com

aaaaaaaaaaaaa…! DOSYĆ!
Na zakończenie roku HiJack postanowił zrobić czytelnikom prezent publikując… kalendarz ekshibicjonisty. Poważnie, Pirelli się nie umywa. To trzeba zobaczyć w całości, przeczytać przypisy do zdjęć – wyjątkowo więc linkuję --> link.
Wchodzicie jednak na własną odpowiedzialność – żeby nie było na mnie jak Wam się porobią badsektory na dysku. Może skok licznika odwiedzin sprawi, że dobre mzimu, muzy i ogólnie takie takie znowu wprowadzą się do HiJacka i efekty ich wsparcia zobaczymy już niebawem na blogu.
Kolejne losowanie przebiegło o dziwo spokojnie. Sojuz, jak przystało na sprzęt spod znaku czerwonej gwiazdy śmierci, zaciął się wprawdzie, ale po trzecim kopniaku skapitulował, wypluwając piłeczkę z numerem 1356331. Sprawdzam notatki – mam…
Moi drodzy, oto BlairWitch Project. Doprawdy… niesamowite looki, loki i outfity, powalające jak lewy prosty Włodarczyka. Trzy szybkie i leżę:

1…

http://blairvonlondon.blogspot.com
...2…

http://blairvonlondon.blogspot.com
…3

http://blairvonlondon.blogspot.com

I ciężki knock-down. Przed oczyma majaczą mi BlairWitchowe inspiracje:

http://blairvonlondon.blogspot.com
http://blairvonlondon.blogspot.com
http://blairvonlondon.blogspot.com
http://blairvonlondon.blogspot.com

na szczęście niezbyt długo. Cios wirującej pięty łaskawie kończy temat.

http://blairvonlondon.blogspot.com


Powoli dochodzę do siebie. Prozac zaczyna działać, koszmary ustępują miejsca rzeczywistości. Na wszelki wypadek pryskam sobie jeszcze gazem obezwładniającym w twarz. Chcę się upewnić, że to się dzieje naprawdę. Jak przystało na podwójne zero – jestem wstrząśnięty, ale nie zmieszany. Przynajmniej na zewnątrz…
W środku natomiast mam niezły burdel, mówię to zupełnie szczerze. MacGyver, Krokodyl Dundee, Brudny Harry czy B. A. Baracus to bohaterowie mojego dzieciństwa. Każdy chciał być jak oni. Gdy na szkolnym korytarzu spotkały się dwie „drużyny A” – to dopiero był marsz niepodległości… Dzisiejsza lekcja mody „męskiej” przypomina mi zderzenie „drużyny A” z drużyną A…tomówek. No wybaczcie, ale… już Kama potrafi być bardziej męska niż niektórzy z Was – te słowa kieruję już do Blogerów. Nawet jeżeli czarny wyszczupla (a ja, głupi, na siłownię chodzę zamiast kupić strój ninja albo choćby legginsy…), to różowy nie uwrażliwia. Co najwyżej uczula, jeśli przypłynął w kontenerze z Chin.
Jeżeli chcecie uchodzić za „wrażliwych twardzieli” – proszę bardzo. Poprzerzucajcie trochę żelaza na siłowni, wybierzcie się do teatru, chwyćcie tomik poezji (polecam Jonasza Koftę  lub Twardowskiego na początek) i PRZECZYTAJCIE GO, zamiast robić sobie z nim zdjęcie. Skoro jesteśmy przy zdjęciach –selekcjonujcie to, co publikujecie. Trzymajcie się konwencji. Niech blog poświęcony modzie pozostanie blogiem modowym, nie róbcie z niego książki kulinarnej, pamiętnika czy galerii autoportretów. Nie wątpię, że prywatnie świetne z Was chłopaki – ale nie zapominajcie, że występujecie tutaj w roli specjalistów z dziedziny mody, znawców stylu i recenzentów. Wasze publikacje – zdjęcia, które umieszczacie oraz język, jakim się posługujecie – kreują Wasz publiczny wizerunek. Z jednej strony „nie szata zdobi człowieka” – lecz z drugiej zawsze „jak cię widzą, tak cię piszą”.


mensky